Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Phil. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Phil. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 21 maja 2015

#66

BRUNO

-Phil!
-Lepiej żebyś miał dobry powód budzić mnie o 5 nad ranem, bo inaczej nie ręczę za siebie!
-Skup się! -pstryknąłem mu przed oczami. -Masz i czytaj.
-Oh, it’s not complicated, so this won’t take a while
You see, music make her dance, and money, money, money make her smile
Yeah!
Money, money, money, make her smile
Money, money, money make her smile
-Co to?
-Nowa piosenka. To znaczy refren. Tak myślę.
-Tylko mi nie mów, że siedziałeś nad tym całą noc. -spojrzał na mnie i zapewne zauważył moje podkrążone oczy. -Idź się prześpij pogadamy o tym za kilka godzin.
W pokoju hotelowym miałem prawdziwą burzę mózgu. Całą noc nie spałem i wypiłem chyba ze 3 kawy, bo chciałem się skupić póki coś mi w głowie świtało. Teraz najwyższy czas na chwilę relaksu.
Obudził mnie dzwoniący telefon. Nie patrząc na ekran odebrałem.
-Za 10 minut widzę Cię na dole! -powiedział Brandon i się rozłączył.
Dzisiaj z tego co się orientuję mam 2 wywiady. Oba w Stamford. Wstałem i ubrałem jakąś koszulę i czarne spodnie. Zszedłem na dół by coś przekąsić. Dopiero po chwili zdałem sobie sprawę, że nie mogłem się skupić na tym co do mnie mówili, gdyż strasznie bolała mnie głowa. Ktoś był tak miły i postanowił dać mi tabletkę. Po 10 minutach wszystko wróciło do normy.
-Phil pokazał nam to co żeś w nocy nabazgrał -zagadnął Eric- Według mnie to świetny materiał na nową piosenkę.
-Też tak myślałem. Nawet nie sądzę, żeby trzeba było coś poprawiać. Napisz jeszcze tylko ze 2 zwrotki i zabieraj się do nagrywania. -dodał Brandon.
-Hej chłopaki jak tam imprezka? -dosiadła się do nas Lara z Kameronem.
-Świetnie -odpowiedział John
-Słyszałam gdzie byliście. Wasze kobiety o tym wiedzą?
-A powinny? -spytał się John
-Czy ja wiem. Jakby nie patrzeć nic złego nie zrobiliście, ale z drugiej strony...
-Zostańmy przy wersji, że nic nie zrobiliśmy -uciszył ją Eric
Po śniadaniu od razu ruszyliśmy do studia gdzie odbył się pierwszy wywiad. Później na drugi koniec miasta żeby udzielić kolejnego wywiadu. Oczywiście praktycznie odpowiadałem na te same pytania. Ci dziennikarze, że też oni nie potrafią wymyślić nic oryginalnego. Tęsknie za Ellen. Ona jedyna jest kreatywna.

SAM

Udało mi się umówić na kawę z Markiem, ale niestety poszliśmy tam służbowo, gdyż mieliśmy wiele spraw do omówienia. Zatrzymałam taksówkę przed kawiarenką "Sweet dreams". W środku czekał już na mnie Mark. 
-Hej
-Witaj. 
Przysiadłam się i przejrzałam kartę po czym złożyłam zamówienie. Mark powtórzył za mną tą czynność.
-Słucham cię. 
-Na samym początku powinienem porządnie skopać ci tyłek za to, że spóźniłaś się na spotkanie z Cameron
-Ale przyjechała po mnie
-Dlatego nie będę za to na ciebie zły
-To dobrze. 
Podeszła do nas kelnerka niosąc z na tacy cappuccino i kawę, które postawiła nam na stoliku.
-Dziękuje -powiedziałam
Upiłam łyka cappuccino.
-Mam dla ciebie dobrą i złą wiadomość. Od której zacząć?
-Od złej.
-Niedawno dostałem odpowiedzi w sprawie castingów do tych 3 filmów do których startowałaś. Niestety, ale nie zatrudnili cię.
-Trudno. Jak nie te to kolejne. 
-Masz rację i dlatego już jutro zajmę się szukaniem kolejnych fajnych filmów w których mogłabyś zagrać. 
-Dobra, dobra. Lepiej mi powiedz jaka jest ta dobra wiadomość. 
-Ale jesteś pewna, że jesteś na to gotowa?
-Tak! 
-Za 3 dni w NY odbędzie się gala "New York's Awards", w której u boku Ryana Guzmana dumnie wręczysz statuetkę zwycięskiej gwieździe w kategorii "Best Music Video". 
-Jejusiu. Nawet nie wiesz jak się cieszę. A dlaczego tak późno mi o tym mówisz?
-Bo dopiero co się dzisiaj dowiedziałem. Ponoć zrezygnowała jakaś gwiazda, więc organizatorzy postawili na ciebie.
-To i tak dobrze.
Moja pierwsza gala.
A więc czas na zakupy...

####
Krótki i nudny...
Wybaczcie
Obiecuję, że w kolejnych akcja się rozkręci.
Mam teraz taką wenę, że nic poza pisaniem po szkole nie robię :)
Może to i dobrze.
Nie obiecuje, ale postaram się wrzucać odcinki częściej :D

Pytanie postu:
Ile macie lat?
Ja mam 16.

niedziela, 10 maja 2015

#62

BRUNO

Obudziłem się pierwszy. Trudno w to uwierzyć zwłaszcza, że Sam to ranny ptaszek. Była godzina 6:48. Spała koło mnie. Wyglądała przeuroczo. Nie wiem czy wybaczy mi to co wczoraj zrobiłem, ale niech wie, że to dla mnie też były tortury. Nie chciałem wczoraj zajść dalej, ponieważ czułem, że to nie był odpowiedni moment. Dopiero co dowiedziała się, że żyje. To wszystko musiał się zdarzyć kiedy indziej. Może dzisiaj, może jutro...
Poszedłem do łazienki by umyć twarz. Nie wiem czemu wczoraj tego nie zauważyłem, ale przed drzwiami znajdowało się rozbite radio i telefon. Chyba naprawdę wstrząsnęła nią wiadomość o rozbiciu się samolotu. 
Umyłem twarz i posprzątałem rozwalone urządzenia. Ubrałem buty i ruszyłem do sklepu. Miałem cichą nadzieję, że jak wrócę Sam będzie już na mnie czekała. Kupiłem kilka bułek i jakiś twarożek. Wróciłem do mieszkania i jak można było się spodziewać Sam nadal spała. Zrobiłem nam śniadanie. Posmarowałem bułeczki twarożkiem i posypałem szczypiorkiem. Chciałem pójść ją obudzić, ale kątem oka zobaczyłem zegarek, który wskazywał 7:40. Nie miałem zbyt wiele czasu toteż pośpiesznie zjadłem śniadanie i napisałem liścik do Sam. Musiałem pojechać do swojego domu by się przebrać i umyć a następnie pojechać do Phila, bo wczoraj napisał mi w smsie, że mam do niego wpaść o 10.
W domu poszło mi naprawdę sprawnie i szybko. Wziąłem krótki prysznic i zmieniłem ubrania. Napisałem do Phila, że będę za 10 minut. Nie mieliśmy daleko do siebie, ale pomimo tego zawsze się spóźniałem. Tym razem przybyłem szybciej.
Jak się okazało w domu Lawrenców od rana pełno roboty. Przyjaciel zwierzył mi się, że Urbana wymyśliła sobie jakiś remont. To jej się meble przestały podobać, to kolory ścian jej zbrzydły. W skrócie masa pracy.
Phil poprosił mnie bym pomógł mu wynosić meble z pokoi. To wcale nie było takie łatwe. Ważyły co najmniej dwa razy więcej ode mnie.
-Jeśli chodzi o wczorajszą rozmowę to nie chciałem na ciebie tak naskoczyć. Wybacz, ale po prostu nie chcę o tym rozmawiać.
-Rozumiem.
-To co zabieramy się za robotę?
-Jasne.

***

SAM

Obudziłam się chwilę po 8. Niestety nie zastałam Bruna. Zaczęłam nabierać wątpliwości czy to wszystko co pamiętam ze wczorajszego dnia jest prawdą. Już myślałam, że wczorajsza noc to wytwór mojej wyobraźni, bo jestem tak stęskniona za Brunem i wszystko mi o nim przypomina, ale gdy weszłam do kuchni zdałam sobie sprawę, że jednak była to prawda. Na stole czekało śniadanie, które raczej sama sobie nie zrobiłam. Świerze posmarowane twarożkiem bułeczki - to co lubię najbardziej. Gdy podeszłam bliżej stołu ujrzałam małą karteczkę zgiętą w pół.
"Dzień dobry skarbie. Wybacz, że nie ma mnie na śniadaniu, ale Phil mnie potrzebował. Za to możesz oczekiwać mnie wieczorem. Kocham Cię. 
PS. Mam nadzieję, że podobała Ci się wczorajsza noc. Obiecuję, że dzisiaj nie będę Cię tak torturował. Uwierz, że mi też nie było łatwo. 
xx Bruno."
Głuptas. 
Zjadłam to jakże wyborne śniadanie, a następnie ubrałam się poszłam pobiegać. Po niecałej godzinie wróciłam do domu cała padnięta i spocona. Wzięłam prysznic i postanowiłam wyjść na miasto. Tam spotkałam Larę. 
-Jejku nawet nie wiesz jak się martwiłam. Co się stało?
-W zasadzie to nic. Upuściłam telefon i się rozwalił. 
-Och... Całe szczęście. 
-Idziemy na zakupy?
-Z wielką chęcią, ale nie dzisiaj. Kameron czeka na mnie w domu. Miałam tylko wyskoczyć po coś do jedzenia i tak oto trafiłam tutaj. Jestem tu już prawie godzinę. Pewnie jest wściekły.
-No dobra to leć. Pa
-Pa
Kupiłam sobie seksowną bieliznę, bo czuję, że dzisiaj będzie mi potrzebna. 
Wróciłam do domu i się w nią ubrałam na to założyłam szorty i luźny biały sweterek. Nic nie zrobiłam do jedzenia, bo nie wiedziałam o której mój książę na białym koniu przybędzie. Mam nadzieję, że kupi coś albo może lepiej żeby nie. Nie wiem czy będziemy mieli czas na to żeby coś zjeść. 
Siedziałam i się nudziłam. Nawet nie wiecie jakie to potworne uczucie czekać na kogoś. Włączyłam sobie laptopa, poczytałam najnowsze plotki o ludziach. Natknęłam się na jedną o mnie i o Brunie, która została napisana ponad miesiąc temu. Czyżby media zaczęły coś podejrzewać? Napisali, że Bruno ostatnio jest coraz częściej widziany w moim towarzystwie i że nie szczędzimy sobie czułości. Całe szczęście był tylko jeden taki artykuł. Wiem, że to oznacza początek tej całej jatki z paparazzi, ale jestem na to gotowa. Z serwisów plotkarskich przeszłam na serwisy społecznościowe - facebook, twitter, inastngram... Trzeba było coś wrzucić do sieci, bo dawno nic nie dodawałam. 
Sława zobowiązuje. 
Żartowałam. 
Nie jestem sławna. 
Wstawiałam właśnie zdjęcie na facebooka gdy poczułam, że ktoś mnie obejmuje od tyłu. Lekko podskoczyłam. Obróciłam głowę i na całe szczęście był to Bruno. Dałam mu buziaka na przywitanie. 
-Tęskniłaś?
-Nawet nie wiesz jak bardzo.
-To dobrze, bo od teraz jestem cały twój. 
Zamknęłam laptopa i odłożyłam go na bok. Bruno obrócił mnie w swoją stronę. Ciągle stał a ja siedziałam. Oplotłam swoje nogi wokół pasa i zawiesiłam ręce na szyi. Byłam dość nisko, więc Bruno złapał mnie za tyłek i podniósł do góry. Zbliżyłam swoje usta do jego ucha i zmysłowo wyszeptałam
-Możesz zrobić ze mną wszystko czego zapragniesz. 
Wtem Bruno ścisnął moje pośladki i zaczął całować. Zrobił kilka kroków i oparł mnie o ścianę. 
-Wszystko? -szepnął
W odpowiedzi mruknęłam. 
Całowaliśmy się jak opętani. Ja w międzyczasie walczyłam z jego koszulą. Poczułam, że żałuje, że dzisiaj ją ubrał, bo musiał postawić mnie na ziemię by sam ją rozpiąć. Ja w międzyczasie ściągnęłam sobie sweterek i rozpięłam szorty. Pozwoliłam by to on mi je ściągnął. 
-Wyglądasz niesamowicie. -powiedział gdy zobaczył mnie tylko w bieliźnie. 
Bruno ściągnął spodnie i rzucił mnie na łóżko. Laptop podskoczył, lecz na całe szczęście nie spadł na ziemię. Wzięłam go szybko i położyłam na szafkę nocną. 
-Pokaż mi na co cię stać -powiedziałam
Bruno położył się na mnie i zaczął mnie całować. Zaczynając od czoła przez brzuch aż po same stopy. Wrócił na wysokość mojej twarzy i złączył nasze usta w pocałunek. Był niezwykle namiętny. Niestety nie trwało to długo. Bruna komórka zaczęła dzwonić. 
-Poczekaj może zaraz skończy -powiedziałam.
Bruno wrócił do całowania, ale nie na długo.
-Chyba to coś ważnego skoro się do mnie dobijają. -powiedział i wstał z łóżka.
Komórkę miał w korytarzu w swojej kurtce, ale pomimo tego słychać ją było głośno w sypialni. Słyszałam jak Bruno zbliża się w stronę pokoju.
Nie mogłam dopuścić, by po raz kolejny nam przerwano.
Nie w takim momencie.
Usiadłam na łóżku i czekałam aż Bruno wejdzie do pokoju. Kiedy do niego wszedł ciągle rozmawiał z kimś, ale teraz to osoba po drugiej stronie coś mówiła. Spojrzał się na mnie i wtedy ściągnęłam stanik. Widziałam jak mu opada szczęka. Podeszłam do niego i go pocałowałam, a po chwili wzięłam telefon i go wyłączyłam.
-Dzisiaj jesteś tylko mój, pamiętasz?
Wróciliśmy na łóżko i chyba nie muszę mówić jak to się skończyło.

####
Hm... Można by rzec no w końcu. Po 61 odcinkach to zrobili. Haha. 
Czy robiłam to specjalnie żeby tak długo to trwało?
Po części.
Czy chciałam żeby to tak wyglądało?
Nie do końca, ale ważne, że jest :D

niedziela, 3 maja 2015

#60

BRUNO

Tego co usłyszałem z ust Sam kompletnie się nie spodziewałem. Nie sądziłem, że to iż spóźniliśmy się na samolot uratuje nam życie. Mamy naprawdę szczęście. 
Po kolacji Sam położyła się do łóżka. Widziałem, że jest smutna i przytłoczona, lecz nie wiedziałem jak jej pomóc. Stanąłem w drzwiach i się w nią wpatrywałem. Ułożyła się na skraju łóżka i skuliła. Podejrzewałem, że płakała, ponieważ co chwilę słyszałem jakieś niepożądane dźwięki. Nie chciałem jej zostawiać samej, ale jednocześnie nie chciałem się jej narzucać. Postanowiłem, że pojadę do domu. Lepsze to niż stanie nad nią i gapienie się w to jak płacze. 
Obróciła głowę w moją stronę. Była wyczerpana. Zła na siebie, na mnie i na cały świat. 
-Możesz się koło mnie położyć? 
Zająłem miejsce na łóżku zaraz obok Sam. Obróciła się w moją stronę. Objąłem ją ręką. 
-Najgorsze w tym wszystkim jest to, że miałam Ci tak wiele do powiedzenia, a tego nie zrobiłam. Z tym nie mogłam się pogodzić.
-Więc zrób to teraz. 
Na jej twarzy pojawił się delikatny uśmiech.
-Chciałam Ci powiedzieć jak bardzo Cię kocham. Chciałam byś wiedział, że cholernie za tobą tęskniłam i odliczałam minuty do twojego przyjazdu. Pragnęłam powiedzieć Ci, że jestem Ci wdzięczna za wszystko co dla mnie zrobiłeś. Wiem, że może to i wcześnie na takie wyznania, ale chciałam żebyś wiedział iż jeżeli kiedykolwiek zdecydowałabym się na dzieci to chciałam żebyś to ty był ich ojcem a przy okazji moim mężem. 
Uśmiechnąłem się. 
Ona też.
-Też o tym marzę. Chcę być częścią twojego życia. Do końca. Na zawsze. Po grobu kres. Tak bardzo kocham Cię, Sam. Pewnie o tym wiesz. Cholernie Cię kocham. Najmocniej na świecie. Jesteś jedyną osobą, która zawróciła mi tak w głowie. Jesteś jedyną kobietą o której myślę jako o żonie, a nie jak o kochance. Jesteś najwspanialszą i najcudowniejszą rzeczą jaka mi się w życiu przytrafiła. I to się zwie miłość skarbie. 
Pocałowała mnie raz, dwa, trzy... W końcu zatraciliśmy się tak w całowaniu, że nie poczuliśmy jak zawibrował mój telefon. Urządzenie nie ustępowało i gdy poczułem wibracje trudno było mi udawać, że nic się nie dzieje. Przeprosiłem Sam i wyszedłem z pokoju. Jak można było się tego spodziewać był to Phil. 
-Masz... -zacząłem
-Przestań gadać! Posłuchaj mnie do jasnej cholery! Rozumiem, że w Rio chciałeś odreagować i poukładać sobie to wszystko w głowie, więc dałem Ci czas. Później w Sao Paulo rozumiem, że było takie zamieszanie, że nie dało się o tym porozmawiać, ale nie możesz mnie ciągle unikać i zlewać. Mam prawo wiedzieć co się wtedy stało. 
-Nie przez telefon
-Właśnie, że przez telefon. Teraz mów mi wszystko jak na spowiedzi.
-Nie mogę.
-Błagam Cię nie igraj ze mną. Nie mam dzisiaj humoru a ty jeszcze dolewasz oliwę do ognia. Daj już z tym spokój. Po prostu to powiedz i będzie po sprawie. 
-Phil ja nie pogrywam z tobą. Nie chcę o tym gadać. Nie chcę o niej gadać. Uznajmy, że nic się nie stało. Zapomnij o tym
-Zapomnij o czym? -spytała Sam tuląc mnie od tyłu. Rozłączyłem się z Philem
-Ach... Phil się ze mnie nabija. Jak byliśmy w trasie przeholowałem z jedzeniem i później miałem przez to kłopoty żołądkowe. Ciągle mi to wypomina. 
-Ale słyszałam, że mówisz "zapomnij o niej" 
O kurwa.
-Biegunka. Ona. Rozumiesz?
-Teraz już tak, kochanie. -dała mi buziaka w policzek. 
-Jesteś zmęczona?
-Troszkę.
-Chyba troszkę bardzo. W takim razie ja już pójdę. Pa skarbie. -dałem jej buziaka. 
-Nie musisz iść. Moje łóżko zmieści nas oboje. 
-Jesteś tego pewna?
-Tak. Tylko nie licz na cokolwiek dzisiaj, bo padam z nóg.
-Jasne skarbie -pocałowałem ją w czoło. 
Poszła do łazienki i jak mniemam się myła. Ja w tym czasie leżałem na łóżku i rozmyślałem o tym co się stało w Rio. 
To nie mogła być ona...
To nie możliwe...
W końcu jednak usnąłem.

####
No hej kociaki!
Krótki odcinek, ale za to poczekajcie sobie do 62 tam się naczytacie :D
Jak wam minęła majówka?
Powiem Wam szczerzę, że mi wspaniale.
W końcu skończyłam swoją ulubioną trylogię.
Jejku, mam nadzieje, że ktoś z czytających bloga lubi czytać książki.
Jeśli jest taka osoba to polecam Ci całą trylogię Mrocznych Umysłów.
Naprawdę fantastyczna książka.

poniedziałek, 13 kwietnia 2015

#57

BRUNO

Za 3 dni wracam do USA, gdzie czekają mnie jeszcze 2 koncerty. Całe szczęście są w okolicach NY, więc po locie samolotem od razu jadę do Sam.
Ostatni raz kiedy byłem w Brazylii to... W sumie nigdy w niej nie byłem, dlatego wykorzystuję dzisiejszy dzień -wolny od koncertów, bo przylecieliśmy dzień wcześniej- na zwiedzanie. Tu gdzie się znajduje, czyli w Rio de Janeiro jest obłędnie. Te widoki... Nie da się ich opisać, trzeba je zobaczyć. A pomnik Jezusa Odkupiciela to już w ogóle...
Przechadzając się po jednej z uliczek postanowiliśmy rozdzielić się z chłopakami, bo każdy chciał coś innego zobaczyć. Mieliśmy mieć zbiórkę za 3 godziny przy Parque Campo de Santana gdzie się rozstaliśmy. Postanowiłem sobie trochę pochodzić i pooglądać okolicę. Natknąłem się na kilka naprawdę wspaniałych budowli. Raz nawet spotkałem Phila. Wymieniliśmy spojrzenia i ruszyliśmy dalej w drogę. Wchodziłem do różnych sklepów męskich jak i damskich. Zakupiłem sobie nowe koszule, a Sam kilka naprawdę -jak na mój gust- pięknych sukienek. Do tego dokupiłem jej perfum Dolce Gabbana. Kasjerka doradziła mi jaki wybrać. Stwierdziła, że jeśli chcę się przypodobać kobiecie z tym perfumami na pewno mi się to uda.
Chodząc po ulicach Rio de Janeiro niewiele osób mi się przyglądało, a więc co za tym idzie - niewiele osób rozpoznawało Bruno Marsa i robiło sobie z nim zdjęcie. Prawdę mówiąc mógłbym policzyć na palcach u dwóch dłoni i ile osób do mnie podeszło i poprosiło o autograf.
Była taka jedna dziewczyna, która wykrzykiwała moje imię bym usłyszał, że się do mnie zbliża i za bardzo się na mnie skupiła przez co gdy szła w moim kierunku nie zauważyła słupa w który weszła co nie skończyło się dla niej zbyt dobrze. Podszedłem do niej by sprawdzić czy nic jej nie jest i gdy dotarłem do dziewczyny zobaczyłem, że krwawi jej nos. Poprosiłem jakiegoś przechodnia by zadzwonił po pogotowie, które natychmiast przyjechało.
-Czy pan jest jej rodziną? -spytała sanitariuszka
-Tak -odpowiedziała dziewczyna
-W takim razie proszę z nami jechać.
Wsiadłem do karetki, bo co miałem zrobić? Przecież nie mogłem tak zostawić mojej fanki.
Bezpiecznie dojechaliśmy do szpitala, gdzie od razu zabrali dziewczynę na badania.
-Zostań tu proszę
No cóż. Widocznie bardzo zależało jej żebym tu został. Zadzwoniłem do Phila i opowiedziałem mu o zdarzeniu. Powiedział, że jest w pobliżu i że zaraz będzie. Nakazałem mu po drodze kupić coś dla fanki.
-Panie Fitz może pan wejść. -usłyszałem jakiś głos- Panie Fitz -pielęgniarka zamachała mi ręką przed twarzą. -Może pan wejść
-Przepraszam zamyśliłem się. -w tej chwili do szpitala wszedł Phil- O proszę mój brat przyszedł. Czy on też może?
-Jasne. W końcu są państwo rodzeństwem z Alison, więc mogą państwo wejść. -szyliśmy w stronę pokoju w którym była nijaka Alison, kiedy usłyszeliśmy ponownie pielęgniarkę -Tak na marginesie waszej siostrze nic się nie stało. A! I zapomniałbym. Wiem kim jesteście i robię wyjątek wpuszczając Was na salę, gdyż Alison bardzo mnie o to prosiła
-Dziękuję
Weszliśmy do sali i naszym oczom ukazała się Alison leżąca na łóżku. Miała okład na nosie.
-Jejku. Nic Ci nie jest? Nawet nie wiesz jak mnie wystraszyłaś.
-T-t-to naprawdę ty!!!
-Tak to ja, ale nie musisz tak krzyczeć jestem tuż obok.
-B-B-Bruno Mars!! A!!!
-Alison -wtrącił się Phil- jeśli się nie opanujesz wyjdziemy stąd w mgnieniu oka i nie dostaniesz niespodzianki od mojego przyjaciela.
-Niespodzianki?
-Tak. Chciałem Ci jakoś wynagrodzisz to że musisz tu siedzieć przeze mnie, więc wysłałem Phila po to -wyciągnąłem koszyk spod łóżka. Znajdowało się w niej dużo słodyczy i innych pyszności. Do tego dorzuciłem swój autograf i dwa bilety na jutrzejszy koncert. Zawsze noszę przy sobie dodatkową parę biletów i tak naprawdę nie wiem po co to robię, ale czasami się przydają.
Podałem Alison koszyk i tak pisnęła ze szczęścia, że przyszła pielęgniarka i musieliśmy jej tłumaczyć, że nic się nie stało.
-Masz telefon? -spytał Phil
Dziewczyna zmarszczyła brwi, bo nie zrozumiała o co chodzi. Kiedy w końcu do niej dotarło, głęboko westchnęła i przeszukała swoją małą torebeczkę. Wyciągnęła z niej Samsunga Galaxy S4 i podała Philowi. Pozowałem z Alison do zdjęć i na jednym z nich dała mi buziaka. To takie słodkie.
Podczas naszej krótkiej pogawędki przyszła pielęgniarka by zabrać Alison na jakieś prześwietlenie, bo coś w wynikach im się nie zgadzało. Pożegnaliśmy się z Alison i wyszliśmy na zewnątrz rzucając krótkie, a jakże uszczęśliwiające zdanie.
-Do zobaczenia na koncercie.
Opuszczając budynek rozmawialiśmy z Philem o tym, że mamy już 30 minutowe spóźnienie i że chłopacy będą źli. Rozglądałem się by zobaczyć w którą stronę musimy się udać. Gdy spojrzałem w prawo dostrzegłem coś, a w zasadzie kogoś kto sprawił, że znieruchomiałem. Phil zobaczył w jakim stanie się znajduję i obrócił się żeby móc zobaczyć o co mi chodzi. Dziewczyna wpatrywała mi się w oczy, lecz gdy dostrzegła, że Phil się obraca momentalnie odwróciła wzrok i zaczęła uciekać. Phil nie zrozumiał nic z tego. Zacząłem za nią biec przeciskając się przez tłumy turystów. Już prawie ją chwyciłem za rękę kiedy gwałtownie skręciła, a ja próbując zrobić to samo straciłem równowagę i prawie upadłem. Dziewczyna zyskała 5 sekund przewagi przez co widziałem tylko jak znika za kolejnym budynkiem. Gdy tam dotarłem ślad po niej zaginął. Chciałem pobiec dalej może jakimś cudem bym ją znalazł, ale Phila ręka zacisnęła się na moim ramieniu przez co uniemożliwiła mi dalszy pościg.
-Żądam wyjaśnień. -powiedział cały zdyszany.

####

No cóż. Miało mnie nie być i uwierzcie mi, że naprawdę nie miałam zamiaru pisać odcinków, ale ja tak nie potrafię. Nie mogę was zostawić na dłuższą przerwę. Musiałam szybko coś wymyślić i wrzucić na bloga. 
Miałam też plan żeby nie dodawać odcinków przez 2 tyg i potem zasypać Was taką ilością, że byście padli ze szczęścia, ale jak widzicie nie udało mi się to. 

A teraz z innej beczki.
Za tydzień mam testy. Nawet nie wiecie jak się stresuje. Macie jakieś rady żebym przestała o tym ciągle myśleć. Proszę Was bardzo o podzielenie się swoimi metodami :)

niedziela, 25 stycznia 2015

#38

BRUNO

Chyba wstałem dzisiaj lewą nogą. Wszyscy i wszystko mnie denerwuje. 
Phred od samego rana wytyka mi błędy. Wiem, że robi to żeby mi pomóc, ale mam już tego serdecznie dosyć. Ile razy można powtarzać to samo? 
Dostałem wiadomość od montażystów, że nastąpił jakiś problem i być może ich praca się wydłuży.
Nie wiedzieć czemu Atlantic Records zmieniło zdanie i stwierdzili, że niezbyt podoba im się ta piosenka. Według nich to nie jest mój styl. Bardziej jest napisana dla jakiegoś dzieciaka, niż dla mężczyzny, który urzekł swoich fanów piosenką "Just the way you are". 
Kolejnym problemem z którym zmagam się od rana to straszny ból głowy. Wziąłem jakieś tabletki, ale mi nie pomogły. 
Do tego rozmowa z moim i Sam menadżerem. Oznajmili mi, że muszę trzymać język na kłódkę i nie mogę się z nią publicznie pokazywać. Twierdzą, że to dla naszego dobra. Ta, jasne. Chyba dla dobra naszych karier i stanu ich portfeli...
Oczywiście, że lubie tych dwóch facetów, ale jestem tak wściekły, że nie myślę racjonalnie. Szczerze, to nie podzielam ich decyzji tyko dlatego, że wiem, iż to wszystko będzie cholernie trudne. 
Potem napisała do mnie Sam i szczerze mówiąc żałuję, że to zrobiła. Niestety, całe zdenerwowanie z dzisiejszego dnia wyładowałem na niej. Oczywiście, że tego nie chciałem. Nie zasłużyła na to. 
Czasem myślę, że jestem kompletnym idiotą. Ranie ludzi tylko dlatego, że sobie nie radzę z emocjami. Nie mogę powstrzymać chęci wyładowania się na kimś przez co niestety obrwa się moim najbliższym.
Wiem, że ją zraniłem, ale zdałem sobie z tego sprawę dopiero 1 h po zajściu. Nie mogę cofnąć czasu. Nie mogę też do niej teraz zadzwonić, bo na pewno jest na mnie cholernie wściekła. 
-To 5 papieros. Dałbyś już spokój swoim płucom. 
5? Aż tak się zamyśliłem, że nie zauważyłem ile papierosów spaliłem?
Dokończyłem go i wyrzuciłem końcówkę na trawnik.
-Jestem beznadziejny. Naskoczyłem na Sam chociaż na to nie zasłużyła
-Jak to?
-Wszyscy mnie dzisiaj wkurzają i tak się stało, że nie mogłem już wytrzymać i nie wiem czemu akurat na niej się wyżyłem.
Phil spojrzał na mnie pytająco.
-Bo miałem dzisiaj dość niemiłą rozmowę z Brandonem i powiedział mi, że nie mogę nikomu wygadać, że jestem z Sam i że nie mamy się razem pokazywać, bo to może zaszkodzić naszym karierom.
-Ale on ma rację
Teraz to ja patrzyłem się na niego pytająco.
-Przecież jak świat się dowie, że jesteście parą będą Was ciągle obserwować, doszukiwać się pomiędzy Wami choćby najdrobniejszych sprzeczek. Od razu zauważą jeśli nie spotkacie się w ciągu dnia i zrobią z tego niezłą aferę. Będą z Wami na każdym kroku. A zobacz teraz, nikt nie wie, że jesteście razem. Myślą, że jesteście przyjaciółmi i macie spokój. Już dawno nie widziałem w okół nas paparazzi. I jeśli nie chcesz tego zmieniać to musisz się poświęcić.
-Ale to będzie cholernie trudne
-A kto powiedział, że będzie łatwo? Życie nie należy do najprostszych.
-Czyli mam do niej jak najszybiej pojechać i ją przeprosić?
-Nie. Teraz albo jest smutna albo jest wściekła, więc tak czy siak nic nie zrobisz, ale na przykład jutro już powinny opaść jej emocje.
-Skąd ty niby to wiesz?
-Mam żone. Już się nauczyłem jak w danych sytuacjach mam się zachować.
-Dzięki za pomoc.
-Nie ma sprawy.
Skoro dzisiaj jest za szybko to jutro mam nadzieje, że będzie w sam raz.
Mam plan.

***

Jak ja bardzo nie chcę poniedziałku.
Sprawdzian z biologii, recenzja filmu z polaka...
Aż się nie chce iść do szkoły.
Całe szczęście jest to ostatni tydzień męczarni.

piątek, 16 stycznia 2015

#35

BRUNO

Tydzień minął bez żadnych niespodzianek. Dopracowywaliśmy „The lazy song”. Nagraliśmy teledysk i teraz tylko czekamy na montaż.
Nie miałem zbytnio czasu żeby spotkać się z Sam, ale rozmawiałem z nią niemal codziennie. Ze dwa razy zawitała w naszym studiu sprawiając, że nie mogłem skupić się na wykonywanych czynnościach. 
Kilka dni temu Kameron miał urodziny, a za 2 dni Phil będzie obchodził swoje, toteż postanowiliśmy z Hooligans i ich dziewczynami, że zrobimy im niespodziankę. Wynajęliśmy salę i zaprosiliśmy kilku ich bliższych znajomych. Moim i Sam zadaniem był wystrój sali, także 2 godziny przed imprezą musieliśmy przybyć na miejsce. Pani z obsługi spytała się czy w czymś nam pomóc, ale my wiedzieliśmy dokładnie co chcemy zrobić. Rozwiesiliśmy serpentyny i balony po całym pomieszczeniu. Rozstawiliśmy stoły i nakryliśmy na nie.  Nie wiemy ile dokładnie będzie osób, ale spodziewamy się około 50. 
-Zostało jakieś 30 minut zanim ludzie się tu zbiorą –mówi- Całe szczęście mamy już wszystko gotowe. Jest tylko jedna sprawa –spojrzałem na nią pytająco –Muszę się gdzieś przebrać 
Baby i ich problemy…
-Przecież wyglądasz ślicznie. 
-Weź przestań –nie wiem skąd ją wzięła, ale rzuciła mnie jakąś ściereczką –Idę poszukać łazienki
-Zaczekaj –złapałem ją w pasie- Nie widzieliśmy się prawie przez tydzień a ty mi uciekasz?
-Przecież odwiedziłam Cię w studiu
-No tak, ale… No wiesz… Tam byli inni ludzie a teraz jesteśmy sami. 
Uśmiechnęła się.
-Zapomnij. –powiedziała
Udałem, że się smucę.
-Chciałem tylko spędzić z tobą czas.
-To poczekaj do jutra, kocie
-Kocie?
Zaśmiała się i odeszła. 
Nawet lubię to przezwisko. 
Mrr…
Wróciła po jakiś 10 minutach i wyglądała nieziemsko. Nie mogłem przestać patrzeć się na jej strój. Chyba jeszcze bardziej się w niej zakochałem.
Podszedłem do niej i wyszeptałem jej do ucha, że wygląda oszałamiająco. Ona na to się zachichotała. Przytuliłem ją do siebie i zacząłem się zastanawiać czy jej nie pocałować. Teraz jej usta jeszcze bardziej mnie kusiły niż wcześniej. Z resztą co ja mówię, nie tylko usta mnie kusiły...
Po chwili poczułem, że Sam się lekko ode mnie odchyla. Miałem okazję. Widziałem jak patrzy się na moje usta, ale byłem jak sparaliżowany. Nie mogłem nic zrobić. Nie wiem czemu tak się stało. Jeszcze przed chwilą sam myślałem o tym żeby ją pocałować, a teraz kiedy ona daje mi znak ja nie mogę się ruszyć. Chyba zrozumiała, że raczej do tego nie dojdzie, bo się odsunęła i jej wzrok przeniósł się na salę. A konkretnie na wielkie wspólne zdjęcie Hooligans - nasz dodatek do prezentu dla chłopców, bo głównym prezentem jest wyjazd do Hiszpanii na Wyspy Kanaryjskie na cały tydzień. Należy im się mały relaks. 
-A ty się nie przebierasz?
-Już jestem gotowy
-Serio w tym idziesz?
-A co? Źle jest?
-Mam być szczera?
-Tak
-Jest okropnie. Idź się przebierz
-Ale ja nie wziąłem innych ubrań
-Całe szczęście ja o tym pomyślałam. -Puściła mi oczko i wyszła z pomieszczenia . Po chwili wróciła z ciuchami -Proszę
Dostałem koszulę w odcieniu jej sukienki i czarna spodnie. Przebrałem się w nie szybko by pokazać się w nich Sam zanim inny przyjdą.
-Idealnie
-No. W końcu wyglądamy jak para
Uśmiechnęła się.
Po chwili zebrali się goście. Przynieśli ze sobą dużo jedzenia, picia, alkoholu... Wystarczyłoby żeby nakarmić 200 osób. No, ale cóż każdy musiał coś ze sobą wziąć. 
30 minut po tym jak wszyscy przyszli, dołączyli do nas najważniejsi goście. Oczywiście schowaliśmy się w ciemności, która panowała w pomieszczeniu i kiedy otworzyły się drzwi wyskoczyliśmy i krzyknęliśmy "niespodzianka". Widziałem ich zaskoczenie na twarzach. Stali jak wryci póki jeden z nich nie podziękował. W między czasie kelnerzy poczęstowali nas trunkiem i wznieśliśmy toast na ich cześć. Potem nastąpiło krótkie śpiewanie "Happy Birthday". Wszyscy rzucili się na solenizantów i zaczęli ich obściskiwać. W końcu nadszedł czas na mnie i Sam. Złożyliśmy im skromne życzenia i daliśmy prezent. Widziałem już kiedyś jak Kameron z Philem się cieszą, ale to co teraz ujrzałem chyba zwie się euforia. Zaczęli podskakiwać i krzyczeć na całego, że jadą do Hiszpanii przy tym całując swoje ukochane. Podeszli z powrotem do nas i nam podziękowali. Zapewniali, że to jest najlepszy prezent jaki kiedykolwiek dostali i że wykorzystają go w 100 %. Mam tylko nadzieję, że nic se tam nie zrobią i wrócą cali do domu. 
W kolejnych godzinach wszyscy weszli na parkiet i tańczyli. Podczas tego dość długiego czasu może ze 2 razy tańczyłem z Sam. Co chwilę ktoś ją porywał. Kiedy widziałem ją przy barze miałem zamiar do niej podejść i ją wyciągnąć na parkiet, ale zanim do niej dotarłem jakaś kobieta mnie zaczepiła i zaprosiła do wspólnego tańca. Co miałem zrobić? Przecież nie mogłem jej odmówić. Więc z nią potańczyłem. I tak mijały kolejne godziny tej wspaniałej imprezy. W pewnym momencie spotkałem się z Sam i zaczęliśmy razem tańczyć. Z początku była dość szybka piosenka, więc wywijaliśmy jak szaleni, lecz później zastąpiła ją jakaś ballada. Sam przytuliła się do mnie i zaczęliśmy bujać się w rytm muzyki. Jej biodra swobodnie przesuwały się pod moimi rękami. Głowę miała opartą o moje ramię. Ta chwila mogłaby trwać w nieskończoność. W pewnym momencie odsunęła głowę od mojego ciała i zaczęła wpatrywać się we mnie. Jej wzrok sprawił, że przeze mnie przeszły ciarki. Poczułem, że to jest ten moment. Ona pragnie tego pocałunku tak samo jak ja. Swoją dłonią delikatnie powędrowałem ku górze dopóki nie doszedłem do jej policzka. Pogłaskałem go, a ona oddała się moim pieszczotą. Przejechałem kciukiem delikatnie po jej wargach po czym zetknąłem je ze swoimi. Ten pocałunek był taki delikatny. Jej usta były najwspanialszą rzeczą jaką kiedykolwiek smakowałem. Odsunąłem twarz na bezpieczną odległość by móc zobaczyć jej reakcję na to co się wydarzyło. Nadal miała zamknięte oczy. Ponownie przejechałem dłonią po jej policzku na co się ocknęła. Otworzyła oczy i spojrzała na mnie tak jakby chciała mnie połknąć w całości. Pragnęła jeszcze jednego pocałunku. Nie dręcząc nas obojga zrobiłem to co mi serce rozkazało. Złączyłem nasze wargi w całość. Ten pocałunek zupełnie różnił się od pierwszego. Był żywszy, bardziej namiętny. Przycisnąłem jej ciało do mojego i niemal czułem jej ciepło na sobie. Brnąłem niżej ze swoją ręką póki nie znalazła się na jej pośladku. Ścisnąłem go mocno. Sam się wzdrygnęła, ale nie przerwała pocałunku. Jej dłonie delikatnie pieściły moje plecy. Cała ta chwila wydawała się być snem. Lecz zorientowałem się, że nim nie jest gdy usłyszałem, że zmienia się piosenka. Czar prysł a chwila po namiętnym pocałunku zniknęła. 

*** 

I jak moi kochani? Podoba się? Muszę przyznać, że choć nie do końca tak sobie wyobrażałam ten pocałunek to jest okej.
Miałam dzisiaj dość nieprzyjemny wypadek. Otóż moja koleżanka przez przypadek walnęła mi kolanem w nos. Całe szczęście nic mi nie jest. Dzięki temu mam zwolnienie ze szkoły na 3 dni i wtedy postaram się napisać jak najwięcej odcinków. 
PS. Pamiętajcie o ankiecie. -  zaznaczcie swoją opinię. 

sobota, 27 grudnia 2014

#29 dla TruePaulaLife :*

BRUNO

Cały dzień zadawałem sobie jedno dręczące mnie pytanie. Czemu ona nie odbiera telefonu? Dzwoniłem do niej chyba z 10 razy. Gdyby telefon jej się rozładował, w nocy na pewno by go naładowała. Mam nadzieje, że nic jej nie jest. Strasznie się martwię i nie wiem co robić. Jestem zbyt daleko żeby pojechać do jej domu i sprawdzić czy z nią wszystko w porządku. Nie wiem co sobie zrobię jak jej się coś stanie.
-Ziemia do Marsa! -Phil machał mi ręką przed oczami- Potrzebujemy Cię tu.
-Wybacz, zamyśliłem się.
-Nie da się nie zauważyć. -wtrącił się Phred
-Więc po co mnie potrzebujecie?
-Musimy przećwiczyć choreografię.
-Przecież znamy ją całą na pamięć
-To nic. Chyba nie zaszkodzi jeśli jeszcze poćwiczymy.
-Okej.
Niechętnie wstałem z wygodnej kanapy i zaczęłam ćwiczyć z chłopakami choreografię. Ciągle myślałem o Sam. Ta sprawa nie dawała mi spokoju.
-Dobra chłopaki. Koniec. Nasz mistrz nie może się skupić. - powiedział Kameron, po czym chłopaki się rozeszli. -Co jest? - w pomieszczeniu zostałem tylko ja i Kam
-Nic, nic -Nie chciałem mu mówić o tym, bo to jest dość głupie. Może zgubiła telefon a ja nie potrzebnie robię aferę.
-Przecież widzę.
-Okej. Dzwoniłem wczoraj i dzisiaj do Sam i nie odbiera. Martwię się o nią. Co jeśli coś się jej stało?
-Stary wyluzuj. Pewnie telefon jej się rozładował.
-Ale chyba by go naładowała? Przecież pracuje. Musi mieć naładowany telefon!
-Może zapomniała -Kam powiedział w to chociaż sam w to nie wierzył.
-Tak, na pewno... - usiadłem na kanapie -Nie wiem co robić. Boję się.
-A dzwoniłeś do Lary? -że ja na to wcześniej nie wpadłem. GŁUPEK!
-Nie
-To ja do niej zadzwonię i zaraz się dowiemy. - Kam wyszedł z pokoju
Zostałem sam z tymi okropnymi myślami. Czy ktoś mógł ją skrzywdzić? A może to ten Kellan? W końcu jak z nią ostatni raz rozmawiałem mówiła, że jest z nim. Nie podaruje mu jeśli coś jej zrobił. Jest jeszcze jedna sprawa. Co jeśli oni wtedy... ? Co jeśli się przespali? Co jeśli Sam jest z nim? Powiedziałaby mi o tym, ale może to świeża sprawa i nie chce zapeszać. Już nie wiem. Mam nadzieję, że tak nie jest. Nie chcę, żeby była z tym człowiekiem. Chcę żeby była ze mną!
Co ty przed chwilą pomyślałeś? Chcesz żeby była z tobą?
Tak. Chcę tego. Pragnę jej jak nikogo innego. Nawet nie wiem kiedy się to stało, że się w niej zakochałem. Nie planowałem tego, ale jakoś tak wyszło. Obawiam się jedynie, że ona nic do mnie nie czuje. Może i mnie kocha, ale jak przyjaciela. Dla mnie to za mało. Boję się, że jeśli wyznam jej mojej uczucia ona mnie wyśmieje albo że przez to popsuję naszą relację. Nie chcę jej stracić, ale jak mam ją zyskać? Przecież nie spytam się jej od tak czy coś do mnie czuję. To by było głupie.
Nie miałem czasu się dłużej zastanawiać, bo zadzwonił do mnie telefon.
Sam.
Odetchnąłem z ulgą.
-Tak?
-Hej Bruno. Przepraszam Cię najmocniej, że nie odbierałam.
-Martwiłem się.
-Nie potrzebnie. Telefon mi się rozładował -a jednak. dobrze, że nie było innego powodu.
-Całe szczęście. Myślałem, że Ci się coś stało.
-Spokojnie. Jestem cała i zdrowa. Dziękuję za troskę
-Nie ma za co.
-Więc jaka była przyczyna twojego telefonowania?
-Po prostu chciałem spytać co u ciebie słychać
-Aha. Nic ciekawego, poza tym, że idę dzisiaj na dyskotekę. Wygrałam zakład z Kellanem. Zapowiada się niezła zabawa. -Grr... Znowu ten Kellan kręci się koło niej
-To życzę udanej imprezki
-Dziękuje. -do pokoju wszedł Kameron -Wiesz co ja muszę kończyć. Do usłyszenia.
-Pa
Rozłączyłem się.
-Wszystko z nią w porządku, ale to chyba już wiesz.
-Tak. Zadzwoniła przed chwilą.
-To czemu nadal jesteś taki smutny? -Powiedzieć mu czy nie? W sumie jest moim przyjacielem. Mogę mu zaufać.
-Bo Sam dzisiaj idzie na imprezę z Kellanem. Jest jej kolegą z planu. -Chwilę potrzebował żeby zrozumieć moje słowa.
-A ty smutny jesteś bo...? -spojrzałem na niego -Czekaj, czekaj. Już wiem. Jesteś zazdrosny!
-Nie chcę żeby on się do niej zbliżał.
-PHIL! Chodź tu! Mamy problem!
-Co jest? -wleciał zadyszany Phil
-Aż tak Cię zmęczyło przebiegnięcie 10 metrów?
-25! -zaprotestował Phil.
-Dobra, dobra. Słuchaj. Nasza gwiazdunia się zakochała.
-Nie prawda -Zaprotestowałem. Kam spojrzał się na mnie z pytaniem na twarzy- No dobra.
-Ojoj. Biedactwo. -Skomentował Phil
-Musimy mu pomóc. Jakiś typ kręci się koło Sam i póki co jeszcze przez 3 dni tak będzie.
-No to cienko.
-Ale ja mam plan który wynagrodzi Sam, że przez tyle czasu Cię nie było i dzięki czemu zakocha się w tobie.
-No to powiedz.
-O nie. Najpierw załatwię to z Larą.
Kameron wyszedł z pokoju i jak mniemam zadzwonił do Lary. Natomiast ja z Philem rozmawialiśmy o Sam. Opowiadałem mu jak mnie ściskało gdy z nią dzisiaj gadałem. Aż do teraz boli mnie brzuch. Powiedziałem mu też, że myślałem o niej już kilka dni bez przerwy. Choć tak naprawdę nie zdawałem sobie z tego sprawy, lecz wiedziałem, że zawsze przed pójściem spać widziałem ją przed oczami.
-Dobra załatwione. Lara nam pomoże. Zanim Wam opowiem Phil musi przysiąc, że nikomu, podkreślam NIKOMU nie powie.
-Okej... A mogę chociaż Urbanie?
-Nie! -krzyknęliśmy oboje
-No dobra.
Kam opowiedział nam o planie. Zapowiada się całkiem nieźle. Muszę przyznać, że pomysłowy to on jest. Phil skwitował Go jednym zdaniem.
-Ty to masz mózg -Roześmialiśmy się
Za równą godzinę rozpoczynaliśmy koncert, więc musieliśmy rozłożyć sprzęt. Nastroić instrumenty. Rozgrzać się, rozśpiewać.
Gdy wyszliśmy na scenę poczuliśmy to miłe ciepło. Biło ono z publiczności. Wszyscy skandowali moje imię (tak w zasadzie pseudonim). Zaczęło się show. Bawiłem się niesamowicie. Dałem z siebie 150 % z resztą jak na każdym koncercie. Potem zrobiłem sobie kilka fotek z fanami i udałem się na after party. Byłem tam może z 2 godziny i padnięty wróciłem do łóżka. Tym razem bez żadnej panienki.

***
Święta, święta i po świętach...
Jak tam wasze brzuszki? Najedzone? Mój aż pęka. Tyle pyszności się w nim mieści.
Dostaliście coś związanego z Brunem pod choinkę? Ja "Doo-Wops & Hooligans" <3
Tak poza tym już nie długo Sylwester! Kto się cieszy? Myślę, że jeszcze dodam co najmniej jednego posta przed tym dniem, także nie będę Wam dzisiaj składać życzeń.
Do kolejnego :*

piątek, 5 grudnia 2014

#25

SAM

To był najwspanialszy dzień w moim życiu. Bruno się o wszystkim dowiedział i mam nadzieję, że pozbył się Kim. Ta kobieta nie zasługiwała na niego w żadnym calu.

-I jak? –spytała Lara, gdy weszłam do jej mieszkania
-Dobrze. Zdążyłam z nim porozmawiać przed odlotem
-I tylko tyle mi powiesz? Szczególiki proszę
-A więc, Bruno jakimś cudem w dzień rozmowy poszedł do biura Kim i usłyszał naszą rozmowę. Dowiedział się wszystkiego i chyba z nią zerwał. Zrozumiał, że źle postąpił obrażając się na mnie i ustaliliśmy, że postaramy się aby wszystko pomiędzy nami było tak jak dawniej.
-No to fajnie. – uśmiechnęła się -Muszę Ci się do czegoś przyznać
-Słucham?
-Bo to tak jakby trochę przeze mnie
-Jak to przez ciebie?
-No bo to ja wysłałam Brunowi sms-a żeby przyjechał do biura. Musiałam sprawić żeby się dowiedział w końcu o tym i żeby Ci wybaczył.
-Dziękuje. Nawet nie wiesz jak mi pomogłaś.
-Nie ma sprawy. Polecam się na przyszłość.
A więc po to kazała do siebie zadzwonić, żeby napisać do Bruna. Chciała nam pomóc. Co za przebiegła lisica. Kocham ją. Jest jak siostra. Bardzo mądra siostra. Pomaga, wspiera… Po prostu jest wspaniała

BRUNO

-Ej stary o czym ty tak myślisz? –spytał Kam
-Nie ważne –uśmiechnąłem się do niego
-No mów –wtrącił się Phil
-Pogodziłem się z Sam
-No w końcu –westchnął Phil
-To dobrze –powiedział Kam
-Bardzo dobrze –odpowiedziałem
-Dlatego widziałem ją na lotnisku –wtrącił Phil
-Tak. Przyjechała, bo wysłałem jej sms a potem nie odebrałem od niej telefonu. Zmartwiła się i przyjechała. Chciała wyjaśnić wszystko co się pomiędzy nami stało.
-Stary. Nic tylko brać, taka kobieta to skarb. Gdyby nie Urbana to pewnie byłaby moja
-Ej! Nie pozwalaj sobie. Ona jest moja –Co? Co ja powiedziałem?
-No chyba śnisz.
-Faktycznie. –zaczął się krótki śmiech Phila
-A gdzie Kim? Nie widziałem jej na lotnisku
-Kim już nie ma
-Jak to?
-Zerwałem z nią. –nie mogłem wykrztusić tego z siebie, ale po jakimś czasie mi się udało –Wykorzystała mnie
-Sory stary. Nie wiedziałem.
-Nic się nie stało

***

SAM

Dzisiaj zaczyna się ostatni tydzień pracy na planie. Bynajmniej dla mnie. Od samego rana chodziłam uśmiechnięta. I chyba wszyscy to zauważyli
-Coś ty taka uchachana od samego rana? –spytał Josh
-A nie ważne –odpowiedziałam delikatnie
-Nie karz nam się błagać –powiedział Kellan
-No dobra. Pogodziłam się z Brunem.
-I to jest ten powód? –spytał Kell. Raczej nie był z tego powodu zadowolony.
-Daj dziewczynie na luz. Pogodziła się z super gościem. Znam go osobiście i naprawdę uważam, że jest spoko. Powinniście być razem.
-Serio tak uważasz? Moim zdaniem on jest palantem skoro w ogóle się na nią gniewał. Na taką kobietę nie powinno się obrażać.
-Oj schlebiasz mi –powiedziałam. Udawałam, że nie usłyszałam, że wyzwał Bruna
-Chyba musisz Go osobiście poznać żeby zrozumieć jaki on jest. Nie oceniaj Go.
-Wybacz. Nie chciałem Go obrazić. Po prostu nie ogarniam jak on mógł wyrządzić taką krzywdę Sam
-Bez przesady. Nic mi nie jest
-Ale było. Myślisz, że nie wiem, że chodziłaś smutna i płakałaś przez niego. Przez telefon też potrafię wyczuć, że coś z tobą nie tak
-No dobra. Może i było coś na rzeczy i faktycznie przez niego płakałam, ale to już przeszłość. Nie wracajmy do tego
-Dobra. Koniec tych pogaduszek. Czas na pracę. – wtrącił się Josh
Musieliśmy iść na plan nagrać scenę. Poszło nam całkiem sprawnie. Po pracy udałam się do domu. Wzięłam gorącą kąpiel i położyłam się do łóżka. W ręku trzymałam telefon z wybranym numerem Bruna. Chciałam zadzwonić, ale nie wiedziałam jak się mam zachować. Mam udawać, że nic się nie wydarzyło i rozmawiać z nim jak z przyjacielem czy lepiej będzie jeśli na razie poudajemy tylko znajomych? Sama już nie wiem. Chciałam już kliknąć na przycisk „dzwoń”, ale zdałam sobie sprawę, że to on powinien zadzwonić. Może ma teraz jakieś ważne spotkanie albo gra koncert. Tego nie wiem.
Wstałam i poszłam do salonu. Włączyłam jakiś film. Gdy już lekko się wciągnęłam, usłyszałam jak dzwoni mi telefon. Dzwonek nadal miałam taki sam – Runaway Baby.
Był to Bruno.
Odebrałam. Zaczęliśmy rozmowę. Zbytnio nie mieliśmy o czym gadać. Widać, że ta rozłąka nas poróżniła. Gdy nie mieliśmy już tematów powiedziałam, że źle się czuję i chce iść spać. Oczywiście skłamałam, ale co miałam ciągnąć tą rozmowę? Nie opłacało się. Tylko zmarnowałabym nam czas. Mam nadzieję, że następnym razem pójdzie nam lepiej.

***

W ciągu ostatnich dni ukończyłam film i zgłosiłam się na kilka castingów. Dzisiaj przyszła mi wiadomość, że zagram w reklamie szamponu do włosów. W sumie fajnie. Chociaż będę miała zajęcie. Zostało jeszcze 2 tygodnie i 3 dni do powrotu Bruna. Czy odliczam? Skądże. Stęskniłam się za nim. Pragnę Go zobaczyć.
Umówiłam się dzisiaj na obiad z Kellanem. Nadal mam zamiar utrzymać kontakt z ludźmi z planu.
-I jak tam Wam idzie praca?
-Całkiem dobrze. Jeszcze półtora miesiąca i powinniśmy skończyć. A ty masz coś na oku? Jakąś nową rólkę?
-Byłam niedawno na castingach. Zobaczymy co z tego wyjdzie. Jak na razie będę reklamować szampon
-Szampon? –nieco się zdziwił
-Tak. A co?
-Nie nic. Myślałem, że stać Cię na więcej –uśmiechnął się do mnie zadziornie
-A powiedz mi co jest złego w reklamowaniu szamponu?
-Nic, nic. Po prostu stać Cię na reklamowanie jakiejś drogiej biżuterii a nie taniego gówna.
-Nie zapominaj, że ja dopiero zaczynam karierę i że początki są zawsze trudne.
-No fakt. Sam kiedyś reklamowałem soczek do picia
-Serio?
-Tak.
-Czemu ja tego nie wiedziałam.
-Oj nie wiem. Przegapiłaś taką fajną reklamę. I raz, dwa, trzy. Gdy ochotę masz wypij sobie smash. Jeden łyk, drugi łyk i cały soczek znikł. –Kellan zaczął śpiewać
-Kruczę to ile ty musiałeś mieć lat jak to nagrywałeś?
-Około 10. –uśmiechnęłam się. Spojrzałam na zegarek. Było już późno. Musiałam wracać do domu.
-Muszę już iść.
-Okej. Kiedy się spotkamy?
-Nie wiem. Zadzwonię do ciebie.
-Dobrze. Już nie mogę się doczekać. –podeszłam do niego i dałam mu buziaka w policzek na pożegnanie.
W drodze do domu strasznie się zamyśliłam i nawet nie zauważyłam kiedy w kogoś weszłam
-Przepraszam –powiedziałam i spojrzałam się na tą osobę. To była Kim. Spojrzała się na mnie jak na wroga i od razu z jej ust zniknął uśmiech
-Uważaj jak chodzisz!
-Dobrze wiesz, że nie zrobiłam tego specjalnie.
-No nie wiem.
-Chciałam Ci powiedzieć, że to nie przeze mnie Bruno wtedy znalazł się w biurze. Choć w sumie dobrze, że tam przyszedł
-Tak jasne nie przez ciebie. Jestem ciekawa wtedy jakim cudem akurat w ten dzień przyszedł do mnie do pracy? A z resztą, nie tłumacz tego i tak Ci nie uwierzę. Wiem, że chciałaś mi go odbić. Wiem, że chciałaś mnie zniszczyć, ale strzeż się bo to ja zniszczę ciebie  -pogroziła mi palcem
-Czy ty mi grozisz?
-Ja? Skądże
-Nie boję się ciebie
-To zacznij. A tak poza tym papiery rezygnacyjne zostawiłam w biurze -odeszła
-Tylko, że to ja ciebie zwolniłam! –krzyknęłam, ale chyba mnie nie usłyszała
Nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć. Ona naprawdę mi groziła, czy tylko tak powiedziała żebym zaczęła się jej bać?



*** 

Krótki, bo brak weny i z resztą strasznie mi się nie podoba, ale muszę Wam coś wstawić bo już dawno nie było tu nowiusieńkiego odcinka.
Zdradzę Wam sekret: Teraz będzie już tylko lepiej. 
Nasza para w końcu się pogodziła i chyba coś z tego wyjdzie...
Z resztą sami zobaczycie. Wystarczy tylko, że będziecie czytać i komentować :D

czwartek, 17 lipca 2014

#HappyBirthday

Dzisiaj urodziny obchodzi nasz ukochany Phil. Ma już 34 (!) lata. Oczywiście nie wygląda na tyle. Dałabym mu max 28. No, ale cóż.
12 lipca miał urodziny Kameron Whalum (nasz bohater). 25 lat. Niezły wiek.
A więc tak moi kochani chciałabym Wam złożyć najserdeczniejsze życzenia. Zdrowia, szczęścia... żeby bardzo dobrze się rozwijała Wasza kariera, żebyście zdobili dużo fanów, abyście do końca byli Hooligans. Pragnę byście byli szczęśliwi i nie zmieniali się. Jesteście niesamowici. Pamiętajcie, że Was kochamy. Hooligans forever.
I na koniec jeszcze takie trochę bardziej samolubne życzenie. Mianowicie życzę Wam abyście przyjechali do Polski. Tutaj też macie dużo fanów. Mam nadzieję, że kiedyś do Nas wpadniecie.
A teraz kilka zdjęć naszych jubilatów.










Świetne są te torty




A na koniec moje ulubione zdjęcia



Jeszcze raz wszystkiego najlepszego
Happy Birthday !