Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kellan. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kellan. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 24 maja 2015

#67

SAM

-Biała! 
-Jesteś pewien?
-Tak. W czarnej wyglądasz jak zakonnica
-Dzięki. 
-Oj przestań, wiesz o co mi chodzi. Bierz białą. Zachwycisz nią niejedną osobę. 
Zapłaciłam za sukienkę i wraz z Kellanem poszłam na lody. Dwa wielkie puchary przywędrowały na nasz stół. 
-Smacznego
Wyglądały naprawdę smacznie toteż rzuciłam się na nie od razu. Kellan także nie zwlekał.
-Ubrudziłaś się na nosie
-Gdzie?
-Daj serwetkę zetrę to.
Przyłożył serwetkę prosto na czubek mojego nosa. Jejku, jak to musiało zabawnie wyglądać. Jeszcze były to lody truskawkowe.
-Niczym Rudolf.
-Shut up!
-Mogłem zrobić ci zdjęcie. -śmiał się
-Uważaj, bo teraz ja mogę zrobić tobie.
Maznęłam go po policzku odrobiną lodów czekoladowych.
-Nie fajnie.
Wyciągnęłam telefon i już chciałam włączyć aparat kiedy poczułam coś zimnego na czole. No tak. Zemsta Kellana.
-Jaki smak?
-Jagodowy.
-Mhm...
Chciałam się pozbyć lodów z czoła, lecz zamiast tego tylko je rozmazałam.
-Wyglądamy jak jakieś dziwaki.
-Może lepiej chodźmy się umyć, co? Bo zaraz ludzie zaczną się na nas dziwnie patrzeć.
-Nie chcę nic mówić Sam, ale już się dziwnie na nas patrzą i jak już zapewne zauważyłaś jesteśmy numerem 1 na wszystkich językach od jakiejś godziny. Dziwne, że jeszcze nikt nie przyszedł po autograf albo po zdjęcie.
-Racja. To może my zróbmy sobie zdjęcie
-Co?
-To co słyszysz. Chcę z tobą zdjęcie.
-Ale że tak teraz?
-A kiedy głupku?
-No nie wiem może jak się umyjemy.
Zaśmiałam się.
-No chodź i nie marudź.
Zrobiliśmy sobie chyba z 10 zdjęć z czego jakieś 3 powędrowały na różne portale społecznościowe.
Kellan okazał się być tak miły i odwiózł mnie do domu. Zaprosiłam go do środka, ale odmówił, gdyż stwierdził, że musi jeszcze coś ważnego załatwić.
-Co wy tu robicie? -spytałam rodziców stojących przed moim domem
-Przyjechaliśmy cię odwiedzić
-Ale ty tato tak możesz? Przecież lekarz zabronił ci...
-Oj nie marudź już tylko chodź się przywitać.
Uściskałam ich i weszliśmy do środka. Zaproponowałam im coś do picia, lecz nic nie chcieli.
-Długo na mnie czekaliście?
-Nie. Góra 30 minut.
-Mogliście zadzwonić.
-Nie chcieliśmy ci przeszkadzać
-Wy nigdy mi nie przeszkadzacie. -uśmiechnęłam się- A więc co was tu sprowadza?
-A czy już nie można bez powodu przyjechać do swojej córki w odwiedziny? -spytał tato.
-Oczywiście, że można.
Mama westchnęła przez co przeniosłam wzrok na nią. Nie wyglądała jakby była zadowolona tego co tato powiedział.
-Och... Okej. A więc opowiadajcie co tam u was.
Dowiedziałam się, że taty stan trochę się poprawił i lekarz pozwala mu już na więcej rzeczy (np. na długą jazdę samochodem, czy też jogging). Wcześniej nie mógł się zbyt przemęczać żeby nie narażać organizmu na dodatkowe choroby i bóle. Mama przez cały czas siedziała jak na szpilkach, ale nie chciała powiedzieć mi czemu jest tak zdenerwowana.
Po godzinie tata stwierdził, że jest zmęczony, więc poleciłam im żeby zostali u mnie na noc, bo nie chciałam żeby po ciemku wracali do domu. Tata położył się na moim łóżku i niemalże natychmiast zasnął. Widocznie zmęczyła go ta podróż. Wróciłam do mamy gdy zdałam sobie sprawę, że tata głęboko śpi.
-Mamo powiesz mi o co chodzi?
Mama zaczęła płakać. Podeszłam do niej i ją przytuliłam.
-Spokojnie. -głaskałam ją po głowie- Daj sobie czas. Nie musisz mi tego od razu mówić.
Mama płakała jeszcze przez chwilę po czym wystarczająco się uspokoiła żeby opowiedzieć mi co ją dręczy.
-Nie mam już siły skarbie. Nie daje sobie rady.
-Ale co się stało?
-Przez chorobę twojego taty musieliśmy zwolnić się z pracy. Twój tata nie mógł już pełnić swojego zawodu, a ja zrezygnowałam żeby być przy nim i się nim opiekować. Przyznano twojemu tacie rentę, lecz niewielką. Ja też co prawda dostaję jakieś pieniążki, ale są to grosze. Ledwo starcza nam na życie. Wyłożyłam już wszystkie oszczędności jakie mieliśmy na leki. -spojrzała na mnie ze łzami w oczach- Będziemy musieli sprzedać dom.
-Tak mi przykro.
-Kochanie ty nie rozumiesz. My nie mamy wyjścia. Stracimy dom nad głową
-Jejku nie. Nie pozwolę na to. Możecie zamieszkać u mnie
-To tylko chwilowe rozwiązanie. 3 osoby w mieszkaniu z jedną sypialnią. To nie wypali.
-Ale jest jeszcze salon. Mogę się do niego przenieść.
-Nie kochanie. Nie możemy tego od ciebie wymagać.
-Nic nie wymagacie. Ja chcę wam pomóc. Przez tyle lat ja mieszkałam w waszym domu. Daj szansę mi się odwdzięczyć.
-No nie wiem...
-Już postanowione. Mieszkacie u mnie.
Przytuliłam mamę. Poczułam na ręce jak spada na nią kilka łez. Mama wciąż płakała
-Wszystko będzie dobrze.
Naprawdę w to wierzę.
Teraz zamieszkamy razem jak za dawnych czasów.

####
Cześć wszystkim!
Mam w głowie mętlik, bo nie wiem jak mają potoczyć się losy naszych bohaterów. Za dużo pomysłów :( To co kiedyś było pewne, że się wydarzy w opowiadaniu nagle przestało takie być, więc tak naprawdę sama nie wiem jak zakończę to opowiadanie. Co prawda jeszcze daleko do końca, ale jakiś ogólny plan raczej powinnam mieć, a niestety go nie mam. :(
Wracając do was.
Jakie blogi czytacie, bądź jakie piszecie? Nie muszą być o Brunie. 
Te które ja czytam są z boku po prawej stronie.
Jeśli jeszcze ich nie odwiedziliście to polecam. 
:) :) :)

sobota, 4 kwietnia 2015

#55

SAM

4 minuty temu odjechał mój pociąg do szczęścia. Miałam wybrać się na warsztaty aktorskie, które prowadzić będzie jedna z moich ulubionych aktorek - Cameron Diaz. Taka okazja zdarza się raz w życiu, a ja przez durne nowojorskie korki ją przegapiłam. Nienawidzę tutejszej komunikacji. I jeszcze jak na nie szczęście dzwoni do mnie Kellan. Szczerze mówiąc ostatnie co chcę robić to rozmawiać z nim.
-Dzień dobry -usłyszałam po drugiej stronie słuchawki.
-Nie taki dobry. Grr... Chyba jeden z gorszych.
-Co się stało?
-Właśnie odjechał mój pociąg. Ach... Szkoda gadać. Miałam się nim udać do Baltimore na warsztaty z Cameron Diaz, a teraz to wszystko przepadło.
-Może Cie podwieźć?
-Nie. I tak nie zdążymy. Zajęcia zaczynają się za 3 godziny, a jadąc autem na miejscu będziemy za jakieś 4 godziny.
-Hm... No to mamy problem
-Chyba ja go mam.
-Nie. My. Nie licz na to, że pozwolę Ci z tym zostać sama.
-Ale sobie poradzę
-Oj daj spokój. -po nie całej sekundzie Go olśniło- Już wiem!
-Co?
-Nie wiem gdzie jesteś, ale przyjdź jak najszybciej do mnie.
-Powiedz mi na co wpadłeś.
-Szkoda czasu. Wsiadaj do taksówki i za chwilę widzę Cie u mnie
-No dobra.
W taksówce usłyszałam jak jakiś prezenter wypowiada się o Brunie.
-Może pan dać głośniej? -spytałam kierowcę.

...jego trasa. Wszyscy są pod wrażeniem show, które Hawajczyk odstawia na scenie. Jego nowe piosenki mają to do siebie, że przyciągają absolutnie wszystkich. Od nastolatek aż po dorosłych i ostatnio mieliśmy zaszczyt gościć jedną z jego fanek u nas w studio, która opowiedziała nam o koncercie. Najbardziej interesuje nas to, że pod koniec występu Bruno wspomniał jakiejś tajemniczej dziewczynie. której tożsamości nie znamy. Powiedział, że ją kocha i dziękuje jej za wszystko. Także pani Mars, jeśli pani to słucha niech pani wie, że jest pani szczęściarą i niech się nam pani ujawni, bo nie możemy wytrzymać z ciekawości.
A teraz posłuchajmy najnowszego hitu naszego przybysza z Marsa. Przed Wami 'The lazy song'. 

Ostatnio dowiedziałam się, że możemy się ujawnić, ale jak na razie tego nie robimy, bo Bruno i tak jest na innym kontynencie. Może po jego powrocie ogłosimy światu co do siebie czujemy. W sumie to już nawet mi na tym nie zależy, bo to nie wpłynie na relację pomiędzy nami, a za to będziemy czuć się osaczeni. 
Słuchając tego co mówili w radiu zdałam sobie sprawę, że jestem szczęściarą. Już zapewne nie raz w życiu o tym myślałam i zapewne będę jeszcze myśleć z milion razy, ale to jest prawda. No bo powiedzcie mi w kim zakochał się Bruno Mars i kto robi karierę w świecie, w którym od małego chciało się uczestniczyć? Na pewno ja. Jeszcze biorąc pod uwagę, że to wszystko stało się w ciągu 6 miesięcy. Aż trudno uwierzyć.
Nie wiem kiedy, ale dojechałam na miejsce. Zapłaciłam kierowcy za podwózkę z dość sporym napiwkiem. Zadowolony odjechał z podjazdu, a ja spokojnie mogłam ruszyć w stronę budynku. Nim doszłam do drzwi zauważyłam jak Kellan wychodzi z budynku.
-Nie mamy zbyt wiele czasu, więc jeśli chcesz zdążyć to musimy już wyruszać
-Okej
Wsiedliśmy do jego luksusowego auta. Chyba nie muszę go opisywać. Po prostu jest boski. To te auto, którym już kiedyś z nim jechałam, chyba na tę imprezę...
-Jak masz zamiar pokonać taką trasę w tak krótkim czasie?
-Zobaczysz.
Po 15 minutach jazdy autem, wysiedliśmy na jakimś trudnym do opisania miejscu. Było tu dużo dość małych szarych magazynów. Gdzieniegdzie stał nieco wyższy budynek z oknami zamiast ścian. A to wszystko ogrodzone było drutem. Nie powiem, ten drut mnie przerażał.
Weszliśmy na posesję i nagle wszystko stało się jasne.
Że też ja na to wcześniej nie wpadałam.
-Nie mów mi, że...
-Tak. Będziemy lecieć helikopterem.

***

Wsieliśmy do środka i o dziwo to Kellan był pilotem.
-Nie wiedziałam, że potrafisz latać
-Jeszcze wielu rzeczy o mnie nie wiesz.
I tak też było. Opowiedział mi o jego tym całym kursie i o pierwszym locie. Powiedział także, że licencje wyrobił sobie rok temu i że gdy jest przygnębiony to wsiada do helikoptera i sobie lata. Tak rozładowuje stres i emocje. Dowiedziałam się także, że kocha wysokość, czyli jest dokładną moją przeciwnością pod tym względem. Jak Wam już kiedyś wspominałam ja się jej cholernie boje, jedynie w samolocie wydaje się być okej. Teraz lecąc koło Kellana nie przejmuję się, że jesteśmy kilkaset kilometrów nad ziemią. Po prostu lecimy i nie ma w tym nic złego. Nic mnie nie przeraża. Można nawet powiedzieć, że dzięki Kellanowi w pewnym sensie czuję się bezpieczna, bo gdyby ktoś inny był naszym pilotem zapewne bym panikowała.
-Nawet nie wiesz jak bardzo jestem Ci wdzięczna za to, że mi pomagasz.
-Nie musisz być. Jesteśmy przyjaciółmi a przyjaciele sobie pomagają, prawda?
-Prawda
-Sam?
-Tak?
-Spotykam się z kimś
-Oo. Z kim?
-Z Annalynne Mccord
-Szczęścia Wam życzę.
-Dziękuję.
-Jak się poznaliście?
-To długa historia. Opowiem Ci ją kiedy indziej, bo już lądujemy.
Ciesze się, że Kellan w końcu sobie kogoś znalazł. Może dzięki temu o mnie zapomni.
Kellan sprawnie wylądował helikopterem. Odpięliśmy pasy i ściągnęliśmy te śmieszne nakrycia głowy. Nie mam pojęcia jak to nazwać. Kask, czapka?
Wyszliśmy na zewnątrz, gdzie przywitali nas jacyś ludzie. Podejrzewam, że byli to inni piloci, bądź obsługa tego małego lotniska.
-Jeszcze raz bardzo Ci dziękuję.
-Jeszcze raz powtarzam, że nie masz za co.
-Mam, bo właśnie teraz idę spełnić jedno ze swoich marzeń.
Nie wiem czemu, ale podeszłam do Kellana i się do Niego przytuliłam po czym dałam mu buziaka w policzek. Wydawał się być zaskoczony tą reakcją i szczerze mówiąc ja też byłam. Lekko się odsunęłam, bo poczułam się dość niezręcznie.
-Muszę już iść.
Obróciłam się o 180 stopni i chciałam ruszyć kiedy poczułam jego dłoń ściskającą moją.
-Miłej zabawy. Pa.
Puścił moją dłoń dzięki czemu mogłam ruszyć dalej. Uśmiechnęłam się w jego kierunku i odwróciłam głowę zanim zdążył to odwzajemnić.
Ruszyłam w drogę.
Z tego co się orientowałam miałam 10 minut drogi stąd do budynku w którym zostanie poprowadzony kurs. Jako że zostało mi niecałe 30 min do rozpoczęcia go postanowiłam się przejść.
Myślałam, że tylko w NY są takie korki, ale pomimo tego, że Baltimore jest znacznie mniejsze to pod tym względem w ogóle się nie różnią.
Nie mam pojęcia dlaczego postanowiłam zrobić taki krok w stronę Kellana zwłaszcza że staram się ograniczać nasze spotkania aby nikt przez to nie cierpiał. Po prostu nie chce żeby się we mnie zakochał, o ile jeszcze tego nie zrobił, bo jak na razie nie ma szans na to byśmy było razem. Nie chcę łamać mu serca. Nie chcę żeby cierpiał. Za bardzo Go lubię. Mam nadzieję, że ta cała Ann czy jak jej tam pomoże mu zapomnieć o mnie.
Dotarłam na miejsce 15 minut przed czasem. Jako że jest to kurs przybyło tu też dużo innych osób. Postanowiłam, że przywitam się z niektórymi z nich. Wszyscy wydawali się być sympatyczni i mili. Nie mam pojęcia skąd się tu niektórzy z nich wzięli, zwłaszcza że na plakietkach które dostaliśmy, by Cameron wiedziała jak się nazywamy i co robimy, nie było napisane, że są aktorami. Na niektórych był dziennikarz, wizażysta, reżyser, choreograf... Naprawdę nie rozumiem dlaczego tu przyszli zwłaszcza że Cameron będzie uczyć nowych aktorów jak dobrze grać.
Po 10 minutowym spóźnieniu Cameron weszła na salę. Przywitała się z nami. Trudno by jej było poświęć czas na każdą osobę zwłaszcza, że było nas około 50, więc powiedziała ogólnie 'cześć wszystkim'. Odpowiedzieliśmy jej niemal jednogłośnie po czym Cameron zaczęła swój wykład. Chłonęłam jej każde słowo jakby przekazywała mi jakiś sekret. Przez to, że jestem jej fanką musiałam dodatkowo powstrzymać emocję by nie piszczeć ze szczęścia, że jestem tak blisko niej.
Pierwszym punktem tego spotkania była teoria. Cameron opowiedziała nam o najczęstszych błędach popełnianych podczas wystawiania sztuki. Następnie powiedziała, że żeby dobrze zagrać postać musimy się poczuć jakbyśmy naprawdę nią byli. Ważne jest także abyśmy brali pod uwagę krytykę innych i uczyli się na własnych błędach. Ostrzegła nas także przed tym, że nawet najmniejsze drobiazgi są brane pod uwagę przy ogólnej ocenie filmu, bądź gry aktorskiej, dlatego musimy uważać na to co robimy.
Kolejną rzeczą którą robiliśmy było zadawanie pytań naszej gwieździe. Oczywiście nie mogły to być pytania prywatne, lecz odnosząc się do gry, bądź innych problemów związanych z tym.
2 ludzi nieco przekombinowało, bo zamiast pytać się o to co właściwe zaczęli oskarżać Cameron o to, że nie potrafi grać.
Zostali wyrzuceni z kursu.
-Mam problem z zagraniem bólu. Jaką masz na to radę? -spytałam.
-Cóż mogę powiedzieć. Żeby zagrać wiarygodnie, że coś mnie boli przypominam sobie coś strasznego, coś co zawsze sprawi, że chcę się popłakać, ale zarazem że jestem wściekła i bezsilna. A jeśli nie przeżyłaś nic strasznego co mogłoby Cię doprowadzić do takiego stanu, to na świecie jest wiele strasznych rzeczy. Postaraj się wyobrazić sobie siebie, bądź kogoś bliskiego w okropnych okolicznościach. Miej obraz przed oczami jak są krzywdzeni, jak cierpią a gwarantuje, że i tobie się to udzieli.
-A co z mimiką i gestykulacją? Czasem ciężko jest je zgrać.
-Osoby, które doznają ból często płaczą, więc w takich scenach wskazane jest urojenie łzy. Aby wyrazić ból możemy rzucić jakimś przedmiotem, walnąć w ścianę czy zakryć twarz choć to bardziej podchodzi pod bezsilność, ale też jest akceptowane. Oznaką bezsilności jest też opuszczenie się na ziemie i płacz. To jest moja rada.
-Dziękuje. Myślę, że to mi pomoże
-Jak masz na imię? -spytała Cameron
-Sam.
-Okej. Dziękuje.
I tak minęła druga część kursu.

####

Wesołych Świąt <3 

czwartek, 12 marca 2015

#50

SAM

Choć nie grałam roli pierwszoplanowej producenci szczególnie wyróżnili moją postać. Mam zaplanowane różne wywiady na które będę jechała z Kellanem i Joshem, co szczerze mówiąc bardzo mi się podoba. Ludzie w końcu mnie poznają. Stanę się sławna...
Mam nadzieję, że moje marzenie się spełni, chociaż w sumie już się spełniło. Zostałam aktorką, a oto własnie chodziło. Teraz tylko muszę to wykorzystać. Póki ludzie będą o mnie pamiętać, póty będę grała w filmach. Wiem, że jeszcze dobrze mnie nie poznali, ale... Chyba każdy pomarzyć może, co nie?
Po tym wszystkim co się wczoraj stało niemal nie pamiętam jak bardzo mam dziś zawalony dzień. Na tej imprezie z okazji premiery nieco za dużo wypiłam i teraz czuje tego skutki. Głowa mnie napierdziela i nie mam pojęcia jak się dzisiaj skupię zwłaszcza, że dzisiaj mam 2 wywiady i pozowanie na ściankach w Filadelfii. Będzie trochę ciężko, ale muszę dać radę. 
Około godziny 11 odbył się pierwszy wywiad, a drugi zaś o 14. Mieliśmy godzinną przerwę na lunch. Całe szczęście, bo umierałam z głodu. 
Podczas wywiadów zadawano nam dość fajne pytania. Niektóre śmieszne, inne zaś poważne. 
-Jak to się stało, że zagraliście w tym filmie?
-Zadzwonił do mnie menadżer i powiedział "Ej stary! Znalazłem Ci film z fajnymi laskami" na co ja oczywiście przystałem i głownie dlatego zagrałem w tym filmie. -powiedział Kellan
-Och Sam. Wyczuwasz w tym co powiedział komplement?
-W sumie tak. -uśmiechnęłam się 
-A ty jakim sposobem zostałaś wciągnięta w obsadę tego filmu?
-Miałam dokładnie tak samo jak Kellan. -wszyscy zaczęli się śmiać- A tak naprawdę, to dzięki mojemu tacie i temu że już kiedyś reżyser widział jak sobie radzę na scenie.
-Czyli ktoś załatwił Ci tę rolę?
-W sumie to był to prezent na moje urodziny od rodziców. Dzięki temu, że znali się z reżyserem miałam taryfę ulgową i mnie przyjęli. 
-To słodkie co zrobili twoi rodzice.
Ten moment najbardziej przypadł mi do gustu z całego wywiadu.
-W pewnym momencie całujesz się z Sam w filmie. Opisz jakie to było uczucie. 
-Hm... Nie wiem czy mogę. Wiecie mam żonę. 
-No dawaj -zachęcał Go dziennikarz
-A więc jej usta były takie miękkie, delikatne...
-O jak miło. A ty co powiesz o ustach Josha?
-No nie wiem były jakieś takie byle jakie. Josh nie potrafi całować.
-Serio? -spytał zdziwiony. 
-Przecież żartuję. Całujesz obłędnie.
-Dziękuje. Miło to od Ciebie usłyszeć.
Po skończonych wywiadach ruszyliśmy w drogę, która trwała ponad dwie godziny, do Filadelfii. Tam czekało mnie pozowanie i kolejna imprezka. Tym razem się nie upiję, bo już wiem czym to skutkuje. A jutro jest tak samo zapracowanym dniem jak dziś. Co prawda jest tylko jeden wywiad, ale jest. 
Gdy zeszłam ze ścianek usłyszałam jak w mojej torebce dzwoni telefon. Odebrałam najszybciej jak tylko potrafiłam
-Hej skarbie 
-Cześć słońce
-Muszę Ci coś powiedzieć
-Słucham?
-Brandon mnie poinformował, że jutro wyjeżdżam w trasę. 
-Że co?
-Niestety. 
-Na jak długo?
-Miesiąc
-Nie będę Cię widziała aż miesiąc?
-Będę koncertował w USA, więc może się spotkamy.
-Może
-Wiem, że to długo, ale naprawdę nie miałem na to wpływu. Wiedziałem, że Brandon coś planuje, ale nie spodziewałem się, że to będzie trwało miesiąc
-Nie tłumacz się. Jest okej. Szybko nam ten czas zleci.
-Mam nadzieję, skarbie.
-O której wylatujesz?
-O 15 z NY. Przyjedziesz?
-Postaram się

####

Pierwsza pięćdziesiątka za nami. 
Mam nadzieję, że uda mi się napisać jeszcze jedną. 
Bo wiem, że trzeciej 50 na pewno nie rozpocznę.
Także ten... Jeszcze co najmniej pół roku przed nami :D 

A teraz pora przejść do ważnych rzeczy. 
SPRAWA NR 1. 
Pojawiła się nowa ankieta w której proszę żebyście oddali swój głos, bo bardzo chciałabym wiedzieć ile osób czyta moje wypociny. 
SPRAWA NR 2
Przeglądając swojego bloga zawsze zastanawiam się czy jest on czytelny. Tekst jest w kolorze białym a tło jest czarno-białe  i czasami po prostu literki się zlewają z tłem. Nie macie problemu z czytaniem odcinków? Nie przeszkadza Wam kolor tekstu, bądź zdj w tle?
SPRAWA NR 3
Proszę Was o ogóle opinie mojego opowiadania. Chciałabym się dowiedzieć czy nie zanudzam Was, czy pasuje Wam to, że odcinki są z perspektywy Sam i Bruna, czy nie przeszkadza Wam to, że praktycznie zawsze wypowiadam się z obu stron o danej sytuacji, czy to moje opisywanie tego wszystkiego nie jest nudne, czy według Was akcja nie toczy się za wolno, czy pasuje Wam powracanie do przeszłości i co sądzicie o głównej bohaterce. Proszę o odpowiedzi na te dręczące mnie pytania i jeśli chcecie to dodajcie coś od siebie :*

środa, 4 marca 2015

#48

SAM

Powrót do LA trochę mnie uszczęśliwił. Od zawsze czułam, że to miasto jest mi przeznaczone. Ma ten swój wspaniały klimat. Po prostu nie do opisania. To tu od małego marzyłam żeby zamieszkać i teraz to marzenie realizuję. 
Opuściłam mamę kilka godzin temu i teraz leżąc na moim wygodnym łóżku zastanawiam się czy to był dobry pomysł. Niby z tatą coraz lepiej, ale czy ona teraz nie potrzebuje mojego wsparcia? Zaparcie upierała się, że wszystko jest w porządku, więc jej uwierzyłam i mam nadzieję, że to była dobra decyzja. 
Myśląc dosłownie o wszystkim i niczym przypomniałam sobie o Larze. Dawno z nią nigdzie nie wychodziłam i to wszystko była praktycznie moja wina. Muszę jej to wynagrodzić. 
Shopping? xx Sam
Z tobą zawsze skarbie. xx Lara
Po 30 minutach byłyśmy już w centrum. Opowiedziałam jej wszystko o tacie i się ucieszyła, że operacja się udała. Rozmawiałyśmy także o tym co się dzieje w moim życiu, czyli o filmie, reklamach i Brunie. Polubiła Go jeszcze bardziej (o ile to możliwe) za to co zrobił dla naszej rodziny.
Lara opowiedziała mi, że w redakcji dla której pracuje jako fotograf coraz lepiej jej się wiedzie i się zastanawiała czy nie złożyć papierów do Billboardu, bo potrzebują fotografa. Niby tam gdzie pracuje nie jest najgorzej, ale Billboard to spełnienie jej marzeń (zaraz po Vogue) i nie dość, że dzięki temu spotka więcej gwiazd to jeszcze będzie miała większe doświadczenie, a o zarobkach już nie wspomnę.
Nie obyło się bez gadania o Kameronie. Opowiedziała mi jakie to niespodzianki jej sprawił nieraz i że jest szaleńczo w nim zakochana tak jak on z resztą w niej też. Myśli, że to ten jedyny.
Bardzo bym chciała żeby byli razem do końca życia, bo idealniejszej pary od nich nie widziałam. Są tacy słodcy, uroczy...
Za dokładnie 3 dni odbędzie się premiera filmu w którym gram z Kellanem i Joshem i właśnie z tej okazji kupiłam sobie kilka sukienek. Lara pomagała mi je wybrać, dlatego mam pewność, że będę świetnie wyglądać.

***

Kolejnego dnia przyszedł do mnie Bruno ze wspaniałą informacją.
-Za dwa dni wydajemy teledysk. -Mówił bardzo ucieszony tym faktem.
-No to świetnie. Cieszę się razem z tobą. -Pocałowałam Go w usta.
-Pójdziesz ze mną na premierę?
-Tak... -ty durna pało za dwa dni masz premierę własnego filmu! -To znaczy nie. Niestety nie mogę.
-Czemu?
-Bo w ten sam dzień wchodzi do kin film ze mną i muszę się pokazać na czerwonym dywanie.
-No to świetnie. Czemu wcześniej nie mówiłaś?
-To samo pytanie mogłabym zadać tobie.
Uśmiechnęliśmy się.
-A zobaczymy się po premierach?
-Nie wiem, bo mam zaplanowane spotkania w innych miastach przez cały tydzień, więc nie będzie mnie w NY.
-No tak. To może wtedy jutro się spotkamy?
-Aż tak bardzo chcesz patrzeć na moją przebrzydłą twarz? -spytałam
-Chyba przepiękną skarbie -dostałam buziaka w policzek.

***

Nim się obejrzałam stałam obok Kellana na czerwonym dywanie. Szliśmy w stronę ścianki, gdzie będą nam robione zdjęcia. Zgodziłam się z nim tu przyjść ze względu na to, że jesteśmy przyjaciółmi i oboje nie mieliśmy pary.
Pod czarnym garniturem miał białą idealnie opinającą jego ciało koszulę oraz muszkę na szyi. W tym zestawieniu wyglądał obłędnie.
Ustawiliśmy się koło siebie żeby paparazzi mogli nam zrobić zdjęcia. W tle było kilka znanych marek telewizyjnych i oczywiście tytuł filmu.
Nie mam pojęcia jakie pozy mam przyjmować, bo nigdy nie zwracałam na to szczególnej uwagi, dlatego poszłam na żywioł przez co raz prawie pocałowałam Kellana. Tak się obkręciłam, że niefortunnie stanęłam na nodze i się prawie wywaliłam, lecz w ostatniej chwili uratował mnie Kell. Nasze twarze były tak blisko siebie, że długo nie dało się wytrzymać w tej bliskości, dlatego się odsunęłam. Usłyszałam tylko ciche:
-Będę na Ciebie czekał.
Ja wiem, że on się o mnie martwi, że mnie lubi i że mnie kocha jak siostrę, ale nie sądziłam, że jego miłość do mnie będzie silniejsza. Niestety będzie musiał o mnie zapomnieć, bo mam chłopaka.
A propos Bruna.
Przypomniało mi się nasze wczorajsze spotkanie. Jak śpiewał dla mnie 'Just the way you are" i że wspominał coś o tym, że jestem pierwszą dziewczyną, która mu tak w głowie zawróciła. Nie wiem czemu zebrało mu się na takie wyznania, ale to było bardzo miłe z jego strony.
Poza tymi miłymi słowami bez przerwy się całowaliśmy i raz poszłoby to w dalszym kierunku, lecz moja ukochana mama ma kiepskie wyczucie czasu i postanowiła zadzwonić i poinformować mnie, że z tatą już wszystko w porządku, ale i tak dopiero za tydzień puszczą Go do domu.
Wracając do Pana Marsa.
Ostatnimi czasy mam wrażenie, że jest on mi bliższy niż kiedykolwiek i że na prawdę czuję się w jego towarzystwie bardzo dobrze. Za każdym razem gdy mnie nazywa kochanie, misiu albo coś w tym stylu zaczyna mnie boleć brzuch. Gdy mnie całuje przechodzą mnie ciarki i mam 'motylki w brzuchu'. To słodkie, że tak na mnie działa. Gdy rozmawiałam z Lara o nim powiedziałam jej, że bardzo Go lubię, ale chyba skłamałam, bo to uczucie jest o wiele mocniejsze. To chyba zwie się miłość.

####

Hej
Co tam słychać?
Nie mogliście się doczekać odcinka?
Już wczoraj chciałam go wstawić, ale ostatecznie męczenie się nad poprawkami przegrało z moim uzależnieniem - "Słodkie kłamstewka"
Ogląda ktoś to?
Jeśli nie to serdecznie polecam. 
A jeśli tak to co sądzicie o tym serialu? 
Może jest ktoś kto przeczytał książkę?
Liczę na wasze komentarze :*

poniedziałek, 2 lutego 2015

#40

BRUNO

Odkąd przyszedłem na tą imprezę ciągle rozmawiam z Fergie. Całkiem spoko z niej laska. Widać, że zna się na muzyce. Zaproponowała mi żebyśmy nagrali wspólnie jakiś kawałek. Oczywiście zgodziłem się. Uwielbiam "The Black Eyed Peas". Jestem ich fanem i ze względu na to co Fergie wyczynia w ich teledyskach i za jej niesamowity głos jestem miło nastawiony do współpracy. Miejmy nadzieję, że nasze wytwórnie się zgodzą.
Nim się zorientowałem minęły 2 godziny a mi z Fergie nadal się przyjemnie rozmawiało. Postanowiłem poprosić ją do tańca i tak jak się spodziewałem tańczyła obłędnie. Jej ruchy były takie płynne. Zupełnie jakby była do tańca stworzona. Po 3 piosenkach podszedł do nas Josh i mi ją odbił. Postanowiłem poszukać Sam żeby z nią zatańczyć, ale nigdzie nie mogłem jej znaleźć. 
Gdy przechodziłem koło łazienki usłyszałem jej głos.
-Proszę Cię Kellan zapomnij o tym co się zdarzyło. Ja mam chłopaka. 
-Kiedy mnie całowałaś jakoś Ci to nie przeszkadzało. -mówił trochę wściekły na nią
KIEDY MNIE CAŁOWAŁAŚ JAKOŚ CI TO NIE PRZESZKADZAŁO
KIEDY MNIE CAŁOWAŁAŚ...
CAŁOWAŁAŚ!!!
Kiedy do tego doszło?
Teraz mam ochotę do nich wtargnąć i wysłuchać całej tej historii.
Nawet nie pytajcie jaki jestem wściekły.
Przed przeszkodzeniem im w rozmowie powstrzymały mnie słowa Sam
-Bo wtedy nie miałam chłopaka. Nie byłam jeszcze z Brunem i z resztą byłam pijana. 
-Ja też, ale pomimo moich próśb nadal to robiłaś. Sam nie dawaj mi takich sygnałów. Ja odbieram to jako nadzieję, że możemy być razem. 
-Naprawdę nie chciałam żeby to tak wyszło. Przepraszam Cię. 
-Nie to ja Cię przepraszam. Zachowuje się tragicznie. Po zdarzeniu udaję, że wszystko jest okej a teraz jestem na ciebie i siebie wściekły. 
-Nie ma sprawy. A teraz chodź nie pozwólmy by popsuły nam się nastroje. 
-Okej
Odszedłem stamtąd najszybciej jak potrafiłem. 
Absolutnie nie wiem co mam o tym myśleć. 
Kellan całował się z Sam. 
Sam mówiła, że nie byliśmy wtedy parą, więc nie powinienem się gniewać, ale to mnie dotknęło. Nie mam prawa robić jej teraz wyrzutów, bo wtedy nie była moją kobietą. Jedyne co muszę zrobić to pogodzić się z tym i zapomnieć. Tylko że nie potrafię. To mnie tak bardzo boli. Nie powinno, ale tak jest. 
Chciałem napić się jakiegoś alkoholu, ale powstrzymała mnie Sam. 
-Pamiętaj, że ty dzisiaj kierujesz.
Przytuliła mnie od tyłu. Chyba wyczuła, że się spiąłem, bo się spytała:
-Coś się stało?
Obróciłem się przodem do niej
-Nic skarbie.
Chciałem się uśmiechnąć żeby ja przekonać, ale chyba mi się nie udało
-Przecież widzę. 
-Naprawdę nic mi nie jest. 
Chyba sobie odpuściła, bo zaciągnęła mnie na parkiet i zaczęliśmy tańczyć. 
-Trochę mi się tu nudzi... Może pojedziemy do mnie do domu? -przegryzła dolną wargę
Wygląda tak seksownie, że ledwo co się przy niej powstrzymuje, ale przez to co się przed chwilą dowiedziałem nie mam ochoty na nic. 
-Jak chcesz to mogę Cię odwieźć. Też mi tutaj się nudzi i z resztą strasznie boli mnie głowa. 
Zauważyłem cień smutku i rozczarowania na jej twarzy, no ale przecież nie chce jej ani siebie do niczego zmuszać. 
Zgodziła się i ruszyliśmy w drogę. Nim się obejrzeliśmy byliśmy przed jej domem. Wysiadła i dała mi na pożegnanie buziaka. 
Ma takie słodkie usta. 
Odjechałem nim zdążyłem się rozmyślić. Jednak wolałem tego wieczoru pobyć sam. Poukładać to sobie w głowie. I zapomnieć.
Tak, zdecydowanie muszę zapomnieć.
Noc już zapadła a ja stojąc na podwórku i paląc 3 z rzędu papierosa zastanawiałem się nad tym wszystkim.
To głupie, że się tym przejmuje. Widocznie ona uważała, że nie powinienem o tym wiedzieć.
Z resztą ja też nie byłem święty przed naszym związkiem.
Więc de facto oboje mamy coś na sumieniu. Skoro ja miałem jakieś skoki w bok to jej nie powinienem się dziwić.
I tak postaram się zrobić.
Nie dziwie się
Godzę się z tym wszystkim
Zapominam.
Nie, to jednak nie jest takie proste.

***

Padła propozycja żebym pisała krócej, ale częściej...
Okej, postaram się :D

poniedziałek, 29 grudnia 2014

#30 dla Iw ona :*

SAM
źródło szafa.pl

O 20 przyjechał po mnie Kellan. Nie byłam jeszcze w pełni gotowa. Został mi makijaż. Czerwone usta i kreski na oczach doskonale dopełniały mój wygląd. Gdy wyszłam z łazienki Kellan oniemiał z wrażenia.
-Co się tak patrzysz? 
-Wyglądasz niesamowicie
-Dziękuje -chyba się zarumieniłam. -Jeszcze się napiję i możemy ruszać
-Okej. Poczekam w aucie. 
Ubrałam 'wygodne' buty na obcasie i udałam się do auta. Kellan przyjechał po mnie BMW i8. Nie wiem skąd on go wziął, bo przecież takich nawet jeszcze nie produkują. Wiem tylko tyle, że wydał na nie ogrom pieniędzy. W końcu taka bryka nie należy do najtańszych i nie wszyscy mogą ją mieć. Ja na przykład musiałabym do emerytury na nią zbierać i jeszcze wtedy bym nie wiedziała czy mi wystarczy pieniędzy. 
Kellan otworzył drzwi pasażerskie zapraszając mnie do środka. Posłusznie wsiadłam. Cały czas byłam w potężnym szoku. Ja -dziewczyna, którą praktycznie nie będzie stać do końca życia na takie auto- siedzę w nim. W środku jest jeszcze piękniejsze niż od zewnątrz. Mogłabym tu zamieszkać. 
Tak - zdecydowanie zakochałam się w tym aucie. 
-Nie mogę uwierzyć, że tu jestem. To auto jest niesamowite. Jak Ci się udało je zdobyć?
-Niech to pozostanie moją małą tajemnicą. 
-Okej. To gdzie mnie zabierasz? 
-Gdzieś gdzie nigdy nie zapomnisz o tej nocy.
-Uuu... Już się boję -roześmialiśmy się 
 Niestety nie zauważyłam nazwy tego klubu, gdyż musieliśmy wejść tylnymi drzwiami żeby nikt nas nie zauważył. Bardziej Kellana, bo ja nie jestem znana. Od razu poszliśmy w tany. Kellan tańczy niesamowicie. Lepiej ode mnie. Po 5 piosenkach poszliśmy po pierwszego drinka. Oboje wzięliśmy dziwnie brzmiące trunki, ale muszę przyznać, że były przepyszne. Do kolejnej piosenki tańczyłam z nieznajomym. Był ode mnie o wiele wyższy, lecz to mi nie przeszkadzało. Swobodnie tańczyliśmy do ruchliwej piosenki. W pewnym momencie gościu za dużo sobie pozwolił. Złapał mnie za pośladki. Walnęłam mu z liścia i odeszłam. Opowiedziałam wszystko Kellanowi i już chciał odnaleźć tego palanta, ale mu stanowczo zabroniłam. Prze kolejne 3 godziny to tańczyłam z Kellanem to piłam drinki. W pewnym momencie zakręciło mi się w głowie. Dobrze, że Kell mnie złapał. Nalegał abyśmy usiedli co niechętnie zrobiłam.
fashionata.pl
Po 10 minutach poczułam się lepiej i znowu wyciągnęłam Kellana na parkiet. Moglibyśmy przetańczyć tak całą noc. Zauważyłam, że Kellan przez cały czas pieści moją sukienkę. Chyba mu się spodobała. Nie wiem dlaczego, ale w tym momencie bardzo pragnęłam pocałować Kellana. Jego usta wydawały się takie kuszące. Nie myśląc wiele zrobiłam to co moje usta pragnęły. Był to krótki, ale jakże wspaniały pocałunek. Niestety na więcej nie pozwolił mi Kellan. 
-Jesteś pijana. Nie rób tego czego na trzeźwo nigdy byś nie zrobiła. 
-Zamknij się!
Jego usta nadal mnie kusiły. Znowu to zrobiłam. Tym razem pocałunek był nieco dłuższy. 
-Będziesz tego żałować!
-Czy ktoś Ci już mówił, że masz umilknąć?
Nie mogłam się oprzeć. Wyciągnęłam Go na zewnątrz. W klubie było za ciasno. Oparłam się o ścianę przed budynkiem. Przysunęłam Kellan do siebie i na niego wskoczyłam. Złapał mnie za pośladki. Całowaliśmy się namiętnie. Nawet nie przyszło mi do głowy, że moglibyśmy przenieść się do auta. Szczerze mówiąc nie wiele wtedy myślałam. Alkohol zrobił swoje.
Kellan mówił prawdę. Na trzeźwo nigdy w życiu nie odważyłabym się na taki czyn.
Rozkoszowałam się jego pocałunkami. W między czasie rozpięłam jego koszulę. Przejechałam po jego torsie. Mhm... same mięśnie. W pewnym momencie zadzwonił telefon.
Niech to szlag!
Bruno ma kiepskie wyczucie. Z resztą po co on dzwoni do mnie o północy? W tym momencie byłam na niego strasznie zła.
-Co? -spytałam chłodno.
-Chyba jesteś nie w humorze. Coś się stało?
-Nic. Po co dzwonisz? -Kellan nie przestawał. Zaczął całować mnie po szyi i delikatnie wspinał się do wolnego ucha. 
-Chciałem usłyszeć twój głos. Jakoś nie mogę usnąć i pomyślałem, że możesz mi w tym pomóc. - Całe napięcie ze mnie zeszło. Już się nie wściekałam. Zadałam sobie sprawę, że ona nie ma pojęcia co właśnie robię. I zapewne nie był by z tego zadowolony. 
-A więc co chcesz żebym zrobiła?
-Nie wiem. Może zaśpiewaj mi tak jak kiedyś robiliśmy to razem -Nie wiem czemu, ale to zrobiłam.
Zaśpiewałam mu "Just the way you are". 
-Pięknie. Niestety nie usnąłem, ale na pewno mi to pomogło. Jesteś niesamowita. -Kellan coraz bardziej nalegał żebym skończyła pogawędkę. Nie mógł już wytrzymać i ja sobie doskonale zdawałam z tego sprawę. W pewnym momencie zaczął mnie łaskotać 
-Bruno, przestań! -Co? Jak mogłam nazwać Kellana Brunem? Kell chyba się nie kapnął, że to było do niego, bo nie przestał tego robić a Bruno nie wiedział, że jestem z Kellanem, więc ładnie odpowiedział.
-Nie przestanę. Uwielbiam twój śmiech i to jak się denerwujesz. Uwielbiam jak ze mną rozmawiasz. Uwielbiam kiedy mi śpiewasz lub kiedy milczysz obok mnie. Po prostu Cię uwielbiam... -Bruno mówił coś dalej, ale nie mogłam się skupić. Uświadomił mi, że popełniam błąd. Nie mogę tego zrobić sobie i Kellanowi. Nie chcę żeby nasze relacje się zmieniły. To było chwilowe pożądanie. Nie mogę dopuścić do czegoś więcej. Nie mogę. 
Rozłączyłam się bez słowa. 
-Co chciał? -spytał Kell między pocałunkami. 
-Usłyszeć mój głos.-Odsunęłam się od niego a on spojrzał na mnie pytającym wzrokiem -Przepraszam. Nie mogę. -Kellan zawiedziony oparł swoją głowę o moje ciało. Podniosłam ją. -Zrozumiałam, że nie mogę nam tego zrobić. Przepraszam. 
-Nic się nie stało. -Niemal zrzucił mnie z siebie. -Naprawdę nic. 
Zapiął koszulę i ruszył do auta. Dogoniłam Go zanim zdążył do niego wsiąść. Miał smutną minę, kiedy stanęłam przed nim. W tym momencie poczułam, że Go zraniłam. A ostrzegał mnie w klubie. GŁUPIA JA! Czemu się Go nie posłuchałam!? Pewnie pomyślał, że się nim bawię. W sumie się nie dziwie. To tak wyglądało. 
-Przepraszam. -przybliżyłam się niepewnie do niego.
-Naprawdę nic się nie stało. Zapomnijmy o tym -przytulił mnie do siebie i pocałował w czoło. -Nie chcę żeby to nas poróżniło. Postarajmy się zapomnieć, okej?
-Dobrze. -staliśmy tak wtuleni jeszcze przez chwilę.
Nie wiem jak znalazłam się w swoim domu, ale wiem, że Kellan na pewno mnie nie odwiózł, bo pił alkohol. Nie wiem jak teraz będzie pomiędzy nami, ale muszę sobie i mu obiecać, że to nie zmieni naszych relacji. Co prawda nie pamiętam o czym rozmawiałam z Brunem, ale dobrze, że wtedy zadzwonił, bo właśnie w tamtym momencie zdałam sobie sprawę, że nie pragnę Kellana a Petera. Że to Bruno jest dla mnie wszystkim. I że przeze wszystkim nie mogę tego zrobić jemu.


***
Akcja się rozkręca. Mam nadzieję, że nie zawiodłam Was tym odcinkiem, no ale musiałam Wam pokazać, że Sam też nie jest świętoszką i że Kellan to bardzo miły i fajny facet. Mam nadzieję, że Go polubiliście (o ile wcześniej Go nie lubiliście).
Zapewne już nie dodam odcinka przed nowy rokiem, także pragnę Wam złożyć życzenia.
W pierwszej kolejności -najważniejsze życzenie- żeby Bruno przyjechał do naszego wspaniałego kraju (PS. To życzenie będzie składane przy każdej możliwej okazji póki się nie spełni)
Dalej:
-żeby Wam szczęście i zdrówko dopisywało
-żebyście spełniły się wasze oczekiwania co do nowego roku
-i żebyście spędzały jak najwięcej czasu z rodziną, bo ona jest najważniejsza. 

wtorek, 23 grudnia 2014

#28

SAM

Jestem bardzo wdzięczna za pomoc. Gdyby nie Bruna menadżer raczej nie dałabym sobie rady. Kim faktycznie mi groziła. Dobrze, że i tak wszyło na moje. Bynajmniej mam taką nadzieje. Dzisiaj mam spotkania z proponowanymi menadżerami. Oby ktoś z nich był taki dobry jak mi opisywano.
Od rana nie mogę odpędzić się od telefonów. Najpierw zadzwonił Bruno, by się mnie spytać jak się czuję, co u mnie itd. Potem zadzwoniła Lara z prośbą o spotkanie. Powiedziałam, że jedynie wieczorem mogę, na co przystanęła. Jesteśmy umówione o 19 u mnie. 10 minut temu zadzwoniła do mnie mama z zapowiedzią wizyty. Ma przyjechać jutro z tatą na 2 dni. Mhm... W końcu zjem coś porządnego, bo ostatnimi czasy nie mam czasu na gotowanie. Teraz dzwoni do mnie Stephan Grande, by mi przekazać, że jednak nie da rady dzisiaj przybyć na spotkanie.
-Oczywiście, że nic się nie stało.
-Jeszcze raz naprawdę przepraszam. Problemy zdrowotne. Mam nadzieję, że pani zrozumie.
-Proszę się mną nie przejmować. Jeżeli będę jeszcze potrzebowała pańskiej pomocy to zadzwonię.
-Dobrze, dziękuję.
-To ja dziękuję.
źródło google grafika
Czyli mam aż 3 godziny wolnego. Czas na porządne zakupy. W mojej szafie wieje pustkami. Zaprosiłabym Larę na wspólny shopping, ale spotykamy się wieczorem, więc nie będę jej zawracać głowy. Wybiorę się sama.
Albo jestem ślepa albo naprawdę nie ma nic ciekawego w tych sklepach. Znalazłam sobie jedynie czarny top z fajnym nadrukiem. Reszta jakoś mi nie pasowała. Biorąc pod uwagę to, że gram w filmie muszę jakoś wyglądać, więc postanawiam zakupić sobie sukienkę. Mam do wyboru dwie takie same sukienki różniące się tylko kolorami - jedna kremowa, druga jasnoniebieska (sukienka na zdjęciu obok). Podczas wewnętrznego pojedynku, którą sukienkę wybrać dociera do mnie dobrze znany mi głos.
-Tę kremową. Będzie Ci bardziej pasować. -obróciłam się. Oczywiście był to Kellan, a obok niego stał Josh -Tak myślę
-Hej. Co wy tu robicie?
-Śledzimy Cię, nie widać? -Podszedł do mnie Kellan i się przytulił. Następnie ten sam gest wykonał Josh.
-Szykuje się jakaś imprezka? -spytał Josh.
-Nie, nie. Kupuję ją dla was -uśmiechnęłam się do nich. - A tak na serio. Przecież muszę jakoś wyglądać na premierze.
-Sam? Zdajesz sobie sprawę, że do premiery jest jeszcze sporo czasu?
-Tak, ale trzeba już się zaopatrzyć. Kto wie co będzie w przyszłości.
źródło http://www.wszelkieprzepisy.pl/ 
Chłopcy ostatecznie pomogli mi wybrać. Pomimo tego, że moje serce pragnęło bardziej jasnoniebieską chłopcy upierali się żebym wzięła kremową. W końcu nie kupuję jej dla siebie, więc się zgodziłam na ich propozycję. Po zakupach poszliśmy na kawę i ciasto. Korzystając z okazji, że jestem w kawiarni zamówiłam sobie przepyszny kawałek czekoladowego ciasta. Tak mi go brakowało.
-Gruba będziesz! -Ach... Kellan
-I kto to mówi? Ten który zjadł już 2 kawałki sernika.
-Ale moje dwa kawałki są mniej tuczące od twojego jednego.
-Czy aby na pewno? Idę o zakład, że tak nie jest.
-Okej. Więc jeśli wygram zaprosisz mnie na kolację do siebie
-Dobra. A jak ja wygram to zabierzesz mnie na wystrzałową imprezę
-Zgoda
Poszliśmy spytać się osoby pracującej w tutejszej kawiarni o to które z nich jest bardziej kaloryczne. Oczywiście, że ciasto czekoladowe, ale czy dwa kawałki sernika nie przebiją tego? Bam! Przebiły o jakieś 100 kcal. Czyli szykuje się niezła impreza. Już nie mogę się doczekać.
Niestety nadszedł czas pożegnania, gdyż za 20 minut mam spotkanie. Dałam im po buziaku w policzek i udałam się na umówione miejsce. Czekałam niecałe 5 minut na przybycie wysokiego mężczyzny. Miał około 2 metrów. Był ciemnoskórym mieszkańcem NY z pięknymi brązowymi tęczówkami. Tylko Bruno pokonał Go w tej walce.
-Witam. Nazywam się Mark Lewson.
-Sam. Miło mi -wyciągnęłam rękę. Ucałował ją delikatnie. Przeszły mnie dreszcze.
Spędziliśmy około godziny na omawianiu szczegółów naszej współpracy. Był bardzo przekonujący. Miał na swoim koncie takie gwiazdy jak Cameron Diaz i Nicki Minaj. Muszę przyznać, że jestem pod wrażeniem. Przedstawił mi szczegółowe plany co do mojej kariery. Nawet mi się nie śniło żeby przez 3 lata zdobyć taką sławę i doświadczenie zawodowe jakie mi oferuje.  Choć jutro mam jeszcze jedno spotkanie już wiem kto zostanie moim menadżerem.
Po powrocie do domu wzięłam szybki prysznic. Po dokładnym osuszeniu skóry ubrałam krótkie szorty i biały top. Po 20 minutach do drzwi zapukała Lara. Otworzyłam jej. Jak się dowiedziałam podczas naszych rozmów nie było szczególnego powodu jej wizyty. Po prostu się stęskniła. Rozmawiałyśmy kilka godzin przy czerwonym winie oglądając jakąś komedie w telewizorze. Nic z niej nie pamiętam przez te plotkowanie.
Następnego dnia obudziłam się z butelką wina w ręku. Była otwarta i do połowy pełna. Obok mnie leżały jeszcze 2 całkowicie puste butelki. Nie wiem skąd wytrzasnęłam aż tyle alkoholu. Wiem tylko tyle, że było go za dużo. Prawie nic nie pamiętam co robiłam, ale na całe szczęście nie ma obok mnie jakiegoś obcego mężczyzny tylko Lara. Mimowolnie się uśmiechnęłam widząc jak leci jej ślina z ust.
-Stawaj, bo się utopisz. -obudziłam ją
-Jeszcze chwilkę.
-Nie ma tak dobrze. Musimy ogarnąć chatę. Za 2 godziny mam spotkanie
-Już, już. Idź zrób śniadanie a ja się ogarnę.
Więc poszłam. Zrobiłam przepyszną jajecznicę. Mniam. Lara dołączyła do mnie i razem zjadłyśmy śniadanie, Następnie wzięłam krótki prysznic i umyłam włosy. Wysuszyłam je suszarką i zostawiłam rozpuszczone. Ubrałam białą koszulę i czarną ołówkową spódniczkę. Muszę jakoś wyglądać na spotkaniu.
Już od początku czułam, że ten facet nie przypadnie mi do gustu. Nie dość, że wyglądał strasznie to jeszcze zachowywał się okropnie. Zamiast on mi coś oferować ja musiałam mu. Po 10 minutach był już skreślony a po kolejnych 15 się z nim pożegnałam.
Chciałam zadzwonić do Marka i powiedzieć mu dobrą nowinę, ale miałam rozładowany telefon.
Gdy doszłam do domu podłączyłam szybko do ładowarki i włączyłam urządzenie. No nieźle. 10 nieodebranych połączeń i to na dodatek wszystkie od Bruna.

***
Witam Was gorąco. Już pojutrze Święta. Kto się cieszy? Ja na pewno. Uwielbiam takie dni. Jest tak rodzinnie i (z perspektywy ogromnego obżartucha) jest duuużo jedzenia. Nie pisałam Wam tego wcześniej, ale jestem bardzo z siebie dumna. Postanowiłam, że od 1 grudnia do Wigilii nie będę jadła słodyczy, chipsów (i tym podobnych) i ciast, pączków itd. I się udało. To znaczy jest jeszcze całe jutro, ale dam radę. Jak już tyle przeszłam to jeden dzień = pikuś. Nie będę się bardziej rozpisywać na ten temat, bo pewnie przynudzam. :D
A teraz konkrety.
Chciałabym Wam życzyć zdrowych i pogodnych Świąt Bożego Narodzenia. Żebyście spędzili dużo czasu z rodziną, żeby było pomiędzy Wami jak najmniej konfliktów. Oraz najważniejsze - żeby Bruno zawitał do naszego kraju.
Mam dla Was prezenciki, czyli każdy kto skomentuje tego posta będzie miał zadedykowany odcinek. Niestety nie mam co innego dać, ale liczy się gest :)
Natomiast jeśli Wy chcielibyście sprawić mi prezent to ucieszyłabym się gdybyście udostępnili link do mojego bloga na swoich blogach, bądź stronkach o Brunie. Z góry dziękuje. :)
Jeszcze raz wszystkiego najlepszego, Hooligans <3

piątek, 5 grudnia 2014

#25

SAM

To był najwspanialszy dzień w moim życiu. Bruno się o wszystkim dowiedział i mam nadzieję, że pozbył się Kim. Ta kobieta nie zasługiwała na niego w żadnym calu.

-I jak? –spytała Lara, gdy weszłam do jej mieszkania
-Dobrze. Zdążyłam z nim porozmawiać przed odlotem
-I tylko tyle mi powiesz? Szczególiki proszę
-A więc, Bruno jakimś cudem w dzień rozmowy poszedł do biura Kim i usłyszał naszą rozmowę. Dowiedział się wszystkiego i chyba z nią zerwał. Zrozumiał, że źle postąpił obrażając się na mnie i ustaliliśmy, że postaramy się aby wszystko pomiędzy nami było tak jak dawniej.
-No to fajnie. – uśmiechnęła się -Muszę Ci się do czegoś przyznać
-Słucham?
-Bo to tak jakby trochę przeze mnie
-Jak to przez ciebie?
-No bo to ja wysłałam Brunowi sms-a żeby przyjechał do biura. Musiałam sprawić żeby się dowiedział w końcu o tym i żeby Ci wybaczył.
-Dziękuje. Nawet nie wiesz jak mi pomogłaś.
-Nie ma sprawy. Polecam się na przyszłość.
A więc po to kazała do siebie zadzwonić, żeby napisać do Bruna. Chciała nam pomóc. Co za przebiegła lisica. Kocham ją. Jest jak siostra. Bardzo mądra siostra. Pomaga, wspiera… Po prostu jest wspaniała

BRUNO

-Ej stary o czym ty tak myślisz? –spytał Kam
-Nie ważne –uśmiechnąłem się do niego
-No mów –wtrącił się Phil
-Pogodziłem się z Sam
-No w końcu –westchnął Phil
-To dobrze –powiedział Kam
-Bardzo dobrze –odpowiedziałem
-Dlatego widziałem ją na lotnisku –wtrącił Phil
-Tak. Przyjechała, bo wysłałem jej sms a potem nie odebrałem od niej telefonu. Zmartwiła się i przyjechała. Chciała wyjaśnić wszystko co się pomiędzy nami stało.
-Stary. Nic tylko brać, taka kobieta to skarb. Gdyby nie Urbana to pewnie byłaby moja
-Ej! Nie pozwalaj sobie. Ona jest moja –Co? Co ja powiedziałem?
-No chyba śnisz.
-Faktycznie. –zaczął się krótki śmiech Phila
-A gdzie Kim? Nie widziałem jej na lotnisku
-Kim już nie ma
-Jak to?
-Zerwałem z nią. –nie mogłem wykrztusić tego z siebie, ale po jakimś czasie mi się udało –Wykorzystała mnie
-Sory stary. Nie wiedziałem.
-Nic się nie stało

***

SAM

Dzisiaj zaczyna się ostatni tydzień pracy na planie. Bynajmniej dla mnie. Od samego rana chodziłam uśmiechnięta. I chyba wszyscy to zauważyli
-Coś ty taka uchachana od samego rana? –spytał Josh
-A nie ważne –odpowiedziałam delikatnie
-Nie karz nam się błagać –powiedział Kellan
-No dobra. Pogodziłam się z Brunem.
-I to jest ten powód? –spytał Kell. Raczej nie był z tego powodu zadowolony.
-Daj dziewczynie na luz. Pogodziła się z super gościem. Znam go osobiście i naprawdę uważam, że jest spoko. Powinniście być razem.
-Serio tak uważasz? Moim zdaniem on jest palantem skoro w ogóle się na nią gniewał. Na taką kobietę nie powinno się obrażać.
-Oj schlebiasz mi –powiedziałam. Udawałam, że nie usłyszałam, że wyzwał Bruna
-Chyba musisz Go osobiście poznać żeby zrozumieć jaki on jest. Nie oceniaj Go.
-Wybacz. Nie chciałem Go obrazić. Po prostu nie ogarniam jak on mógł wyrządzić taką krzywdę Sam
-Bez przesady. Nic mi nie jest
-Ale było. Myślisz, że nie wiem, że chodziłaś smutna i płakałaś przez niego. Przez telefon też potrafię wyczuć, że coś z tobą nie tak
-No dobra. Może i było coś na rzeczy i faktycznie przez niego płakałam, ale to już przeszłość. Nie wracajmy do tego
-Dobra. Koniec tych pogaduszek. Czas na pracę. – wtrącił się Josh
Musieliśmy iść na plan nagrać scenę. Poszło nam całkiem sprawnie. Po pracy udałam się do domu. Wzięłam gorącą kąpiel i położyłam się do łóżka. W ręku trzymałam telefon z wybranym numerem Bruna. Chciałam zadzwonić, ale nie wiedziałam jak się mam zachować. Mam udawać, że nic się nie wydarzyło i rozmawiać z nim jak z przyjacielem czy lepiej będzie jeśli na razie poudajemy tylko znajomych? Sama już nie wiem. Chciałam już kliknąć na przycisk „dzwoń”, ale zdałam sobie sprawę, że to on powinien zadzwonić. Może ma teraz jakieś ważne spotkanie albo gra koncert. Tego nie wiem.
Wstałam i poszłam do salonu. Włączyłam jakiś film. Gdy już lekko się wciągnęłam, usłyszałam jak dzwoni mi telefon. Dzwonek nadal miałam taki sam – Runaway Baby.
Był to Bruno.
Odebrałam. Zaczęliśmy rozmowę. Zbytnio nie mieliśmy o czym gadać. Widać, że ta rozłąka nas poróżniła. Gdy nie mieliśmy już tematów powiedziałam, że źle się czuję i chce iść spać. Oczywiście skłamałam, ale co miałam ciągnąć tą rozmowę? Nie opłacało się. Tylko zmarnowałabym nam czas. Mam nadzieję, że następnym razem pójdzie nam lepiej.

***

W ciągu ostatnich dni ukończyłam film i zgłosiłam się na kilka castingów. Dzisiaj przyszła mi wiadomość, że zagram w reklamie szamponu do włosów. W sumie fajnie. Chociaż będę miała zajęcie. Zostało jeszcze 2 tygodnie i 3 dni do powrotu Bruna. Czy odliczam? Skądże. Stęskniłam się za nim. Pragnę Go zobaczyć.
Umówiłam się dzisiaj na obiad z Kellanem. Nadal mam zamiar utrzymać kontakt z ludźmi z planu.
-I jak tam Wam idzie praca?
-Całkiem dobrze. Jeszcze półtora miesiąca i powinniśmy skończyć. A ty masz coś na oku? Jakąś nową rólkę?
-Byłam niedawno na castingach. Zobaczymy co z tego wyjdzie. Jak na razie będę reklamować szampon
-Szampon? –nieco się zdziwił
-Tak. A co?
-Nie nic. Myślałem, że stać Cię na więcej –uśmiechnął się do mnie zadziornie
-A powiedz mi co jest złego w reklamowaniu szamponu?
-Nic, nic. Po prostu stać Cię na reklamowanie jakiejś drogiej biżuterii a nie taniego gówna.
-Nie zapominaj, że ja dopiero zaczynam karierę i że początki są zawsze trudne.
-No fakt. Sam kiedyś reklamowałem soczek do picia
-Serio?
-Tak.
-Czemu ja tego nie wiedziałam.
-Oj nie wiem. Przegapiłaś taką fajną reklamę. I raz, dwa, trzy. Gdy ochotę masz wypij sobie smash. Jeden łyk, drugi łyk i cały soczek znikł. –Kellan zaczął śpiewać
-Kruczę to ile ty musiałeś mieć lat jak to nagrywałeś?
-Około 10. –uśmiechnęłam się. Spojrzałam na zegarek. Było już późno. Musiałam wracać do domu.
-Muszę już iść.
-Okej. Kiedy się spotkamy?
-Nie wiem. Zadzwonię do ciebie.
-Dobrze. Już nie mogę się doczekać. –podeszłam do niego i dałam mu buziaka w policzek na pożegnanie.
W drodze do domu strasznie się zamyśliłam i nawet nie zauważyłam kiedy w kogoś weszłam
-Przepraszam –powiedziałam i spojrzałam się na tą osobę. To była Kim. Spojrzała się na mnie jak na wroga i od razu z jej ust zniknął uśmiech
-Uważaj jak chodzisz!
-Dobrze wiesz, że nie zrobiłam tego specjalnie.
-No nie wiem.
-Chciałam Ci powiedzieć, że to nie przeze mnie Bruno wtedy znalazł się w biurze. Choć w sumie dobrze, że tam przyszedł
-Tak jasne nie przez ciebie. Jestem ciekawa wtedy jakim cudem akurat w ten dzień przyszedł do mnie do pracy? A z resztą, nie tłumacz tego i tak Ci nie uwierzę. Wiem, że chciałaś mi go odbić. Wiem, że chciałaś mnie zniszczyć, ale strzeż się bo to ja zniszczę ciebie  -pogroziła mi palcem
-Czy ty mi grozisz?
-Ja? Skądże
-Nie boję się ciebie
-To zacznij. A tak poza tym papiery rezygnacyjne zostawiłam w biurze -odeszła
-Tylko, że to ja ciebie zwolniłam! –krzyknęłam, ale chyba mnie nie usłyszała
Nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć. Ona naprawdę mi groziła, czy tylko tak powiedziała żebym zaczęła się jej bać?



*** 

Krótki, bo brak weny i z resztą strasznie mi się nie podoba, ale muszę Wam coś wstawić bo już dawno nie było tu nowiusieńkiego odcinka.
Zdradzę Wam sekret: Teraz będzie już tylko lepiej. 
Nasza para w końcu się pogodziła i chyba coś z tego wyjdzie...
Z resztą sami zobaczycie. Wystarczy tylko, że będziecie czytać i komentować :D

sobota, 15 listopada 2014

#21

Miesiąc później

Nadal mi nie przeszło uczucie, które żywiłam do Bruna a nawet mogę stwierdzić, że trochę się nasiliło. Musiałam z kimś o tym pogadać. Jedyną osobą, która mi dobrze doradzi jest Lara.
-Lara błagam Cię pomóż mi
-Co się stało?
-To trochę głupie, ale…
-No mów
-Bo wiesz już, że zapoznałam jakiś czas temu Bruna z Kim?
-Tak wiem
-No właśnie i od tamtego czasu już prawie nie mam kontaktu z Brunem. Nie dzwoni do mnie. Nie pisze, a jak chcę się z nim umówić to mówi, że jest zajęty. Nie raz widziałam jak szedł gdzieś z Kim. Czuje, że ona mi go zabiera
-Ty po prostu jesteś zazdrosna
-Nie jestem –oczywiście, że skłamałam, ale czuje, że mi nie uwierzyła. Ona zna mnie lepiej niż ktoś inny.
-Jesteś i nie zaprzeczaj. Czy ty się w nim zakochałaś?
-Może… -tak trudno było mi powiedzieć TAK!
-Wiedziałam, że tak prędzej czy później się stanie.
-Co ja mam zrobić? Nie chcę mu tego mówić bo jest zakochany w Kim a ona w nim. Nie chce psuć tej znajomości, ale nie mogę tak na nich patrzeć.
-Z jednej strony powinnaś z nim porozmawiać i mu wszystko powiedzieć, ale z drugiej jeśli przez to ma powstać pomiędzy wami jakiś dystans bo on jest zauroczony Kim to może powinnaś jeszcze trochę poczekać.
-Masz rację. Poczekam jeszcze trochę. Może mi przejdzie. – W głębi duszy czułam, że tak łatwo moje uczucie do Bruna nie wygaśnie. Wiedziałam, że będzie mi trudno tak żyć, ale co mogłam zrobić? NIC.

„Hej. Wpadnij do mnie jak najszybciej. Muszę Ci coś ważnego powiedzieć. xoxo Bruno” 
A adres!? Dziwne. Niby znamy się już trochę, ale jeszcze nigdy nie byłam u niego w domu. Wcześniej mnie to nie zastanawiało, ale w tym momencie zdała sobie z tego sprawę.
„Nie wiem gdzie mieszkasz. Jeszcze nie mieliśmy okazji się spotkać u ciebie. xx Sam”
Po 2 minutach dostałam adres jego domu

***

-Hej. Wejdź do środka –Bruno przywitał mnie w drzwiach po czym weszłam do jego domu.
-Fajnie tu masz
W salonie były chyba ze trzy skórzane kanapy, plazma, dużo obrazów… To wyglądało nieziemsko. Wystrój dopełniały nagrody, które Bruno otrzymał w ciągu całej swojej kariery. Nie było ich może zbyt wiele, bo to dopiero początek „Ery Bruna”, ale wierzę, że jeszcze dojdą. Podeszłam do jednej z nich i się jej bacznie przyjrzałam. Była to nagroda przyznana przez Billboard w kategorii najlepsza piosenka radiowa, którą otrzymał Bruno za „Just the way you are”. Poczułam po raz kolejny dumę, że stojący obok mnie mężczyzna, który niegdyś był moim idolem ma tak ważną nagrodę. Do mojej głowy wdarła myśl o tym po co Bruno mnie tu sprowadził. Chciał mi coś powiedzieć. Ale co? Po czasie w którym się do mnie nie odzywał teraz chce ze mną rozmawiać? Momentalnie ogarnęła mnie złość. Musiałam się na kimś wyżyć.
-Co jest tak ważne, że po miesiącu gdy się prawie do mnie nie odzywałeś chcesz mi powiedzieć?
-Przepraszam Cię. Byłem zapracowany.
-Ja też, ale mimo to zawsze znalazłam czas żeby do ciebie zadzwonić, tylko ty go nigdy nie miałeś dla mnie! – Bruno nic nie odpowiedział, więc podjęłam temat dalej. Mówiłam już trochę łagodniej –Powiedz mi czemu tak się stało? Czemu się od siebie oddaliliśmy?
-Ja … Nie wiem. Bo… To wszystko przez… Ach
-No wyduś to z siebie
-Bo widzisz, ja się zakochałem w Kim – Niby o tym już dawno wiedziałam, ale i tak mnie mocno zabolało. – i kilka dni temu poprosiłem ją o chodzenie. Jesteśmy parą – Uśmiechnął się do mnie. Widocznie był z tego dumny. A ja? Ja poczułam jak łzy nabierają mi się do oczu. Poczułam straszny ból. Dlaczego tak trudno jest skrywać uczucia? Ja się pytam dlaczego? Wiedziałam, że zaraz zacznę płakać, więc udałam się do wyjścia.
-Przepraszam Cię, ale lepiej będzie jak sobie pójdę. Życzę Wam szczęścia
Wyszłam. Gdy dojechałam do domu od razu wzięłam szybki prysznic i położyłam się do łóżka. Zobaczyłam, że mam 2 nieodebrane połączenia od Bruna i 3 SMS: „Co jest Sam? Uraziłem Cię czymś? Bruno”, „Odezwij się jak będziesz miała czas. xoxo Bruno”, „Przepraszam jeśli Ci coś zrobiłem. Twój braciszek Bruno”. I znowu się popłakałam. Nie chcę by myślał, że to jego wina, że tak się zachowuje. Chcę by wiedział, że coś do niego czuje, lecz jak na razie to nie możliwe.
Nie miałam siły do niego dzwonić. Nie chciałam by słyszał mnie w takim stanie. Kiedyś dam mu znać, ale nie dzisiaj.

Praca, dom, praca, dom... Powoli zaczynam mieć tego dosyć. Chciałabym móc pojechać nad morze i wylegiwać się całymi dniami na plaży, ale jak na razie to nie możliwe. Został mi jeszcze miesiąc ciężkiego wysiłku. Zaprzyjaźniłam się z Joshem i Kellanem z planu. Bardzo fajni z nich mężczyźni. Wcześniej postrzegałam ich jako przystojnych aktorów, ale teraz już wiem, że poza wyglądem mają coś więcej. Są szczerzy, zabawni, pomocni. Ideały. Lecz nie moje. Mój ideał zapewne teraz jest w studiu i tworzy nowe piosenki. Po wczorajszym incydencie nie wiem jak na niego spojrzę. Jest mi źle, że tak się zachowałam. Muszę chyba iść Go przeprosić. On tak w zasadzie nic nie zrobił. To ja się na nim wyżyłam, bo… Bo się w nim zakochałam.
-Bruno, bo ja nie chciałam… -przerwał mi
-Sam ja nie potrafię Cię zrozumieć. Wiem, że trochę zaniedbałem naszą przyjaźń, ale… -nie chciałam by dokańczał, pragnęłam żeby mnie wysłuchał
-Posłuchaj mnie proszę
-Dobrze
-Bo tu nie o to chodzi. Byłam na początku zła na ciebie za to, że prawie się nie widywaliśmy, ale później coś zrozumiałam. Doszłam do wniosku, że Kim jest dla ciebie ważniejsza i choć znamy się dłużej i tak ona będzie dla ciebie na pierwszym miejscu. To mnie trochę zabolało i po prostu wczoraj nie mogłam słuchać o waszej miłości. Przepraszam Cię. –Po części przyznałam się, że jestem nim zauroczona. Ale nie oszukujmy się. Faceci nigdy się nie kapną o co nam kobietą tak naprawdę chodzi.
-Ale Sam –chwycił mnie za rękę- ty byłaś i zawsze będziesz dla mnie kimś ważnym. Jesteś moją najlepszą przyjaciółką i nie chce żeby Kim nas poróżniła. Bardzo ją lubię i chciałabym byś cieszyła się naszym szczęściem. Bardzo mi na tym zależy.
-Może i masz rację braciszku. Kim nie może nas poróżnić. Postaram się cieszyć z waszego szczęścia, ale nic nie obiecuję.
-Dziękuje – puścił moją rękę i przytulił mnie strasznie mocno. Jakbym miała zaraz gdzieś wyjechać a on chciałby mnie powstrzymać.
-Bruno –wyrwałam się z jego uścisku –musisz mi coś obiecać
-Co takiego?
-Że jeżeli Ci coś powiem to mi uwierzysz a nie tak jak kiedyś z Natalie
-Obiecuję –i znowu się w niego wtuliłam.
-A co tu się dzieje? –do środka weszła Kim, która najwyraźniej była zaskoczona tym co zobaczyła
-My tylko… -zaczęłam
-To tylko przyjacielski uścisk, kochanie
-No ja mam nadzieje –Kim uśmiechnęła się do nas. Bruno zbliżył się do niej i dał jej buziaka w usta. Nie powiem trochę mnie to obrzydziło. Nie lubię patrzeć na takie rzeczy. –No to co robimy?
-Tak w zasadzie ja już muszę iść. Praca wzywa.
Pożegnałam się z Brunem oraz Kim i poszłam do pracy. Na planie byli już chłopcy. Siedzieli przy stole i jedli coś.  Postanowiłam, że się do nich przysiądę.
-Cześć chłopaki –podeszłam do każdego z nich i dałam im po buziaku w policzek. Praca bardzo nas zbliżyła do siebie
-Cześć Kim –powiedział Kellan
-Dużo dzisiaj mamy pracy? –spytał Josh
-Z tego co wiem to trochę jest. Musimy nagrać kilka scen i przećwiczyć kolejne. Mamy nagrane około połowy filmu. Mi osobiście zostało chyba z 5 scen.
-No to masz fajnie. My jeszcze trochę czasu spędzimy na planie.
-Oj biedactwa. –zażartowałam
-Nie bądź taka mądra, Sam. –powiedział Kellan –Jak kiedyś będziesz grała rolę pierwszoplanową w filmie to też będę Ci dokuczał
-Nie wpuszczę Cie na plan.
-Dość tego przekomarzania. Reżyser przyszedł. Czas wziąć się do pracy –powiedział Josh

W drodze powrotnej do domu zaszłam do sklepu po picie. Wzięłam sobie Sprite. Chciałam już iść do kasy, lecz zobaczyłam stoisko z gazetami. Podeszłam do niego. Na jednej okładce był Bruno. Z ciekawości wzięłam ją do rąk. Zobaczyłam nagłówek „Bruno Mars niby taki świętoszek a kobiet ma od groma”. Przyznam szczerze trochę mnie to zaciekawiło. Kupiłam gazetę i w domu szczegółowo przeczytałam co piszą o Brunie. Okazało się, że w artykule zostałam opisana ja, Natalie, Kim, Lara i jeszcze jakieś 2 inne dziewczyny. Trochę mnie rozbawił ten artykuł, gdyż było tam napisane, że Bruno jest z Kim a ze mną się spotyka potajemnie. Lara, Natalie i tamte dwie to też niby jakieś kochanki Bruna. Obok tekstu było kilka zdjęć. Jedno z plaży gdzie jest Lara i Bruno. Drugie z Kim gdzie się całują. Trzecie z Natalie jak się obejmują. Czwarte z tymi dwoma dziewczynami. I ostatnie ze mną. Gdzie widać jakbyśmy się trzymali za rękę, choć tak naprawdę tego nie robiliśmy. Bruno niby nie przejmuje się brukowcami, ale chyba lepiej będzie jeżeli to przeczyta.
-Jestem –powiedział Bruno
-No to dobrze. Muszę Ci coś pokazać. –podałam mu do ręki gazetę –Przeczytaj
Bruno czytał jakąś chwilę. Cały czas miał dziwne miny. Nie potrafiłam go rozgryźć
-Co to ma być? –powiedział trochę rozzłoszczony i zdziwiony
-To co widzisz
-Żeby tylko tego Kim nie zobaczyła
-Moim zdaniem powinieneś jej to pokazać. Najlepiej do niej zadzwoń niech tu przyjedzie
-To chyba nie jest dobry pomysł
-Zaufaj mi
Chwycił za telefon i zadzwonił. Po chwili dołączyła do nas Kim. Pokazałam jej artykuł. Oczy się jej zaszkliły.
-Kochanie to nie jest prawda. –powiedział Bruno
-To dlaczego jest tu tyle zdjęć z dziewczynami jak je obejmujesz?
-To są stare zdjęcia. –wtrąciłam- na jednym z nich jest była Bruna i moja przyjaciółka, która chodzi z Kameronem, no i jestem też ja, ale uwierz mi pomiędzy nami nigdy nic nie było. A te dwie to…
-To dziewczyny z teledysku. Ja z nimi nie mam nic wspólnego –Dokończył za mnie Bruno
-Kim. Wiem, że pewnie trudno Ci teraz nam uwierzyć, ale zaufaj mi to nie tak jak wygląda. -powiedziałam
-Ja… Nie wiem co mam myśleć. Chcę wam wierzyć. Ale te zdjęcia…
-Te zdjęcia wcale nie oznaczają, że cie zdradzam. –podszedł do niej i ją objął –Kocham Cię i nigdy nie zrobiłbym Ci krzywdy –pocałował ją w usta
-Nie chce wam przerywać, ale ja tu nadal jestem
-Oj cicho Sam –powiedział Bruno i znowu złączył ich usta w pocałunek
-Kim. Sprawdziłam już propozycję do filmów. Spodobały mi się dwa z nich.
-Okej. Pokaż mi które
Rozmawiałam z Kim jakąś godzinę na temat pracy, później przyszedł do nas Bruno i zaprosił nas na spacer. Oczywiście, że się zgodziłyśmy. Czas najwyższy zrobić sobie odpoczynek. Przeszliśmy się po najcichszych ulicach Nowego Jorku. Było naprawdę dziwnie. Tak cicho jakby w zupełnie innym miejscu. Bruno z Kim co chwilę się przytulali. Pewnie zadajecie sobie pytanie czy byłam zazdrosna. Oczywiście, że tak. Ale nic nie mogłam zrobić.  Nie chciałam psuć tak miłego wieczoru. Podczas spaceru dużo rozmyślałam i w sumie nie wiem czemu pomogłam Brunowi przekonać Kim, że ten artykuł jest nieprawdą. Może dlatego, że lubię Kim i nie chciałam by cierpiała albo po to żeby Bruno nie cierpiał. Już raz widziałam jaki jest załamany po zerwaniu. Nie chciałabym znów go oglądać w takim stanie.
-Kochane mam dla Was super wieści –zaapelował Bruno
-Jakie? –powiedziała Kim
-Otóż za dwa tygodnie wznawiam trasę koncertową
-Gratuluję- powiedziała Kim i go pocałowała
-A ty Sam nie cieszysz się? –spytał Bruno
-Oczywiście, że się cieszę, ale to oznacza, że wyjedziesz na koniec świata i będziesz tak bardzo zapracowany, że zapomnisz o nas
-O was nigdy nie zapomnę. Obiecuję, że zawsze znajdę dla was czas.
Uśmiechnęłam się. Poszliśmy dalej i cały czas rozmawialiśmy o trasie koncertowej. Bruno powiedział Nam jakie ma pomysły na występ. Ja i Kim poparłyśmy Go. Dorzuciłam mu kilka moich pomysłów. Powiedział, że się nad nimi zastanowi

***

Heeeeej :*
Co tam u Was?
Dzisiaj się nieco rozpisałam,..
Mi nadal nie przeszło z "Uptown Funk" i sądzę, że nie przejdzie, bo....
W poniedziałek teledysk!!!
Tak się cieszę :D
Mała zajawka tego co Nas czeka


Do poniedziałku :*