Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mark. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mark. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 21 maja 2015

#66

BRUNO

-Phil!
-Lepiej żebyś miał dobry powód budzić mnie o 5 nad ranem, bo inaczej nie ręczę za siebie!
-Skup się! -pstryknąłem mu przed oczami. -Masz i czytaj.
-Oh, it’s not complicated, so this won’t take a while
You see, music make her dance, and money, money, money make her smile
Yeah!
Money, money, money, make her smile
Money, money, money make her smile
-Co to?
-Nowa piosenka. To znaczy refren. Tak myślę.
-Tylko mi nie mów, że siedziałeś nad tym całą noc. -spojrzał na mnie i zapewne zauważył moje podkrążone oczy. -Idź się prześpij pogadamy o tym za kilka godzin.
W pokoju hotelowym miałem prawdziwą burzę mózgu. Całą noc nie spałem i wypiłem chyba ze 3 kawy, bo chciałem się skupić póki coś mi w głowie świtało. Teraz najwyższy czas na chwilę relaksu.
Obudził mnie dzwoniący telefon. Nie patrząc na ekran odebrałem.
-Za 10 minut widzę Cię na dole! -powiedział Brandon i się rozłączył.
Dzisiaj z tego co się orientuję mam 2 wywiady. Oba w Stamford. Wstałem i ubrałem jakąś koszulę i czarne spodnie. Zszedłem na dół by coś przekąsić. Dopiero po chwili zdałem sobie sprawę, że nie mogłem się skupić na tym co do mnie mówili, gdyż strasznie bolała mnie głowa. Ktoś był tak miły i postanowił dać mi tabletkę. Po 10 minutach wszystko wróciło do normy.
-Phil pokazał nam to co żeś w nocy nabazgrał -zagadnął Eric- Według mnie to świetny materiał na nową piosenkę.
-Też tak myślałem. Nawet nie sądzę, żeby trzeba było coś poprawiać. Napisz jeszcze tylko ze 2 zwrotki i zabieraj się do nagrywania. -dodał Brandon.
-Hej chłopaki jak tam imprezka? -dosiadła się do nas Lara z Kameronem.
-Świetnie -odpowiedział John
-Słyszałam gdzie byliście. Wasze kobiety o tym wiedzą?
-A powinny? -spytał się John
-Czy ja wiem. Jakby nie patrzeć nic złego nie zrobiliście, ale z drugiej strony...
-Zostańmy przy wersji, że nic nie zrobiliśmy -uciszył ją Eric
Po śniadaniu od razu ruszyliśmy do studia gdzie odbył się pierwszy wywiad. Później na drugi koniec miasta żeby udzielić kolejnego wywiadu. Oczywiście praktycznie odpowiadałem na te same pytania. Ci dziennikarze, że też oni nie potrafią wymyślić nic oryginalnego. Tęsknie za Ellen. Ona jedyna jest kreatywna.

SAM

Udało mi się umówić na kawę z Markiem, ale niestety poszliśmy tam służbowo, gdyż mieliśmy wiele spraw do omówienia. Zatrzymałam taksówkę przed kawiarenką "Sweet dreams". W środku czekał już na mnie Mark. 
-Hej
-Witaj. 
Przysiadłam się i przejrzałam kartę po czym złożyłam zamówienie. Mark powtórzył za mną tą czynność.
-Słucham cię. 
-Na samym początku powinienem porządnie skopać ci tyłek za to, że spóźniłaś się na spotkanie z Cameron
-Ale przyjechała po mnie
-Dlatego nie będę za to na ciebie zły
-To dobrze. 
Podeszła do nas kelnerka niosąc z na tacy cappuccino i kawę, które postawiła nam na stoliku.
-Dziękuje -powiedziałam
Upiłam łyka cappuccino.
-Mam dla ciebie dobrą i złą wiadomość. Od której zacząć?
-Od złej.
-Niedawno dostałem odpowiedzi w sprawie castingów do tych 3 filmów do których startowałaś. Niestety, ale nie zatrudnili cię.
-Trudno. Jak nie te to kolejne. 
-Masz rację i dlatego już jutro zajmę się szukaniem kolejnych fajnych filmów w których mogłabyś zagrać. 
-Dobra, dobra. Lepiej mi powiedz jaka jest ta dobra wiadomość. 
-Ale jesteś pewna, że jesteś na to gotowa?
-Tak! 
-Za 3 dni w NY odbędzie się gala "New York's Awards", w której u boku Ryana Guzmana dumnie wręczysz statuetkę zwycięskiej gwieździe w kategorii "Best Music Video". 
-Jejusiu. Nawet nie wiesz jak się cieszę. A dlaczego tak późno mi o tym mówisz?
-Bo dopiero co się dzisiaj dowiedziałem. Ponoć zrezygnowała jakaś gwiazda, więc organizatorzy postawili na ciebie.
-To i tak dobrze.
Moja pierwsza gala.
A więc czas na zakupy...

####
Krótki i nudny...
Wybaczcie
Obiecuję, że w kolejnych akcja się rozkręci.
Mam teraz taką wenę, że nic poza pisaniem po szkole nie robię :)
Może to i dobrze.
Nie obiecuje, ale postaram się wrzucać odcinki częściej :D

Pytanie postu:
Ile macie lat?
Ja mam 16.

niedziela, 17 maja 2015

#64

BRUNO

Leżeliśmy błogo w łóżku kiedy zdałem sobie z czegoś sprawę. 
-Która godzina?
-Po 11.
-Shit!
Zerwałem się z łóżka i ubrałem się we wczorajsze ubrania. 
-Zaraz się spóźnię.
-Gdzie? 
-Mamy zbiórkę o 13, a muszę jeszcze jechać do siebie.
-Jaką zbiórkę?
No tak palancie nie powiedziałeś jej!
-Na koncert. Jedziemy dzisiaj z chłopakami do Stamford. 
-Czemu mi nie powiedziałeś? -podniosła się do pozycji siedzącej
-Wyleciało mi to z głowy
-Jak mogło Ci wylecieć z głowy to, że masz koncert!?
-Nie wiem. Przepraszam. 
Podszedłem i dałem jej całusa, wtem mnie olśniło.
-A może chcesz pojechać ze mną?
To będzie prawie tydzień poza NY, więc równie dobrze moglibyśmy to wytrzymać bez siebie, ale bardzo chciałem by pojechała ze mną. Z resztą jedzie z nami Lara, bo Kameron bardzo nalegał by ją wziąć, to się zgodziłem. Że też ja na to wcześniej nie wpadłem. 
-Nie mogę. 
-Dlaczego?
-Bo mam pracę. Nie mogę tak po prostu wyjechać bez żadnego słowa. Mark mnie zabije. 
-To do niego zadzwoń.
-Niby jak? Przecież rozwaliłam sobie telefon.
Spojrzałem na nią z niedowierzaniem. 
Poszedłem do kuchni i wziąłem jej nową komórkę. Całe szczęście przy sprzątaniu tamtego pomyślałem by wyjąć kartę SIM. Teraz znajduję się w środku tego otóż urządzenia.
Gdy wszedłem do sypialni stała prawie ubrana. Własnie zakładała bluzkę. 
-Masz i dzwoń.
Podałem jej urządzenie, a ona zadzwoniła.

SAM

On jest naprawdę szalony. Nie mamy czasu, ani żadnej pewności, że Mark się zgodzi, a Bruno już mnie pakuje.
Wybrałam numer Marka i już po 2 sygnałach usłyszałam dźwięk jego głosu.
-Sam!? Co ty do jasnej cholery odwalasz!? Czekam na ciebie w biurze od dwóch godzin! Wysłałem Ci chyba z 20 smsów, że dzisiaj musisz tu być, bo przyjeżdża do nas ważny gość! Cameron Diaz miała tu być godzinę temu i masz szczęście, że się spóźnia, bo bym Cię chyba udusił. Ubieraj się i jak najszybciej tu przyjeżdżaj.
-Ale...
-JUŻ!!!
Rozłączył się.
-Nie musisz mnie pakować. Nie jadę.
Bruno obrócił się w moją stronę.
-Co jest?
-Mam ważne spotkanie.
-Nie da się go przenieść?
-Nie
Wyszłam z sypialni i poszłam do łazienki by szybko się uczesać.
-Podrzucisz mnie?
-Jasne.
Ubraliśmy się i Bruno czym prędzej podwiózł mnie pod biuro. Siedzieliśmy w aucie kilka minut nie odzywając się, bo wiedzieliśmy, że to czas by znowu się pożegnać. Co prawda jego koncerty nie będą jakoś daleko, ale wątpię żeby przez ten dzień znalazł czas by przyjechać do mnie.
Bruno złapał mnie za rękę.
-Chyba musisz już iść -wskazał ruchem głowy na Marka, który nerwowo szedł w naszym kierunku. -To tylko tydzień.
-Wiem
Uśmiechnęłam się nawet nie wiem po co. Może po to żeby go uspokoić albo po to żeby się nie rozpłakać. Nie, jednak obie odpowiedzi są prawidłowe.
-Będę tęsknić.
-Ja też.
Pocałowałam go i wyszłam z auta. Na pożegnanie w lusterku bocznym dostrzegłam jego uśmiech.
-Zanim zaczniesz na mnie krzyczeć wiedz, że ostatnie kilka dni były dla mnie naprawdę bardzo ciężkie i na dodatek rozwaliłam sobie telefon.
-Nie mam czasu żeby teraz słuchać twoich usprawiedliwień. Za jakieś 5 minut zjawi się tu Cameron. Masz szczęście, że odwołano jej wcześniejszy lot i wyleciała później.
Weszliśmy do środka. Mark zajął się tym żeby w pokoju stała już herbata, kawa, cappuccino i inne rzeczy do picia. Zauważyłam także kilka rodzajów ciasteczek. Sięgnęłam po jedno i automatycznie zostałam zganiona wzrokiem.
-No co? Dawno nie jadłam takich pyszności. Z resztą już dawno nie byliśmy nigdzie na mieście. Może czas na jakąś kawę? Tak poza pracą? Jako znajomi?
-Zobaczę co da się zrobić.
Uśmiechnął się.
Na początku gdy go zatrudniałam mieliśmy lepszy kontakt. Milej się z nim gadało. Teraz tak jakby trochę wyostrzał. Stał się też bardziej cięty na wszystkich, lecz nadal dobrze wykonywał swoją pracę. Moja kariera na razie stoi w miejscu gdyż zgłosiłam się na kilka castingów, ale z żadnego jeszcze nie dostałam odpowiedzi albo nic nie było mi na ten temat wiadomo.
W drzwiach pojawiła się sekretarka, która poinformowała nas, że ktoś do nas przyszedł. Mark nie zważając na nikogo rzucił się ku wyjściu. Po chwili szedł u boku panny Diaz.
-Cześć -przywitałam się
-Cześć. -uśmiechnęła się -Nie mam dużo czasu ze względu na to, że przyjechałam tu z opóźnieniem, więc będę się streszczać.
-Okej, ale może jednak napijesz się czegoś? -spytał się Mark
-Nie dziękuje -z powrotem skierowała wzrok na mnie -Sam naprawdę Cię przepraszam, ale nie udało mi się nic zrobić. Rozmawiałam z wieloma ludźmi i niestety, ale żaden z nich nie wyraził zgody. Oni muszą twardo trzymać się przepisów.
-Rozumiem.
-Ale nie przejmuj się tym. Mam dla ciebie inną propozycję. Będę reżyserem swojego pierwszego filmu i choć dopiero zaczęliśmy pisać scenariusz chciałabym żebyś to ty zagrała w nim główną rolę. Wiem, że trochę się rozpędzam, ale dziewczyno ja chcę pomóc rozwinąć ci skrzydła. Moim marzeniem jest to byś zagrała w tym filmie.
-Zgadzam się! -krzyknął uradowany Mark
-A ty? -spytała
-Z ogromną przyjemnością zagram dla pani, panno Diaz.

####
A więc tak kilka spraw. 
Po 1. Na blogu wybiło już 5000 wyświetleń. Dziękuje
Po 2. Zauważyłam, że ostatnio przybyło kilka czytelniczek. Nawet nie wiecie jak się cieszę.
Po 3. Zauważyłam, że moje pierwsze czytelniczki zniknęły. Iwona? Paula? Żyjecie?
Po 4. Zapomniałam o tym wcześniej napisać, ale uważam, że Feel Right jest genialne. Mystikal, Mark, Bruno i ten młody raper wymiatają. 
Po 5. Ostatnio Bruno był na koncercie Lenny'ego Kravitz. Jejku to było cudowne.
Po 6. Ostatnio zamarzyło mi się by lepiej was poznać. Co wy na to żebym pod każdym postem zadawała pytania na które byście odpowiadały?


Po 7.


<3 <3 <3

czwartek, 22 stycznia 2015

#37

SAM
Dojechałam na miejsce.
Siedział w 3 stoliku przy oknie. 
Dlaczego spotykamy się na mieście a nie w biurze? Bo tak nam się lepiej pracuje. Możemy swobodnie pogadać i nikt z pewnością nas nie podsłucha, ani nie przeszkodzi (chyba że telefon). I dlatego że możemy zjeść coś dobrego, a jak dobrze wiadomo jesteśmy żarłokami. Dzisiaj zamówiliśmy sobie creme brulee. Pyszności. 
-Nie ma co się obijać. Za 9 dni masz premierę swojego debiutanckiego filmu a za jakieś 1,5 miesiąca kolejnego w którym grałaś małą rólkę. W między czasie proponuje Ci wybrać się na te castingi -podał mi kartkę z castingami do filmów i teledysków- Na pewno gdzieś Cię zatrudnią. Moją propozycja jest dość nietypowa, bo proponuje Ci drugoplanowe role, ale to tylko dlatego żebyś dobrze się przygotowała i nabrała doświadczenia zanim zagrasz pierwszoplanową rolę. Jeśli się nie zgadzasz to poszukam inne castingi.
-Nie, nie. Jest dobrze. Też uważam, że jeszcze nie powinnam się pchać do pierwszoplanowych ról. Lepiej będzie grać na uboczu i uczyć się od innych. 
-W takim razie cieszę się, że się rozumiemy. A powiedz mi co myślisz o wystąpieniu w teledyskach. Z tego co wiem to grałaś tylko w jednym. Bruno Marsa tak?
Zapomniałam, że on nie wie. Chyba muszę mu powiedzieć, że z nim jestem, bo jest moim menadżerem. 
-Tak. To był jedyny teledysk w którym miałam przyjemność wystąpić.
-Niestety nie mam na liście nikogo bardzo popularnego ze względu na to, że oni potrzebują tancerek.
-Rozumiem. Mark, bo jest coś co raczej powinieneś wiedzieć
-Słucham?
-Bo ten Bruno Mars to mój chłopak. 
-Żartujesz sobie?
-Nie. Mówię jak najbardziej poważnie. 
-Hm... No to chyba mamy problem
-Jaki?
-On jest dość znaną osobą i jeżeli paparazzi przyłapią Was razem wybuchną skandale...
-Ale oni nieraz nas widzieli razem, tylko że myślą, że jesteśmy przyjaciółmi. 
-To chyba lepiej żeby tak zostało. 
-Nie rozumiem czemu się tak tym przejmujesz
-Powiem Ci czemu. Jeżeli paparazzi dowiedzą się, że jesteście razem zaczniesz być znana jako "dziewczyna Bruno Marsa" a chyba tego nie chcemy. W następnych miesiącach gdy wyjdą twoje filmy ludzie zaczną wymyślać historię, że to wszystko dzięki Niemu, choć tak naprawdę nie miał z tym nic wspólnego. Paparazzi zrównają Cię z błotem twierdząc, że jesteś z nim dla kasy. Nie zostawią na tobie suchej nitki. Będą węszyć aż w końcu posuną się za daleko co doprowadzi Cię do zerwania z panem Marsem...
-Już rozumiem. Masz rację, lepiej żebyśmy jeszcze nie ogłaszali światu, że jesteśmy parą.
-Myślę, że to nie będzie długi okres kiedy będziecie musieli się ukrywać. Wystarczy jakiś jeden-dwa miesiące. Wszystko zależy od tego jakie obroty przyjmie twoja kariera. 
Nie to wcale nie jest długi okres...
Wcale.
To tylko 2 miesiące. 
Musimy dać radę. 
-Jak już sama wcześniej wspomniałaś paparazzi twierdzą, że jesteście przyjaciółmi, więc będzie Wam o tyle łatwiej, że będziecie mogli publicznie spędzać czas, oczywiście nie za dużo, bo to będzie podejrzane, ale jest ewidentny zakaz na okazywanie sobie czułości. Jeden pocałunek albo jedno trzymanie się za rękę i się zdemaskujecie a wtedy czeka Cię taki los jak Ci opisywałem.
-Okej. 
-Jakby jednak zdarzyło się coś co nie powinno i paparazzi by się domyślili musicie zaprzeczyć, że jesteście parą. Przez następne kilka dni śledziliby Was bez przerwy, dlatego w takiej sytuacji lepiej żebyście się publicznie nigdzie nie pokazywali. Dopiero sobie odpuszczą będziecie mogli się spotkać.
Mam nadzieję, że nie zrobimy nic głupiego, bo nie chciałabym się z Brunem nie spotykać i zaprzeczać przed całym światem, że jesteśmy parą. 
-Musisz wiedzieć, że ja nie robię tego żeby Ci uprzykrzyć życie. Ja tylko próbuję ostrzec Cię przed tym niebezpiecznym światem show-biznesu. Na pewno będzie Wam ciężko, ale w przyszłości się opłaci. Uwierz mi, znam się na rzeczy. Ja tymczasem skontaktuję się z Bruna menadżerem i omówię z nim tą sprawę. Do zobaczenia. 
Dał mi buziaka w policzek i wyszedł. 
Musiałam zostać jeszcze chwilę i poukładać sobie wszystko. 
Mogę spotykać się z Brunem, ale nie mogę okazywać mu uczuć publicznie. Nie mogę zbyt często bywać u Niego, bo to będzie podejrzane. Nie mogę palnąć żadnego głupstwa na nasz temat. Nie mogę nikomu powiedzieć o nas żeby prasa się nie dowiedziała. 
Chwilę po tym jak wyszłam z kafejki zadzwonił do mnie Josh.
-No hej śliczna
-Hej. A ty nie masz żony?
-Mam. I nawet stoi obok mnie. Chciałem tylko żeby była zazdrosna. 
-Rozumiem. Co tam u Was słychać?
-Organizuję jutro imprezkę, wpadniesz?
-Jasne, a mogę...
Chyba mogę mu zaufać i powiedzieć o Brunie? W końcu to mój przyjaciel. Nie wygada się. 
-Co?
-Mogę przyjść z kimś?
-Tak. A kto to?
-Pomyśl... 
-Kellan?
Dawno Go nie widziałam i w sumie dawno z nim nie rozmawiałam. Od tamtego incydentu żadne z nas się do siebie nie odezwało. 
-Nie. A będzie?
-Tak. Zaraz do Niego zadzwonię i Go zaproszę. Hm... No to mów kto to jest
-Poznasz Go
-Nie karz mi tyle czekać. 
-Bez przesady. To tylko jeden dzień. 
-No dobra. Lecę zapraszać innych. 
-Leć, leć
Nie czekałam ani minuty dłużej i napisałam do Bruna.
Hej przystojniaku. Masz może czas jutro? Szykuje się niezła imprezka u Josha. xx Sam 
Odpisał po 1 h.
Zależy czy będę musiał się ukrywać. Bruno 
Czyli już wie... Chciałam mu sama o tym powiedzieć, niestety mnie uprzedzili.
Jesteś zły? Sam
Nie. Jestem cholernie wkurwiony. Bruno
Przecież wiesz, że to dla naszego dobra. Sam
Może tylko dla twojego? Nawet nie wiesz jak trudno jest się ukrywać, zwłaszcza na początku związku. Nie będziemy mogli się nigdzie spotykać. Zostanie nam tylko studio i nasze domy. Bruno
Nie bądź taki. Jest mi równie ciężko jak tobie. Też tego nie chcę, ale nie pozwolę na to żebym była znana jako 'dziewczyna Bruno Marsa'. Sam 
Rób co chcesz, ja się na to nie piszę. Bruno 
Jak dobrze, że jestem już w domu, bo strasznie chcę mi się płakać.
Dlaczego on się tak zachowuje? Przecież dobrze wie, że mi też jest równie ciężko jak mu. To że nie będziemy spotykać się na mieście i będziemy musieli uważać nie oznacza, że mamy przestać się ze sobą spotykać.
Ta cała sytuacja jest beznadziejna.
Nie chcę, by mnie kojarzono jako 'dziewczyna Bruno Marsa'. Jestem Sam Carter i chcę nią pozostać.

***
Oj dzieje się. Zaczynam rozkręcać opowiadanie i całe szczęście, że wena mi dopisuje.
Odcinki w zapasie są, także nie martwcie się niedługo wstawię kolejny :D
KOMENTUJCIE ! 
To dla mnie bardzo ważne. Zagania mnie do pracy i sprawia, że chcę pisać więcej i więcej dla Was...

wtorek, 23 grudnia 2014

#28

SAM

Jestem bardzo wdzięczna za pomoc. Gdyby nie Bruna menadżer raczej nie dałabym sobie rady. Kim faktycznie mi groziła. Dobrze, że i tak wszyło na moje. Bynajmniej mam taką nadzieje. Dzisiaj mam spotkania z proponowanymi menadżerami. Oby ktoś z nich był taki dobry jak mi opisywano.
Od rana nie mogę odpędzić się od telefonów. Najpierw zadzwonił Bruno, by się mnie spytać jak się czuję, co u mnie itd. Potem zadzwoniła Lara z prośbą o spotkanie. Powiedziałam, że jedynie wieczorem mogę, na co przystanęła. Jesteśmy umówione o 19 u mnie. 10 minut temu zadzwoniła do mnie mama z zapowiedzią wizyty. Ma przyjechać jutro z tatą na 2 dni. Mhm... W końcu zjem coś porządnego, bo ostatnimi czasy nie mam czasu na gotowanie. Teraz dzwoni do mnie Stephan Grande, by mi przekazać, że jednak nie da rady dzisiaj przybyć na spotkanie.
-Oczywiście, że nic się nie stało.
-Jeszcze raz naprawdę przepraszam. Problemy zdrowotne. Mam nadzieję, że pani zrozumie.
-Proszę się mną nie przejmować. Jeżeli będę jeszcze potrzebowała pańskiej pomocy to zadzwonię.
-Dobrze, dziękuję.
-To ja dziękuję.
źródło google grafika
Czyli mam aż 3 godziny wolnego. Czas na porządne zakupy. W mojej szafie wieje pustkami. Zaprosiłabym Larę na wspólny shopping, ale spotykamy się wieczorem, więc nie będę jej zawracać głowy. Wybiorę się sama.
Albo jestem ślepa albo naprawdę nie ma nic ciekawego w tych sklepach. Znalazłam sobie jedynie czarny top z fajnym nadrukiem. Reszta jakoś mi nie pasowała. Biorąc pod uwagę to, że gram w filmie muszę jakoś wyglądać, więc postanawiam zakupić sobie sukienkę. Mam do wyboru dwie takie same sukienki różniące się tylko kolorami - jedna kremowa, druga jasnoniebieska (sukienka na zdjęciu obok). Podczas wewnętrznego pojedynku, którą sukienkę wybrać dociera do mnie dobrze znany mi głos.
-Tę kremową. Będzie Ci bardziej pasować. -obróciłam się. Oczywiście był to Kellan, a obok niego stał Josh -Tak myślę
-Hej. Co wy tu robicie?
-Śledzimy Cię, nie widać? -Podszedł do mnie Kellan i się przytulił. Następnie ten sam gest wykonał Josh.
-Szykuje się jakaś imprezka? -spytał Josh.
-Nie, nie. Kupuję ją dla was -uśmiechnęłam się do nich. - A tak na serio. Przecież muszę jakoś wyglądać na premierze.
-Sam? Zdajesz sobie sprawę, że do premiery jest jeszcze sporo czasu?
-Tak, ale trzeba już się zaopatrzyć. Kto wie co będzie w przyszłości.
źródło http://www.wszelkieprzepisy.pl/ 
Chłopcy ostatecznie pomogli mi wybrać. Pomimo tego, że moje serce pragnęło bardziej jasnoniebieską chłopcy upierali się żebym wzięła kremową. W końcu nie kupuję jej dla siebie, więc się zgodziłam na ich propozycję. Po zakupach poszliśmy na kawę i ciasto. Korzystając z okazji, że jestem w kawiarni zamówiłam sobie przepyszny kawałek czekoladowego ciasta. Tak mi go brakowało.
-Gruba będziesz! -Ach... Kellan
-I kto to mówi? Ten który zjadł już 2 kawałki sernika.
-Ale moje dwa kawałki są mniej tuczące od twojego jednego.
-Czy aby na pewno? Idę o zakład, że tak nie jest.
-Okej. Więc jeśli wygram zaprosisz mnie na kolację do siebie
-Dobra. A jak ja wygram to zabierzesz mnie na wystrzałową imprezę
-Zgoda
Poszliśmy spytać się osoby pracującej w tutejszej kawiarni o to które z nich jest bardziej kaloryczne. Oczywiście, że ciasto czekoladowe, ale czy dwa kawałki sernika nie przebiją tego? Bam! Przebiły o jakieś 100 kcal. Czyli szykuje się niezła impreza. Już nie mogę się doczekać.
Niestety nadszedł czas pożegnania, gdyż za 20 minut mam spotkanie. Dałam im po buziaku w policzek i udałam się na umówione miejsce. Czekałam niecałe 5 minut na przybycie wysokiego mężczyzny. Miał około 2 metrów. Był ciemnoskórym mieszkańcem NY z pięknymi brązowymi tęczówkami. Tylko Bruno pokonał Go w tej walce.
-Witam. Nazywam się Mark Lewson.
-Sam. Miło mi -wyciągnęłam rękę. Ucałował ją delikatnie. Przeszły mnie dreszcze.
Spędziliśmy około godziny na omawianiu szczegółów naszej współpracy. Był bardzo przekonujący. Miał na swoim koncie takie gwiazdy jak Cameron Diaz i Nicki Minaj. Muszę przyznać, że jestem pod wrażeniem. Przedstawił mi szczegółowe plany co do mojej kariery. Nawet mi się nie śniło żeby przez 3 lata zdobyć taką sławę i doświadczenie zawodowe jakie mi oferuje.  Choć jutro mam jeszcze jedno spotkanie już wiem kto zostanie moim menadżerem.
Po powrocie do domu wzięłam szybki prysznic. Po dokładnym osuszeniu skóry ubrałam krótkie szorty i biały top. Po 20 minutach do drzwi zapukała Lara. Otworzyłam jej. Jak się dowiedziałam podczas naszych rozmów nie było szczególnego powodu jej wizyty. Po prostu się stęskniła. Rozmawiałyśmy kilka godzin przy czerwonym winie oglądając jakąś komedie w telewizorze. Nic z niej nie pamiętam przez te plotkowanie.
Następnego dnia obudziłam się z butelką wina w ręku. Była otwarta i do połowy pełna. Obok mnie leżały jeszcze 2 całkowicie puste butelki. Nie wiem skąd wytrzasnęłam aż tyle alkoholu. Wiem tylko tyle, że było go za dużo. Prawie nic nie pamiętam co robiłam, ale na całe szczęście nie ma obok mnie jakiegoś obcego mężczyzny tylko Lara. Mimowolnie się uśmiechnęłam widząc jak leci jej ślina z ust.
-Stawaj, bo się utopisz. -obudziłam ją
-Jeszcze chwilkę.
-Nie ma tak dobrze. Musimy ogarnąć chatę. Za 2 godziny mam spotkanie
-Już, już. Idź zrób śniadanie a ja się ogarnę.
Więc poszłam. Zrobiłam przepyszną jajecznicę. Mniam. Lara dołączyła do mnie i razem zjadłyśmy śniadanie, Następnie wzięłam krótki prysznic i umyłam włosy. Wysuszyłam je suszarką i zostawiłam rozpuszczone. Ubrałam białą koszulę i czarną ołówkową spódniczkę. Muszę jakoś wyglądać na spotkaniu.
Już od początku czułam, że ten facet nie przypadnie mi do gustu. Nie dość, że wyglądał strasznie to jeszcze zachowywał się okropnie. Zamiast on mi coś oferować ja musiałam mu. Po 10 minutach był już skreślony a po kolejnych 15 się z nim pożegnałam.
Chciałam zadzwonić do Marka i powiedzieć mu dobrą nowinę, ale miałam rozładowany telefon.
Gdy doszłam do domu podłączyłam szybko do ładowarki i włączyłam urządzenie. No nieźle. 10 nieodebranych połączeń i to na dodatek wszystkie od Bruna.

***
Witam Was gorąco. Już pojutrze Święta. Kto się cieszy? Ja na pewno. Uwielbiam takie dni. Jest tak rodzinnie i (z perspektywy ogromnego obżartucha) jest duuużo jedzenia. Nie pisałam Wam tego wcześniej, ale jestem bardzo z siebie dumna. Postanowiłam, że od 1 grudnia do Wigilii nie będę jadła słodyczy, chipsów (i tym podobnych) i ciast, pączków itd. I się udało. To znaczy jest jeszcze całe jutro, ale dam radę. Jak już tyle przeszłam to jeden dzień = pikuś. Nie będę się bardziej rozpisywać na ten temat, bo pewnie przynudzam. :D
A teraz konkrety.
Chciałabym Wam życzyć zdrowych i pogodnych Świąt Bożego Narodzenia. Żebyście spędzili dużo czasu z rodziną, żeby było pomiędzy Wami jak najmniej konfliktów. Oraz najważniejsze - żeby Bruno zawitał do naszego kraju.
Mam dla Was prezenciki, czyli każdy kto skomentuje tego posta będzie miał zadedykowany odcinek. Niestety nie mam co innego dać, ale liczy się gest :)
Natomiast jeśli Wy chcielibyście sprawić mi prezent to ucieszyłabym się gdybyście udostępnili link do mojego bloga na swoich blogach, bądź stronkach o Brunie. Z góry dziękuje. :)
Jeszcze raz wszystkiego najlepszego, Hooligans <3