Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Josh. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Josh. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 12 marca 2015

#50

SAM

Choć nie grałam roli pierwszoplanowej producenci szczególnie wyróżnili moją postać. Mam zaplanowane różne wywiady na które będę jechała z Kellanem i Joshem, co szczerze mówiąc bardzo mi się podoba. Ludzie w końcu mnie poznają. Stanę się sławna...
Mam nadzieję, że moje marzenie się spełni, chociaż w sumie już się spełniło. Zostałam aktorką, a oto własnie chodziło. Teraz tylko muszę to wykorzystać. Póki ludzie będą o mnie pamiętać, póty będę grała w filmach. Wiem, że jeszcze dobrze mnie nie poznali, ale... Chyba każdy pomarzyć może, co nie?
Po tym wszystkim co się wczoraj stało niemal nie pamiętam jak bardzo mam dziś zawalony dzień. Na tej imprezie z okazji premiery nieco za dużo wypiłam i teraz czuje tego skutki. Głowa mnie napierdziela i nie mam pojęcia jak się dzisiaj skupię zwłaszcza, że dzisiaj mam 2 wywiady i pozowanie na ściankach w Filadelfii. Będzie trochę ciężko, ale muszę dać radę. 
Około godziny 11 odbył się pierwszy wywiad, a drugi zaś o 14. Mieliśmy godzinną przerwę na lunch. Całe szczęście, bo umierałam z głodu. 
Podczas wywiadów zadawano nam dość fajne pytania. Niektóre śmieszne, inne zaś poważne. 
-Jak to się stało, że zagraliście w tym filmie?
-Zadzwonił do mnie menadżer i powiedział "Ej stary! Znalazłem Ci film z fajnymi laskami" na co ja oczywiście przystałem i głownie dlatego zagrałem w tym filmie. -powiedział Kellan
-Och Sam. Wyczuwasz w tym co powiedział komplement?
-W sumie tak. -uśmiechnęłam się 
-A ty jakim sposobem zostałaś wciągnięta w obsadę tego filmu?
-Miałam dokładnie tak samo jak Kellan. -wszyscy zaczęli się śmiać- A tak naprawdę, to dzięki mojemu tacie i temu że już kiedyś reżyser widział jak sobie radzę na scenie.
-Czyli ktoś załatwił Ci tę rolę?
-W sumie to był to prezent na moje urodziny od rodziców. Dzięki temu, że znali się z reżyserem miałam taryfę ulgową i mnie przyjęli. 
-To słodkie co zrobili twoi rodzice.
Ten moment najbardziej przypadł mi do gustu z całego wywiadu.
-W pewnym momencie całujesz się z Sam w filmie. Opisz jakie to było uczucie. 
-Hm... Nie wiem czy mogę. Wiecie mam żonę. 
-No dawaj -zachęcał Go dziennikarz
-A więc jej usta były takie miękkie, delikatne...
-O jak miło. A ty co powiesz o ustach Josha?
-No nie wiem były jakieś takie byle jakie. Josh nie potrafi całować.
-Serio? -spytał zdziwiony. 
-Przecież żartuję. Całujesz obłędnie.
-Dziękuje. Miło to od Ciebie usłyszeć.
Po skończonych wywiadach ruszyliśmy w drogę, która trwała ponad dwie godziny, do Filadelfii. Tam czekało mnie pozowanie i kolejna imprezka. Tym razem się nie upiję, bo już wiem czym to skutkuje. A jutro jest tak samo zapracowanym dniem jak dziś. Co prawda jest tylko jeden wywiad, ale jest. 
Gdy zeszłam ze ścianek usłyszałam jak w mojej torebce dzwoni telefon. Odebrałam najszybciej jak tylko potrafiłam
-Hej skarbie 
-Cześć słońce
-Muszę Ci coś powiedzieć
-Słucham?
-Brandon mnie poinformował, że jutro wyjeżdżam w trasę. 
-Że co?
-Niestety. 
-Na jak długo?
-Miesiąc
-Nie będę Cię widziała aż miesiąc?
-Będę koncertował w USA, więc może się spotkamy.
-Może
-Wiem, że to długo, ale naprawdę nie miałem na to wpływu. Wiedziałem, że Brandon coś planuje, ale nie spodziewałem się, że to będzie trwało miesiąc
-Nie tłumacz się. Jest okej. Szybko nam ten czas zleci.
-Mam nadzieję, skarbie.
-O której wylatujesz?
-O 15 z NY. Przyjedziesz?
-Postaram się

####

Pierwsza pięćdziesiątka za nami. 
Mam nadzieję, że uda mi się napisać jeszcze jedną. 
Bo wiem, że trzeciej 50 na pewno nie rozpocznę.
Także ten... Jeszcze co najmniej pół roku przed nami :D 

A teraz pora przejść do ważnych rzeczy. 
SPRAWA NR 1. 
Pojawiła się nowa ankieta w której proszę żebyście oddali swój głos, bo bardzo chciałabym wiedzieć ile osób czyta moje wypociny. 
SPRAWA NR 2
Przeglądając swojego bloga zawsze zastanawiam się czy jest on czytelny. Tekst jest w kolorze białym a tło jest czarno-białe  i czasami po prostu literki się zlewają z tłem. Nie macie problemu z czytaniem odcinków? Nie przeszkadza Wam kolor tekstu, bądź zdj w tle?
SPRAWA NR 3
Proszę Was o ogóle opinie mojego opowiadania. Chciałabym się dowiedzieć czy nie zanudzam Was, czy pasuje Wam to, że odcinki są z perspektywy Sam i Bruna, czy nie przeszkadza Wam to, że praktycznie zawsze wypowiadam się z obu stron o danej sytuacji, czy to moje opisywanie tego wszystkiego nie jest nudne, czy według Was akcja nie toczy się za wolno, czy pasuje Wam powracanie do przeszłości i co sądzicie o głównej bohaterce. Proszę o odpowiedzi na te dręczące mnie pytania i jeśli chcecie to dodajcie coś od siebie :*

czwartek, 22 stycznia 2015

#37

SAM
Dojechałam na miejsce.
Siedział w 3 stoliku przy oknie. 
Dlaczego spotykamy się na mieście a nie w biurze? Bo tak nam się lepiej pracuje. Możemy swobodnie pogadać i nikt z pewnością nas nie podsłucha, ani nie przeszkodzi (chyba że telefon). I dlatego że możemy zjeść coś dobrego, a jak dobrze wiadomo jesteśmy żarłokami. Dzisiaj zamówiliśmy sobie creme brulee. Pyszności. 
-Nie ma co się obijać. Za 9 dni masz premierę swojego debiutanckiego filmu a za jakieś 1,5 miesiąca kolejnego w którym grałaś małą rólkę. W między czasie proponuje Ci wybrać się na te castingi -podał mi kartkę z castingami do filmów i teledysków- Na pewno gdzieś Cię zatrudnią. Moją propozycja jest dość nietypowa, bo proponuje Ci drugoplanowe role, ale to tylko dlatego żebyś dobrze się przygotowała i nabrała doświadczenia zanim zagrasz pierwszoplanową rolę. Jeśli się nie zgadzasz to poszukam inne castingi.
-Nie, nie. Jest dobrze. Też uważam, że jeszcze nie powinnam się pchać do pierwszoplanowych ról. Lepiej będzie grać na uboczu i uczyć się od innych. 
-W takim razie cieszę się, że się rozumiemy. A powiedz mi co myślisz o wystąpieniu w teledyskach. Z tego co wiem to grałaś tylko w jednym. Bruno Marsa tak?
Zapomniałam, że on nie wie. Chyba muszę mu powiedzieć, że z nim jestem, bo jest moim menadżerem. 
-Tak. To był jedyny teledysk w którym miałam przyjemność wystąpić.
-Niestety nie mam na liście nikogo bardzo popularnego ze względu na to, że oni potrzebują tancerek.
-Rozumiem. Mark, bo jest coś co raczej powinieneś wiedzieć
-Słucham?
-Bo ten Bruno Mars to mój chłopak. 
-Żartujesz sobie?
-Nie. Mówię jak najbardziej poważnie. 
-Hm... No to chyba mamy problem
-Jaki?
-On jest dość znaną osobą i jeżeli paparazzi przyłapią Was razem wybuchną skandale...
-Ale oni nieraz nas widzieli razem, tylko że myślą, że jesteśmy przyjaciółmi. 
-To chyba lepiej żeby tak zostało. 
-Nie rozumiem czemu się tak tym przejmujesz
-Powiem Ci czemu. Jeżeli paparazzi dowiedzą się, że jesteście razem zaczniesz być znana jako "dziewczyna Bruno Marsa" a chyba tego nie chcemy. W następnych miesiącach gdy wyjdą twoje filmy ludzie zaczną wymyślać historię, że to wszystko dzięki Niemu, choć tak naprawdę nie miał z tym nic wspólnego. Paparazzi zrównają Cię z błotem twierdząc, że jesteś z nim dla kasy. Nie zostawią na tobie suchej nitki. Będą węszyć aż w końcu posuną się za daleko co doprowadzi Cię do zerwania z panem Marsem...
-Już rozumiem. Masz rację, lepiej żebyśmy jeszcze nie ogłaszali światu, że jesteśmy parą.
-Myślę, że to nie będzie długi okres kiedy będziecie musieli się ukrywać. Wystarczy jakiś jeden-dwa miesiące. Wszystko zależy od tego jakie obroty przyjmie twoja kariera. 
Nie to wcale nie jest długi okres...
Wcale.
To tylko 2 miesiące. 
Musimy dać radę. 
-Jak już sama wcześniej wspomniałaś paparazzi twierdzą, że jesteście przyjaciółmi, więc będzie Wam o tyle łatwiej, że będziecie mogli publicznie spędzać czas, oczywiście nie za dużo, bo to będzie podejrzane, ale jest ewidentny zakaz na okazywanie sobie czułości. Jeden pocałunek albo jedno trzymanie się za rękę i się zdemaskujecie a wtedy czeka Cię taki los jak Ci opisywałem.
-Okej. 
-Jakby jednak zdarzyło się coś co nie powinno i paparazzi by się domyślili musicie zaprzeczyć, że jesteście parą. Przez następne kilka dni śledziliby Was bez przerwy, dlatego w takiej sytuacji lepiej żebyście się publicznie nigdzie nie pokazywali. Dopiero sobie odpuszczą będziecie mogli się spotkać.
Mam nadzieję, że nie zrobimy nic głupiego, bo nie chciałabym się z Brunem nie spotykać i zaprzeczać przed całym światem, że jesteśmy parą. 
-Musisz wiedzieć, że ja nie robię tego żeby Ci uprzykrzyć życie. Ja tylko próbuję ostrzec Cię przed tym niebezpiecznym światem show-biznesu. Na pewno będzie Wam ciężko, ale w przyszłości się opłaci. Uwierz mi, znam się na rzeczy. Ja tymczasem skontaktuję się z Bruna menadżerem i omówię z nim tą sprawę. Do zobaczenia. 
Dał mi buziaka w policzek i wyszedł. 
Musiałam zostać jeszcze chwilę i poukładać sobie wszystko. 
Mogę spotykać się z Brunem, ale nie mogę okazywać mu uczuć publicznie. Nie mogę zbyt często bywać u Niego, bo to będzie podejrzane. Nie mogę palnąć żadnego głupstwa na nasz temat. Nie mogę nikomu powiedzieć o nas żeby prasa się nie dowiedziała. 
Chwilę po tym jak wyszłam z kafejki zadzwonił do mnie Josh.
-No hej śliczna
-Hej. A ty nie masz żony?
-Mam. I nawet stoi obok mnie. Chciałem tylko żeby była zazdrosna. 
-Rozumiem. Co tam u Was słychać?
-Organizuję jutro imprezkę, wpadniesz?
-Jasne, a mogę...
Chyba mogę mu zaufać i powiedzieć o Brunie? W końcu to mój przyjaciel. Nie wygada się. 
-Co?
-Mogę przyjść z kimś?
-Tak. A kto to?
-Pomyśl... 
-Kellan?
Dawno Go nie widziałam i w sumie dawno z nim nie rozmawiałam. Od tamtego incydentu żadne z nas się do siebie nie odezwało. 
-Nie. A będzie?
-Tak. Zaraz do Niego zadzwonię i Go zaproszę. Hm... No to mów kto to jest
-Poznasz Go
-Nie karz mi tyle czekać. 
-Bez przesady. To tylko jeden dzień. 
-No dobra. Lecę zapraszać innych. 
-Leć, leć
Nie czekałam ani minuty dłużej i napisałam do Bruna.
Hej przystojniaku. Masz może czas jutro? Szykuje się niezła imprezka u Josha. xx Sam 
Odpisał po 1 h.
Zależy czy będę musiał się ukrywać. Bruno 
Czyli już wie... Chciałam mu sama o tym powiedzieć, niestety mnie uprzedzili.
Jesteś zły? Sam
Nie. Jestem cholernie wkurwiony. Bruno
Przecież wiesz, że to dla naszego dobra. Sam
Może tylko dla twojego? Nawet nie wiesz jak trudno jest się ukrywać, zwłaszcza na początku związku. Nie będziemy mogli się nigdzie spotykać. Zostanie nam tylko studio i nasze domy. Bruno
Nie bądź taki. Jest mi równie ciężko jak tobie. Też tego nie chcę, ale nie pozwolę na to żebym była znana jako 'dziewczyna Bruno Marsa'. Sam 
Rób co chcesz, ja się na to nie piszę. Bruno 
Jak dobrze, że jestem już w domu, bo strasznie chcę mi się płakać.
Dlaczego on się tak zachowuje? Przecież dobrze wie, że mi też jest równie ciężko jak mu. To że nie będziemy spotykać się na mieście i będziemy musieli uważać nie oznacza, że mamy przestać się ze sobą spotykać.
Ta cała sytuacja jest beznadziejna.
Nie chcę, by mnie kojarzono jako 'dziewczyna Bruno Marsa'. Jestem Sam Carter i chcę nią pozostać.

***
Oj dzieje się. Zaczynam rozkręcać opowiadanie i całe szczęście, że wena mi dopisuje.
Odcinki w zapasie są, także nie martwcie się niedługo wstawię kolejny :D
KOMENTUJCIE ! 
To dla mnie bardzo ważne. Zagania mnie do pracy i sprawia, że chcę pisać więcej i więcej dla Was...

wtorek, 23 grudnia 2014

#28

SAM

Jestem bardzo wdzięczna za pomoc. Gdyby nie Bruna menadżer raczej nie dałabym sobie rady. Kim faktycznie mi groziła. Dobrze, że i tak wszyło na moje. Bynajmniej mam taką nadzieje. Dzisiaj mam spotkania z proponowanymi menadżerami. Oby ktoś z nich był taki dobry jak mi opisywano.
Od rana nie mogę odpędzić się od telefonów. Najpierw zadzwonił Bruno, by się mnie spytać jak się czuję, co u mnie itd. Potem zadzwoniła Lara z prośbą o spotkanie. Powiedziałam, że jedynie wieczorem mogę, na co przystanęła. Jesteśmy umówione o 19 u mnie. 10 minut temu zadzwoniła do mnie mama z zapowiedzią wizyty. Ma przyjechać jutro z tatą na 2 dni. Mhm... W końcu zjem coś porządnego, bo ostatnimi czasy nie mam czasu na gotowanie. Teraz dzwoni do mnie Stephan Grande, by mi przekazać, że jednak nie da rady dzisiaj przybyć na spotkanie.
-Oczywiście, że nic się nie stało.
-Jeszcze raz naprawdę przepraszam. Problemy zdrowotne. Mam nadzieję, że pani zrozumie.
-Proszę się mną nie przejmować. Jeżeli będę jeszcze potrzebowała pańskiej pomocy to zadzwonię.
-Dobrze, dziękuję.
-To ja dziękuję.
źródło google grafika
Czyli mam aż 3 godziny wolnego. Czas na porządne zakupy. W mojej szafie wieje pustkami. Zaprosiłabym Larę na wspólny shopping, ale spotykamy się wieczorem, więc nie będę jej zawracać głowy. Wybiorę się sama.
Albo jestem ślepa albo naprawdę nie ma nic ciekawego w tych sklepach. Znalazłam sobie jedynie czarny top z fajnym nadrukiem. Reszta jakoś mi nie pasowała. Biorąc pod uwagę to, że gram w filmie muszę jakoś wyglądać, więc postanawiam zakupić sobie sukienkę. Mam do wyboru dwie takie same sukienki różniące się tylko kolorami - jedna kremowa, druga jasnoniebieska (sukienka na zdjęciu obok). Podczas wewnętrznego pojedynku, którą sukienkę wybrać dociera do mnie dobrze znany mi głos.
-Tę kremową. Będzie Ci bardziej pasować. -obróciłam się. Oczywiście był to Kellan, a obok niego stał Josh -Tak myślę
-Hej. Co wy tu robicie?
-Śledzimy Cię, nie widać? -Podszedł do mnie Kellan i się przytulił. Następnie ten sam gest wykonał Josh.
-Szykuje się jakaś imprezka? -spytał Josh.
-Nie, nie. Kupuję ją dla was -uśmiechnęłam się do nich. - A tak na serio. Przecież muszę jakoś wyglądać na premierze.
-Sam? Zdajesz sobie sprawę, że do premiery jest jeszcze sporo czasu?
-Tak, ale trzeba już się zaopatrzyć. Kto wie co będzie w przyszłości.
źródło http://www.wszelkieprzepisy.pl/ 
Chłopcy ostatecznie pomogli mi wybrać. Pomimo tego, że moje serce pragnęło bardziej jasnoniebieską chłopcy upierali się żebym wzięła kremową. W końcu nie kupuję jej dla siebie, więc się zgodziłam na ich propozycję. Po zakupach poszliśmy na kawę i ciasto. Korzystając z okazji, że jestem w kawiarni zamówiłam sobie przepyszny kawałek czekoladowego ciasta. Tak mi go brakowało.
-Gruba będziesz! -Ach... Kellan
-I kto to mówi? Ten który zjadł już 2 kawałki sernika.
-Ale moje dwa kawałki są mniej tuczące od twojego jednego.
-Czy aby na pewno? Idę o zakład, że tak nie jest.
-Okej. Więc jeśli wygram zaprosisz mnie na kolację do siebie
-Dobra. A jak ja wygram to zabierzesz mnie na wystrzałową imprezę
-Zgoda
Poszliśmy spytać się osoby pracującej w tutejszej kawiarni o to które z nich jest bardziej kaloryczne. Oczywiście, że ciasto czekoladowe, ale czy dwa kawałki sernika nie przebiją tego? Bam! Przebiły o jakieś 100 kcal. Czyli szykuje się niezła impreza. Już nie mogę się doczekać.
Niestety nadszedł czas pożegnania, gdyż za 20 minut mam spotkanie. Dałam im po buziaku w policzek i udałam się na umówione miejsce. Czekałam niecałe 5 minut na przybycie wysokiego mężczyzny. Miał około 2 metrów. Był ciemnoskórym mieszkańcem NY z pięknymi brązowymi tęczówkami. Tylko Bruno pokonał Go w tej walce.
-Witam. Nazywam się Mark Lewson.
-Sam. Miło mi -wyciągnęłam rękę. Ucałował ją delikatnie. Przeszły mnie dreszcze.
Spędziliśmy około godziny na omawianiu szczegółów naszej współpracy. Był bardzo przekonujący. Miał na swoim koncie takie gwiazdy jak Cameron Diaz i Nicki Minaj. Muszę przyznać, że jestem pod wrażeniem. Przedstawił mi szczegółowe plany co do mojej kariery. Nawet mi się nie śniło żeby przez 3 lata zdobyć taką sławę i doświadczenie zawodowe jakie mi oferuje.  Choć jutro mam jeszcze jedno spotkanie już wiem kto zostanie moim menadżerem.
Po powrocie do domu wzięłam szybki prysznic. Po dokładnym osuszeniu skóry ubrałam krótkie szorty i biały top. Po 20 minutach do drzwi zapukała Lara. Otworzyłam jej. Jak się dowiedziałam podczas naszych rozmów nie było szczególnego powodu jej wizyty. Po prostu się stęskniła. Rozmawiałyśmy kilka godzin przy czerwonym winie oglądając jakąś komedie w telewizorze. Nic z niej nie pamiętam przez te plotkowanie.
Następnego dnia obudziłam się z butelką wina w ręku. Była otwarta i do połowy pełna. Obok mnie leżały jeszcze 2 całkowicie puste butelki. Nie wiem skąd wytrzasnęłam aż tyle alkoholu. Wiem tylko tyle, że było go za dużo. Prawie nic nie pamiętam co robiłam, ale na całe szczęście nie ma obok mnie jakiegoś obcego mężczyzny tylko Lara. Mimowolnie się uśmiechnęłam widząc jak leci jej ślina z ust.
-Stawaj, bo się utopisz. -obudziłam ją
-Jeszcze chwilkę.
-Nie ma tak dobrze. Musimy ogarnąć chatę. Za 2 godziny mam spotkanie
-Już, już. Idź zrób śniadanie a ja się ogarnę.
Więc poszłam. Zrobiłam przepyszną jajecznicę. Mniam. Lara dołączyła do mnie i razem zjadłyśmy śniadanie, Następnie wzięłam krótki prysznic i umyłam włosy. Wysuszyłam je suszarką i zostawiłam rozpuszczone. Ubrałam białą koszulę i czarną ołówkową spódniczkę. Muszę jakoś wyglądać na spotkaniu.
Już od początku czułam, że ten facet nie przypadnie mi do gustu. Nie dość, że wyglądał strasznie to jeszcze zachowywał się okropnie. Zamiast on mi coś oferować ja musiałam mu. Po 10 minutach był już skreślony a po kolejnych 15 się z nim pożegnałam.
Chciałam zadzwonić do Marka i powiedzieć mu dobrą nowinę, ale miałam rozładowany telefon.
Gdy doszłam do domu podłączyłam szybko do ładowarki i włączyłam urządzenie. No nieźle. 10 nieodebranych połączeń i to na dodatek wszystkie od Bruna.

***
Witam Was gorąco. Już pojutrze Święta. Kto się cieszy? Ja na pewno. Uwielbiam takie dni. Jest tak rodzinnie i (z perspektywy ogromnego obżartucha) jest duuużo jedzenia. Nie pisałam Wam tego wcześniej, ale jestem bardzo z siebie dumna. Postanowiłam, że od 1 grudnia do Wigilii nie będę jadła słodyczy, chipsów (i tym podobnych) i ciast, pączków itd. I się udało. To znaczy jest jeszcze całe jutro, ale dam radę. Jak już tyle przeszłam to jeden dzień = pikuś. Nie będę się bardziej rozpisywać na ten temat, bo pewnie przynudzam. :D
A teraz konkrety.
Chciałabym Wam życzyć zdrowych i pogodnych Świąt Bożego Narodzenia. Żebyście spędzili dużo czasu z rodziną, żeby było pomiędzy Wami jak najmniej konfliktów. Oraz najważniejsze - żeby Bruno zawitał do naszego kraju.
Mam dla Was prezenciki, czyli każdy kto skomentuje tego posta będzie miał zadedykowany odcinek. Niestety nie mam co innego dać, ale liczy się gest :)
Natomiast jeśli Wy chcielibyście sprawić mi prezent to ucieszyłabym się gdybyście udostępnili link do mojego bloga na swoich blogach, bądź stronkach o Brunie. Z góry dziękuje. :)
Jeszcze raz wszystkiego najlepszego, Hooligans <3

piątek, 5 grudnia 2014

#25

SAM

To był najwspanialszy dzień w moim życiu. Bruno się o wszystkim dowiedział i mam nadzieję, że pozbył się Kim. Ta kobieta nie zasługiwała na niego w żadnym calu.

-I jak? –spytała Lara, gdy weszłam do jej mieszkania
-Dobrze. Zdążyłam z nim porozmawiać przed odlotem
-I tylko tyle mi powiesz? Szczególiki proszę
-A więc, Bruno jakimś cudem w dzień rozmowy poszedł do biura Kim i usłyszał naszą rozmowę. Dowiedział się wszystkiego i chyba z nią zerwał. Zrozumiał, że źle postąpił obrażając się na mnie i ustaliliśmy, że postaramy się aby wszystko pomiędzy nami było tak jak dawniej.
-No to fajnie. – uśmiechnęła się -Muszę Ci się do czegoś przyznać
-Słucham?
-Bo to tak jakby trochę przeze mnie
-Jak to przez ciebie?
-No bo to ja wysłałam Brunowi sms-a żeby przyjechał do biura. Musiałam sprawić żeby się dowiedział w końcu o tym i żeby Ci wybaczył.
-Dziękuje. Nawet nie wiesz jak mi pomogłaś.
-Nie ma sprawy. Polecam się na przyszłość.
A więc po to kazała do siebie zadzwonić, żeby napisać do Bruna. Chciała nam pomóc. Co za przebiegła lisica. Kocham ją. Jest jak siostra. Bardzo mądra siostra. Pomaga, wspiera… Po prostu jest wspaniała

BRUNO

-Ej stary o czym ty tak myślisz? –spytał Kam
-Nie ważne –uśmiechnąłem się do niego
-No mów –wtrącił się Phil
-Pogodziłem się z Sam
-No w końcu –westchnął Phil
-To dobrze –powiedział Kam
-Bardzo dobrze –odpowiedziałem
-Dlatego widziałem ją na lotnisku –wtrącił Phil
-Tak. Przyjechała, bo wysłałem jej sms a potem nie odebrałem od niej telefonu. Zmartwiła się i przyjechała. Chciała wyjaśnić wszystko co się pomiędzy nami stało.
-Stary. Nic tylko brać, taka kobieta to skarb. Gdyby nie Urbana to pewnie byłaby moja
-Ej! Nie pozwalaj sobie. Ona jest moja –Co? Co ja powiedziałem?
-No chyba śnisz.
-Faktycznie. –zaczął się krótki śmiech Phila
-A gdzie Kim? Nie widziałem jej na lotnisku
-Kim już nie ma
-Jak to?
-Zerwałem z nią. –nie mogłem wykrztusić tego z siebie, ale po jakimś czasie mi się udało –Wykorzystała mnie
-Sory stary. Nie wiedziałem.
-Nic się nie stało

***

SAM

Dzisiaj zaczyna się ostatni tydzień pracy na planie. Bynajmniej dla mnie. Od samego rana chodziłam uśmiechnięta. I chyba wszyscy to zauważyli
-Coś ty taka uchachana od samego rana? –spytał Josh
-A nie ważne –odpowiedziałam delikatnie
-Nie karz nam się błagać –powiedział Kellan
-No dobra. Pogodziłam się z Brunem.
-I to jest ten powód? –spytał Kell. Raczej nie był z tego powodu zadowolony.
-Daj dziewczynie na luz. Pogodziła się z super gościem. Znam go osobiście i naprawdę uważam, że jest spoko. Powinniście być razem.
-Serio tak uważasz? Moim zdaniem on jest palantem skoro w ogóle się na nią gniewał. Na taką kobietę nie powinno się obrażać.
-Oj schlebiasz mi –powiedziałam. Udawałam, że nie usłyszałam, że wyzwał Bruna
-Chyba musisz Go osobiście poznać żeby zrozumieć jaki on jest. Nie oceniaj Go.
-Wybacz. Nie chciałem Go obrazić. Po prostu nie ogarniam jak on mógł wyrządzić taką krzywdę Sam
-Bez przesady. Nic mi nie jest
-Ale było. Myślisz, że nie wiem, że chodziłaś smutna i płakałaś przez niego. Przez telefon też potrafię wyczuć, że coś z tobą nie tak
-No dobra. Może i było coś na rzeczy i faktycznie przez niego płakałam, ale to już przeszłość. Nie wracajmy do tego
-Dobra. Koniec tych pogaduszek. Czas na pracę. – wtrącił się Josh
Musieliśmy iść na plan nagrać scenę. Poszło nam całkiem sprawnie. Po pracy udałam się do domu. Wzięłam gorącą kąpiel i położyłam się do łóżka. W ręku trzymałam telefon z wybranym numerem Bruna. Chciałam zadzwonić, ale nie wiedziałam jak się mam zachować. Mam udawać, że nic się nie wydarzyło i rozmawiać z nim jak z przyjacielem czy lepiej będzie jeśli na razie poudajemy tylko znajomych? Sama już nie wiem. Chciałam już kliknąć na przycisk „dzwoń”, ale zdałam sobie sprawę, że to on powinien zadzwonić. Może ma teraz jakieś ważne spotkanie albo gra koncert. Tego nie wiem.
Wstałam i poszłam do salonu. Włączyłam jakiś film. Gdy już lekko się wciągnęłam, usłyszałam jak dzwoni mi telefon. Dzwonek nadal miałam taki sam – Runaway Baby.
Był to Bruno.
Odebrałam. Zaczęliśmy rozmowę. Zbytnio nie mieliśmy o czym gadać. Widać, że ta rozłąka nas poróżniła. Gdy nie mieliśmy już tematów powiedziałam, że źle się czuję i chce iść spać. Oczywiście skłamałam, ale co miałam ciągnąć tą rozmowę? Nie opłacało się. Tylko zmarnowałabym nam czas. Mam nadzieję, że następnym razem pójdzie nam lepiej.

***

W ciągu ostatnich dni ukończyłam film i zgłosiłam się na kilka castingów. Dzisiaj przyszła mi wiadomość, że zagram w reklamie szamponu do włosów. W sumie fajnie. Chociaż będę miała zajęcie. Zostało jeszcze 2 tygodnie i 3 dni do powrotu Bruna. Czy odliczam? Skądże. Stęskniłam się za nim. Pragnę Go zobaczyć.
Umówiłam się dzisiaj na obiad z Kellanem. Nadal mam zamiar utrzymać kontakt z ludźmi z planu.
-I jak tam Wam idzie praca?
-Całkiem dobrze. Jeszcze półtora miesiąca i powinniśmy skończyć. A ty masz coś na oku? Jakąś nową rólkę?
-Byłam niedawno na castingach. Zobaczymy co z tego wyjdzie. Jak na razie będę reklamować szampon
-Szampon? –nieco się zdziwił
-Tak. A co?
-Nie nic. Myślałem, że stać Cię na więcej –uśmiechnął się do mnie zadziornie
-A powiedz mi co jest złego w reklamowaniu szamponu?
-Nic, nic. Po prostu stać Cię na reklamowanie jakiejś drogiej biżuterii a nie taniego gówna.
-Nie zapominaj, że ja dopiero zaczynam karierę i że początki są zawsze trudne.
-No fakt. Sam kiedyś reklamowałem soczek do picia
-Serio?
-Tak.
-Czemu ja tego nie wiedziałam.
-Oj nie wiem. Przegapiłaś taką fajną reklamę. I raz, dwa, trzy. Gdy ochotę masz wypij sobie smash. Jeden łyk, drugi łyk i cały soczek znikł. –Kellan zaczął śpiewać
-Kruczę to ile ty musiałeś mieć lat jak to nagrywałeś?
-Około 10. –uśmiechnęłam się. Spojrzałam na zegarek. Było już późno. Musiałam wracać do domu.
-Muszę już iść.
-Okej. Kiedy się spotkamy?
-Nie wiem. Zadzwonię do ciebie.
-Dobrze. Już nie mogę się doczekać. –podeszłam do niego i dałam mu buziaka w policzek na pożegnanie.
W drodze do domu strasznie się zamyśliłam i nawet nie zauważyłam kiedy w kogoś weszłam
-Przepraszam –powiedziałam i spojrzałam się na tą osobę. To była Kim. Spojrzała się na mnie jak na wroga i od razu z jej ust zniknął uśmiech
-Uważaj jak chodzisz!
-Dobrze wiesz, że nie zrobiłam tego specjalnie.
-No nie wiem.
-Chciałam Ci powiedzieć, że to nie przeze mnie Bruno wtedy znalazł się w biurze. Choć w sumie dobrze, że tam przyszedł
-Tak jasne nie przez ciebie. Jestem ciekawa wtedy jakim cudem akurat w ten dzień przyszedł do mnie do pracy? A z resztą, nie tłumacz tego i tak Ci nie uwierzę. Wiem, że chciałaś mi go odbić. Wiem, że chciałaś mnie zniszczyć, ale strzeż się bo to ja zniszczę ciebie  -pogroziła mi palcem
-Czy ty mi grozisz?
-Ja? Skądże
-Nie boję się ciebie
-To zacznij. A tak poza tym papiery rezygnacyjne zostawiłam w biurze -odeszła
-Tylko, że to ja ciebie zwolniłam! –krzyknęłam, ale chyba mnie nie usłyszała
Nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć. Ona naprawdę mi groziła, czy tylko tak powiedziała żebym zaczęła się jej bać?



*** 

Krótki, bo brak weny i z resztą strasznie mi się nie podoba, ale muszę Wam coś wstawić bo już dawno nie było tu nowiusieńkiego odcinka.
Zdradzę Wam sekret: Teraz będzie już tylko lepiej. 
Nasza para w końcu się pogodziła i chyba coś z tego wyjdzie...
Z resztą sami zobaczycie. Wystarczy tylko, że będziecie czytać i komentować :D

sobota, 15 listopada 2014

#21

Miesiąc później

Nadal mi nie przeszło uczucie, które żywiłam do Bruna a nawet mogę stwierdzić, że trochę się nasiliło. Musiałam z kimś o tym pogadać. Jedyną osobą, która mi dobrze doradzi jest Lara.
-Lara błagam Cię pomóż mi
-Co się stało?
-To trochę głupie, ale…
-No mów
-Bo wiesz już, że zapoznałam jakiś czas temu Bruna z Kim?
-Tak wiem
-No właśnie i od tamtego czasu już prawie nie mam kontaktu z Brunem. Nie dzwoni do mnie. Nie pisze, a jak chcę się z nim umówić to mówi, że jest zajęty. Nie raz widziałam jak szedł gdzieś z Kim. Czuje, że ona mi go zabiera
-Ty po prostu jesteś zazdrosna
-Nie jestem –oczywiście, że skłamałam, ale czuje, że mi nie uwierzyła. Ona zna mnie lepiej niż ktoś inny.
-Jesteś i nie zaprzeczaj. Czy ty się w nim zakochałaś?
-Może… -tak trudno było mi powiedzieć TAK!
-Wiedziałam, że tak prędzej czy później się stanie.
-Co ja mam zrobić? Nie chcę mu tego mówić bo jest zakochany w Kim a ona w nim. Nie chce psuć tej znajomości, ale nie mogę tak na nich patrzeć.
-Z jednej strony powinnaś z nim porozmawiać i mu wszystko powiedzieć, ale z drugiej jeśli przez to ma powstać pomiędzy wami jakiś dystans bo on jest zauroczony Kim to może powinnaś jeszcze trochę poczekać.
-Masz rację. Poczekam jeszcze trochę. Może mi przejdzie. – W głębi duszy czułam, że tak łatwo moje uczucie do Bruna nie wygaśnie. Wiedziałam, że będzie mi trudno tak żyć, ale co mogłam zrobić? NIC.

„Hej. Wpadnij do mnie jak najszybciej. Muszę Ci coś ważnego powiedzieć. xoxo Bruno” 
A adres!? Dziwne. Niby znamy się już trochę, ale jeszcze nigdy nie byłam u niego w domu. Wcześniej mnie to nie zastanawiało, ale w tym momencie zdała sobie z tego sprawę.
„Nie wiem gdzie mieszkasz. Jeszcze nie mieliśmy okazji się spotkać u ciebie. xx Sam”
Po 2 minutach dostałam adres jego domu

***

-Hej. Wejdź do środka –Bruno przywitał mnie w drzwiach po czym weszłam do jego domu.
-Fajnie tu masz
W salonie były chyba ze trzy skórzane kanapy, plazma, dużo obrazów… To wyglądało nieziemsko. Wystrój dopełniały nagrody, które Bruno otrzymał w ciągu całej swojej kariery. Nie było ich może zbyt wiele, bo to dopiero początek „Ery Bruna”, ale wierzę, że jeszcze dojdą. Podeszłam do jednej z nich i się jej bacznie przyjrzałam. Była to nagroda przyznana przez Billboard w kategorii najlepsza piosenka radiowa, którą otrzymał Bruno za „Just the way you are”. Poczułam po raz kolejny dumę, że stojący obok mnie mężczyzna, który niegdyś był moim idolem ma tak ważną nagrodę. Do mojej głowy wdarła myśl o tym po co Bruno mnie tu sprowadził. Chciał mi coś powiedzieć. Ale co? Po czasie w którym się do mnie nie odzywał teraz chce ze mną rozmawiać? Momentalnie ogarnęła mnie złość. Musiałam się na kimś wyżyć.
-Co jest tak ważne, że po miesiącu gdy się prawie do mnie nie odzywałeś chcesz mi powiedzieć?
-Przepraszam Cię. Byłem zapracowany.
-Ja też, ale mimo to zawsze znalazłam czas żeby do ciebie zadzwonić, tylko ty go nigdy nie miałeś dla mnie! – Bruno nic nie odpowiedział, więc podjęłam temat dalej. Mówiłam już trochę łagodniej –Powiedz mi czemu tak się stało? Czemu się od siebie oddaliliśmy?
-Ja … Nie wiem. Bo… To wszystko przez… Ach
-No wyduś to z siebie
-Bo widzisz, ja się zakochałem w Kim – Niby o tym już dawno wiedziałam, ale i tak mnie mocno zabolało. – i kilka dni temu poprosiłem ją o chodzenie. Jesteśmy parą – Uśmiechnął się do mnie. Widocznie był z tego dumny. A ja? Ja poczułam jak łzy nabierają mi się do oczu. Poczułam straszny ból. Dlaczego tak trudno jest skrywać uczucia? Ja się pytam dlaczego? Wiedziałam, że zaraz zacznę płakać, więc udałam się do wyjścia.
-Przepraszam Cię, ale lepiej będzie jak sobie pójdę. Życzę Wam szczęścia
Wyszłam. Gdy dojechałam do domu od razu wzięłam szybki prysznic i położyłam się do łóżka. Zobaczyłam, że mam 2 nieodebrane połączenia od Bruna i 3 SMS: „Co jest Sam? Uraziłem Cię czymś? Bruno”, „Odezwij się jak będziesz miała czas. xoxo Bruno”, „Przepraszam jeśli Ci coś zrobiłem. Twój braciszek Bruno”. I znowu się popłakałam. Nie chcę by myślał, że to jego wina, że tak się zachowuje. Chcę by wiedział, że coś do niego czuje, lecz jak na razie to nie możliwe.
Nie miałam siły do niego dzwonić. Nie chciałam by słyszał mnie w takim stanie. Kiedyś dam mu znać, ale nie dzisiaj.

Praca, dom, praca, dom... Powoli zaczynam mieć tego dosyć. Chciałabym móc pojechać nad morze i wylegiwać się całymi dniami na plaży, ale jak na razie to nie możliwe. Został mi jeszcze miesiąc ciężkiego wysiłku. Zaprzyjaźniłam się z Joshem i Kellanem z planu. Bardzo fajni z nich mężczyźni. Wcześniej postrzegałam ich jako przystojnych aktorów, ale teraz już wiem, że poza wyglądem mają coś więcej. Są szczerzy, zabawni, pomocni. Ideały. Lecz nie moje. Mój ideał zapewne teraz jest w studiu i tworzy nowe piosenki. Po wczorajszym incydencie nie wiem jak na niego spojrzę. Jest mi źle, że tak się zachowałam. Muszę chyba iść Go przeprosić. On tak w zasadzie nic nie zrobił. To ja się na nim wyżyłam, bo… Bo się w nim zakochałam.
-Bruno, bo ja nie chciałam… -przerwał mi
-Sam ja nie potrafię Cię zrozumieć. Wiem, że trochę zaniedbałem naszą przyjaźń, ale… -nie chciałam by dokańczał, pragnęłam żeby mnie wysłuchał
-Posłuchaj mnie proszę
-Dobrze
-Bo tu nie o to chodzi. Byłam na początku zła na ciebie za to, że prawie się nie widywaliśmy, ale później coś zrozumiałam. Doszłam do wniosku, że Kim jest dla ciebie ważniejsza i choć znamy się dłużej i tak ona będzie dla ciebie na pierwszym miejscu. To mnie trochę zabolało i po prostu wczoraj nie mogłam słuchać o waszej miłości. Przepraszam Cię. –Po części przyznałam się, że jestem nim zauroczona. Ale nie oszukujmy się. Faceci nigdy się nie kapną o co nam kobietą tak naprawdę chodzi.
-Ale Sam –chwycił mnie za rękę- ty byłaś i zawsze będziesz dla mnie kimś ważnym. Jesteś moją najlepszą przyjaciółką i nie chce żeby Kim nas poróżniła. Bardzo ją lubię i chciałabym byś cieszyła się naszym szczęściem. Bardzo mi na tym zależy.
-Może i masz rację braciszku. Kim nie może nas poróżnić. Postaram się cieszyć z waszego szczęścia, ale nic nie obiecuję.
-Dziękuje – puścił moją rękę i przytulił mnie strasznie mocno. Jakbym miała zaraz gdzieś wyjechać a on chciałby mnie powstrzymać.
-Bruno –wyrwałam się z jego uścisku –musisz mi coś obiecać
-Co takiego?
-Że jeżeli Ci coś powiem to mi uwierzysz a nie tak jak kiedyś z Natalie
-Obiecuję –i znowu się w niego wtuliłam.
-A co tu się dzieje? –do środka weszła Kim, która najwyraźniej była zaskoczona tym co zobaczyła
-My tylko… -zaczęłam
-To tylko przyjacielski uścisk, kochanie
-No ja mam nadzieje –Kim uśmiechnęła się do nas. Bruno zbliżył się do niej i dał jej buziaka w usta. Nie powiem trochę mnie to obrzydziło. Nie lubię patrzeć na takie rzeczy. –No to co robimy?
-Tak w zasadzie ja już muszę iść. Praca wzywa.
Pożegnałam się z Brunem oraz Kim i poszłam do pracy. Na planie byli już chłopcy. Siedzieli przy stole i jedli coś.  Postanowiłam, że się do nich przysiądę.
-Cześć chłopaki –podeszłam do każdego z nich i dałam im po buziaku w policzek. Praca bardzo nas zbliżyła do siebie
-Cześć Kim –powiedział Kellan
-Dużo dzisiaj mamy pracy? –spytał Josh
-Z tego co wiem to trochę jest. Musimy nagrać kilka scen i przećwiczyć kolejne. Mamy nagrane około połowy filmu. Mi osobiście zostało chyba z 5 scen.
-No to masz fajnie. My jeszcze trochę czasu spędzimy na planie.
-Oj biedactwa. –zażartowałam
-Nie bądź taka mądra, Sam. –powiedział Kellan –Jak kiedyś będziesz grała rolę pierwszoplanową w filmie to też będę Ci dokuczał
-Nie wpuszczę Cie na plan.
-Dość tego przekomarzania. Reżyser przyszedł. Czas wziąć się do pracy –powiedział Josh

W drodze powrotnej do domu zaszłam do sklepu po picie. Wzięłam sobie Sprite. Chciałam już iść do kasy, lecz zobaczyłam stoisko z gazetami. Podeszłam do niego. Na jednej okładce był Bruno. Z ciekawości wzięłam ją do rąk. Zobaczyłam nagłówek „Bruno Mars niby taki świętoszek a kobiet ma od groma”. Przyznam szczerze trochę mnie to zaciekawiło. Kupiłam gazetę i w domu szczegółowo przeczytałam co piszą o Brunie. Okazało się, że w artykule zostałam opisana ja, Natalie, Kim, Lara i jeszcze jakieś 2 inne dziewczyny. Trochę mnie rozbawił ten artykuł, gdyż było tam napisane, że Bruno jest z Kim a ze mną się spotyka potajemnie. Lara, Natalie i tamte dwie to też niby jakieś kochanki Bruna. Obok tekstu było kilka zdjęć. Jedno z plaży gdzie jest Lara i Bruno. Drugie z Kim gdzie się całują. Trzecie z Natalie jak się obejmują. Czwarte z tymi dwoma dziewczynami. I ostatnie ze mną. Gdzie widać jakbyśmy się trzymali za rękę, choć tak naprawdę tego nie robiliśmy. Bruno niby nie przejmuje się brukowcami, ale chyba lepiej będzie jeżeli to przeczyta.
-Jestem –powiedział Bruno
-No to dobrze. Muszę Ci coś pokazać. –podałam mu do ręki gazetę –Przeczytaj
Bruno czytał jakąś chwilę. Cały czas miał dziwne miny. Nie potrafiłam go rozgryźć
-Co to ma być? –powiedział trochę rozzłoszczony i zdziwiony
-To co widzisz
-Żeby tylko tego Kim nie zobaczyła
-Moim zdaniem powinieneś jej to pokazać. Najlepiej do niej zadzwoń niech tu przyjedzie
-To chyba nie jest dobry pomysł
-Zaufaj mi
Chwycił za telefon i zadzwonił. Po chwili dołączyła do nas Kim. Pokazałam jej artykuł. Oczy się jej zaszkliły.
-Kochanie to nie jest prawda. –powiedział Bruno
-To dlaczego jest tu tyle zdjęć z dziewczynami jak je obejmujesz?
-To są stare zdjęcia. –wtrąciłam- na jednym z nich jest była Bruna i moja przyjaciółka, która chodzi z Kameronem, no i jestem też ja, ale uwierz mi pomiędzy nami nigdy nic nie było. A te dwie to…
-To dziewczyny z teledysku. Ja z nimi nie mam nic wspólnego –Dokończył za mnie Bruno
-Kim. Wiem, że pewnie trudno Ci teraz nam uwierzyć, ale zaufaj mi to nie tak jak wygląda. -powiedziałam
-Ja… Nie wiem co mam myśleć. Chcę wam wierzyć. Ale te zdjęcia…
-Te zdjęcia wcale nie oznaczają, że cie zdradzam. –podszedł do niej i ją objął –Kocham Cię i nigdy nie zrobiłbym Ci krzywdy –pocałował ją w usta
-Nie chce wam przerywać, ale ja tu nadal jestem
-Oj cicho Sam –powiedział Bruno i znowu złączył ich usta w pocałunek
-Kim. Sprawdziłam już propozycję do filmów. Spodobały mi się dwa z nich.
-Okej. Pokaż mi które
Rozmawiałam z Kim jakąś godzinę na temat pracy, później przyszedł do nas Bruno i zaprosił nas na spacer. Oczywiście, że się zgodziłyśmy. Czas najwyższy zrobić sobie odpoczynek. Przeszliśmy się po najcichszych ulicach Nowego Jorku. Było naprawdę dziwnie. Tak cicho jakby w zupełnie innym miejscu. Bruno z Kim co chwilę się przytulali. Pewnie zadajecie sobie pytanie czy byłam zazdrosna. Oczywiście, że tak. Ale nic nie mogłam zrobić.  Nie chciałam psuć tak miłego wieczoru. Podczas spaceru dużo rozmyślałam i w sumie nie wiem czemu pomogłam Brunowi przekonać Kim, że ten artykuł jest nieprawdą. Może dlatego, że lubię Kim i nie chciałam by cierpiała albo po to żeby Bruno nie cierpiał. Już raz widziałam jaki jest załamany po zerwaniu. Nie chciałabym znów go oglądać w takim stanie.
-Kochane mam dla Was super wieści –zaapelował Bruno
-Jakie? –powiedziała Kim
-Otóż za dwa tygodnie wznawiam trasę koncertową
-Gratuluję- powiedziała Kim i go pocałowała
-A ty Sam nie cieszysz się? –spytał Bruno
-Oczywiście, że się cieszę, ale to oznacza, że wyjedziesz na koniec świata i będziesz tak bardzo zapracowany, że zapomnisz o nas
-O was nigdy nie zapomnę. Obiecuję, że zawsze znajdę dla was czas.
Uśmiechnęłam się. Poszliśmy dalej i cały czas rozmawialiśmy o trasie koncertowej. Bruno powiedział Nam jakie ma pomysły na występ. Ja i Kim poparłyśmy Go. Dorzuciłam mu kilka moich pomysłów. Powiedział, że się nad nimi zastanowi

***

Heeeeej :*
Co tam u Was?
Dzisiaj się nieco rozpisałam,..
Mi nadal nie przeszło z "Uptown Funk" i sądzę, że nie przejdzie, bo....
W poniedziałek teledysk!!!
Tak się cieszę :D
Mała zajawka tego co Nas czeka


Do poniedziałku :* 

wtorek, 11 listopada 2014

#20

-Halo?
-Dzień dobry. Nazywam się Km Cloor. Jestem zainteresowana pomóc pani w karierze.
-Dzień dobry.
-Ma pani teraz czas?
-Tak.
-To może spotkamy się za 30 min w kafejce „Cafe”.
-Oczywiście. Będę punktualnie. Do zobaczenia.
Ubrałam się elegancko i poszłam do kafejki. W środku czekała na mnie Kim
-Dzień dobry. Jestem Sam. Miło mi, że pani się mną zainteresowała.
-Może przejdźmy na ty. Trochę tak głupio. Jestem Kim
-Miło mi Cię poznać.
Zaczęłyśmy rozmawiać o moich planach na przyszłość, o tym co teraz robię i muszę stwierdzić, że Kim zrobiła na mnie dobre wrażenie. Wie co robi i to jest świetne. Mówiła, że pracowała z Markiem Wahlbergiem i Jessicą Albą. Doszłyśmy do wniosku, że fajnie by było zacząć współpracę. Umówiłyśmy się, że póki co Kim będzie dla mnie pracowała praktycznie za darmo a jak już wzniosę się wysoko na szczeblach kariery to jej to wynagrodzę.

Dziś jest ten dzień. Dzień powrotu do pracy. Dzień prób. Dzień w którym nagrywamy scenę pocałunku. Wspaniały dzień.
-Jesteś gotowa?
-Oczywiście.
-No to zaczynamy. Akcja
-Po co wróciłaś? –Powiedział Josh do mnie
-Muszę Ci coś powiedzieć. Posłuchaj mnie. To naprawdę nie jest tak jak myślisz
-A jak? Może jeszcze mi powiedz, że to, że się całowałaś z Cris’em to sobie wymyśliłem.
-Nie. Pocałowałam go, ale… Ciebie ciągle nie było w domu. Potrzebowałam czułości
-To cie nie usprawiedliwia. Z resztą nie byłem w domu, bo pracowałem żeby utrzymać nasz dom i przede wszystkim nas.
-Wiem. Bardzo żałuje tego co zrobiłam. Wybacz mi. Przepraszam
-Ja nie mogę. Kocham Cię jak nikogo innego, ale tak trudno jest mi zapomnieć. – przysunęłam się do niego
-Rozumiem. Potrzebujesz czasu. Pamiętaj, że Cię kocham. –wyszeptałam mu ostatnie zdanie do ucha
-Wiem. –odsunęłam swoją twarz od jego ucha i zaczęłam wpatrywać się w jego oczy. –A co jeśli bym ci wybaczył? Myślisz, że nasz związek miałby sens?
-Tak. Kocham Cię najmocniej na świecie i pragnę być z tobą – podniósł lekko do góry moją głowę. Spojrzał mi się w oczy i zaczęliśmy się całować.
To było coś niesamowitego. Co prawda nie było w nim żadnego uczucia, ale był wspaniały. Pierwszy pocałunek z moim ukochanym aktorem mam za sobą. Niestety… ale pocieszający jest fakt, że całowaliśmy się około 5 razy, ponieważ reżyserowi coś nie pasowało.

-Słuchaj Sam. Rozmawiałam z reżyserem. Próby do filmu masz jeszcze przez 2 miesiące, więc pomyślałam, że po zakończeniu pracy na planie zabrałabyś się za kolejny film. Chcę abyś zyskała trochę sławy. Mam na oku kilka castingów na które mogłabyś się wybrać. Co o tym sądzisz?
 -Myślę, że to świetny pomysł. Muszę zacząć rozwijać swoją karierę. – zaczął dzwonić mój telefon –Przepraszam Cie bardzo –odeszłam z telefonem kawałek od stolika przy którym siedziałyśmy – Cześć Bruno
-Hej. Gdzie jesteś? Muszę z tobą o czymś porozmawiać.
-Jestem w kafejce „Cafe” razem z moim menadżerem.
-Mogę wpaść?
-Jasne.
Zakończyłam rozmowę. Usiadłam przy stoliku z Kim
-Zaraz przyjedzie tu mój przyjaciel. Mam nadzieję, że nie będzie Ci przeszkadzać jego obecność.
-Ależ skąd. Masz. Zobacz w domu te papiery.
-Co to jest?
-To są papiery odnośnie tych filmów w których mogłabyś zagrać. Przejrzy je i sprawdź czy ci odpowiadają.
-Cześć! – powiedział Bruno. Wstałam i się z nim przywitałam, następnie przedstawiłam mu Kim. Zobaczyłam jak Kim się na niego patrzy. Trochę nie wierzyła, że to Bruno Mas, ale też sprawiała wrażenie jakby ktoś ją walnął piorunem. Piorunem miłości. W sumie Bruno nie był lepszy. Patrzał się na nią cały czas. Widać, że wpadła mu w oko. Nie dziwie mu się. Jest ładna. Ma ciemne oczy i ciemne włosy. Do tego jest szczupła i mniej więcej w jego wzroście.
-Co chciałeś mi powiedzieć?
-Ja? –spytał się Bruno
-Tak ty –odpowiedziałam
-Wybacz. Zapomniałem.
Przez chwilę rozmawialiśmy we trójkę o Brunie. Później poczułam, że w ogóle nie jestem im potrzebna. Postanowiłam wyjść. Musze przyznać poczułam się trochę zazdrosna. Wiem, że mi już dawno przeszło zauroczenie do Bruno Marsa, ale teraz po tym krótkim wypadzie chyba poczułam coś do Petera Hernandeza. A może to nic. Może tak po prostu zostało coś z wielkiej fanki?
Dziwnie się tak czuje. Niby to nie jest miłość, ale coś więcej niż przyjaźń. Właśnie w tym momencie sobie to uświadomiłam. Kiedyś byłam jego fanką. Zwariowaną na jego punkcie. Teraz mam Go przy sobie i niby już mi przeszło, ale to uczucie zastąpiło coś innego. Nie wiem co zrobić. Przeczekam aż mi przejdzie. Tak będzie najlepiej.


***
Nie wiem czemu, ale nie podoba mi się ten odcinek. Mam nadzieję, że inne będą lepsze.
Wczoraj była premiera Uptown Funk. Cieszmy się.
Mi jeszcze nie przeszło. Ciągle się jaram i słucham na okrągło :D

poniedziałek, 3 listopada 2014

#18

-Bruno co ty tu robisz?
-Natalie… ona uciekła
-Jak to uciekła? –wpuściłam go do środka.
-Zabrała wszystkie swoje rzeczy i większość moich. Zwiała. Nie zdążyłem jej spotkać. Musiała to zrobić rano jak byłem w studio.
-Przykro mi.
-Nie potrzebnie.
-A jednak jest. Trochę czuje się winna
-To nie jest twoja wina. Nie zdążyłem z nią porozmawiać, ale chyba miała taki plan żeby uciec skoro odeszła bez pożegnania.
-Albo się dowiedziała, że wiesz…
-To czemu wtedy mnie okradała? Zabrała większość moich cennych rzeczy.
-Może i masz racje.
-Najgorsze w tym wszystkim jest to, że ja ją naprawdę kochałem. – z jego oczu wyleciała łza.
- Nie płacz. Nie jest tego warta. –przytuliłam go
-Przepraszam ciebie jeszcze raz za tamto. –nagle coś we mnie pękło. Już wiedziałam, że nie jestem na niego zła.
-Już dobrze. Zapomnijmy o tym.

Znowu poczułam, że zyskałam Bruna. Nie wiem czemu, ale naprawdę czuje jakby był moim bratem. Tak jak on napisał jestem jego sirotą. Muszę go wspierać. Teraz ma ciężki okres. Zrozumiał, że Natalie nie była w porządku wobec niego. Mam nadzieje, że to Go czegoś nauczy i że następnym razem będzie ostrożniejszy.

Miesiąc później

Przez ten czas nie wydarzyło się nic szczególnego, pomimo tego, że Bruna piosenka stała się hitem. Przez ten czas otworzono ją 17 mln razy. Natomiast ja uświadomiłam sobie, że już nie widzę w nim Bruna tylko prawdziwego Petera Hernandeza. Jeszcze bardziej się do siebie zbliżyliśmy. Rozmawiamy niemal codziennie. Gdy zobaczę od niego wiadomość od razu się uśmiecham. Uważam, że jest już koniec z bycia jago fanką. Teraz nadszedł czas na coś więcej. Na coś co zwie się przyjaźnią.
Wczoraj rozmawiałam z nim o tym jak się cieszę z tego, że zaczynam prace na planie. Ekscytowałam się chyba z pół tygodnia. Mam nadzieje, że dobrze i sprawnie zagram swoją rolę. W końcu na tym mi zależy. Chcę pokazać światu, że Sam Carter jest świetną aktorką.

-Co robisz? Uważaj jak chodzisz –Niechcący na kogoś weszłam. Podniosłam wzrok by zobaczyć kto to. Była to doskonale znana mi osoba… Josh Duhamel.
-Prze… przepraszam. –Nie mogłam wykrztusić z siebie słowa.
-W sumie to nic się nie stało, ale patrz jak chodzisz, bo zrobisz sobie albo komuś krzywdę.
-Tak, tak. –nie mogłam się na niego napatrzeć. Czułam jak się rozpływam. Pierwszy raz Go ujrzałam na żywo. Czy to może być prawda? Niech ktoś mnie uszczypnie.
-Pracujesz tu?
-W zasadzie to tak.
-Przy obsłudze czy …?
-Jestem aktorką –zrobił wielkie oczy jakby mi nie uwierzył.
-Aktorką?
-Tak. Będę grała twoją byłą dziewczynę.
-Aha. Czyli to ty jesteś Sara? –Do jasnej cholery co wy macie z tą Sarą? Najpierw Bruno teraz ty?
-Sam
-Przepraszam.
-Nic nie szkodzi
-Jak pewnie już wiesz ja jestem Josh.
-Tak wiem. Jesteś moim ulubionym aktorem.
-Miło mi. –uśmiechnął się nieśmiało do mnie –Chodź. Oprowadzę Cię po budynku a potem pójdziemy na próbę. Okej?
-Okej

Josh zaprowadził mnie do garderoby w której miałam się przebrać. Posłusznie to uczyniłam. Była to obcisła mała czarna, do tego miałam wysokie czarne szpilki. A żeby dodać jeszcze większego pazura do mojej stylizacji wzięłam małą czerwoną torebkę. Miałam mocny makijaż. Nad okiem znajdowały się grube czarne kreski. Usta zostały pomalowane na soczysty czerwony kolor. Włosy miałam spięte w koka.

-Gotowa? –spytał się jakiś człowiek pracujący na planie
-Tak
-No to zaczynamy

Po trzech godzinach wiedzieliśmy już wszystko co i jak i zabraliśmy się za nagranie. Zajęło nam to może z pół godzinki. Przez następne dwie godziny ćwiczyliśmy kolejne sceny. Jutro i pojutrze nagrania i będę miała spokój na jakieś trzy dni.

-I jak tam było? Opowiadaj –Powiedziała Lara zaraz po tym jak do mnie zadzwoniła gdy wróciłam do domu
-Powiem Ci, że fajnie. Poznałam nowych ludzi. Dobrze się bawiłam, ale muszę przyznać jest to ciężka praca. Całe szczęście jeszcze tylko dwa dni i przerwa. Co prawda krótka, ale przerwa. Może wybierzemy się gdzieś?
-Jasne. Z chłopcami?
-Jak chcesz możesz wziąć Kamerona
-A ty? Zaprosisz Bruna?
-Czy ja wiem. On teraz dużo pracuje a z resztą nie wiem czy będzie chciał.
-Na pewno będzie chciał. Możemy jeszcze zaprosić Phila i Urbanę. Bardzo fajni oni są.
-No dobra. Jak będę dzisiaj rozmawiała z Brunem to postaram się coś załatwić.
-Okej. Słuchaj muszę kończyć. Ktoś dzwoni do drzwi. Pa
-Pa

Po 30 minutach zadzwonił do mnie Bruno

-Halo?
-Cześć Sam
-Hej
-Jak tam na planie?
-A całkiem dobrze. Wręcz wspaniale, ale co Ci będę opowiadać przez telefon. Wpadnij do mnie jak najszybciej możesz
-Dobra. Będę za 20 minut.
-Czekam
Jak powiedział tak zrobił. Był równo za 20 minut. Zaczęłam mu opowiadać co się dzisiaj wydarzyło i on zaczął mi opowiadać co u niego słychać. W pewnym momencie nastała cisza. Wiedziałam, że muszę ją wykorzystać.
-Bruno
-Tak
-Dużo masz jeszcze pracy w studio?
-Niestety tak choć mam już jej dość. Całymi dniami tam siedzę a mam wrażenie, że nic nie robię.
-Na pewno nie jest aż tak, źle. Pewnie tworzysz jakieś wspaniałe piosenki na których dźwięk twoje fanki będą skakać z radości. –Bruno zaśmiał się a ja razem z nim
-Oczywiście –Uśmiechnął się szeroko i pokazał swoje bialutkie ząbki. – A ty też będziesz skakała?
-Jasne, że tak. W końcu kiedyś byłam twoją fanką.
-To znaczy, że już nią nie jesteś?
-To nie tak. Po prostu już mam Cię na co dzień i przywykłam do ciebie. Nadal Cie ubóstwiam jako piosenkarza i jesteś moim ulubionym, ale to nie to samo kiedy Cię nie znałam. Teraz panuje pomiędzy mną a tobą inne uczucie.
-Jakie?
-Nie wiesz. Przecież jesteśmy rodzeństwem –Bruno i ja uśmiechaliśmy się mimowolnie.
-No tak.
 -A tak poza tym chciałabym się ciebie o coś spytać
-Mów
-Bo za dwa dni będę miała przerwę od kręcenia i wymyśliłam, że wyjadę gdzieś na dwa dni –zwolniłam trochę tempo i ściszyłam głos -i pomyślałam, że jeśli chcesz to możesz jechać. –zaczęłam szybko mówić. Prawie nic nie można było zrozumieć- Wiesz będzie Kameron, Lara i jak się zgodzi to jeszcze Phil i Urba… -nie dał mi dokończyć.
-Z chęcią się z tobą wybiorę.
Uśmiechnęłam się szeroko i spojrzałam Brunowi głęboko w oczy. On odwzajemnił moje spojrzenie. Było tak romantycznie, ale oczywiście coś musiało popsuć tą chwilę. Zadzwoniła jego komórka. Odebrał. Rozmawiał chyba przez 5 minut i można było odczuć, że coś się dzieje. Gdy się rozłączył już nie miał takiego humoru jak wcześniej. Spytałam się go co się stało, lecz on nic nie odpowiedział. Rzekł tylko, że to nie ważne. Prosiłam żeby mi powiedział bo zaczęłam się martwić i w końcu się zgodził.
-Phil niestety nie może jechać z nami
-I to jest ten powód przez, który jesteś taki smutny?
-Nie.
-No to co się dzieje?
-Nie mamy supportu. Dziewczyna, która z nami występowała z niewiadomych przyczyn odeszła. Jeśli chcemy występować musimy sobie kogoś załatwić.
-No to zróbcie casting.
-Dobry pomysł. Pomyśle o tym jutro a teraz wybacz jest już późno a ja jestem zmęczony. Lepiej już pójdę.
-Dobrze. Słodkich snów
Przytuliliśmy się na pożegnanie. Bruno wyszedł a ja wzięłam szybki prysznic i poszłam spać.

***

Dłuższy. Aż jestem z siebie dumna :D
To za to, że przez tamten tydzień nie dodałam odcinka.
Obiecuje, że jeszcze w tym tygodniu dojedzie kolejny :D
A tym czasem przypominam o głosowaniu i pomocy w zdobywaniu obserwatorów. Jeśli możecie udostępnijcie mój blog na swoich blogach, bądź fanpage :D
Będę bardzo wdzięczna.