Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kameron. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kameron. Pokaż wszystkie posty

środa, 15 lipca 2015

#78

SAM

Spotkanie z Kameronem przebiegło szybko i sprawnie. Omówiliśmy co każdy ma zrobić i zwinęliśmy się do domu. W środku czekał na mnie Bruno, który jak mniemam dopiero wrócił ze studia. 
-Kochanie! -krzyknęłam
Obrócił się w mgnieniu oka i zauważywszy mnie podbiegł do mnie i obdarzył mnie pocałunkiem. 
-Tęskniłeś? -spytałam
-I to nawet nie wiesz jak bardzo. Z resztą jestem strasznie wykończony. Całe szczęście, że to już koniec harówki. 
-Co to oznacza?
-Że za tydzień nasza płyta ujrzy światło dzienne. 
Z moich ust wydobył się okrzyk radości. 
-Gratuluję kocie.
Pocałowałam go, a on złapał mnie za tyłek i już chciał działać, ale go powstrzymałam.
-Jestem strasznie głodna.
Zrezygnowany dał mi spokój i usiadł ze mną do stołu. Przez cały posiłek się mi przyglądał. Trochę mnie to peszyło więc zwróciłam mu kilka razy uwagę. I tak nie przestał.
-No dobra chodź. -złapałam go za rękę -Ale idziemy do mojej ulubionej sypialni. 
-Nie inaczej. Też ją uwielbiam, ale czekaj chwilę. 
Zatrzymał się i chwycił mnie na ręce.
-Puść mnie!
-Nie. Chcę cię zanieść do naszej sypialni. 
-Wariat!
Jak powiedział tak zrobił. Zaniósł mnie prosto do naszej sypialni gdzie przez reszta dnia cieszyliśmy się sobą. 

***

Dzisiaj jest dzień w którym plan mój i Kamerona ma zostać zrealizowany. O 12:00 jak się umówiliśmy miałam zadzwonić do Lary i wyciągnąć ją 'na miasto'. Oczywiście zgodziła się. Podeszła pod mój dom gdzie wspólnie pojechałyśmy taksówką pod umówiony adres.
-Przepraszam, ale chyba pan pomylił drogi -powiedziała do kierowcy. 
-Taki dostałem adres.
Lara spojrzała się na mnie pytającym wzrokiem, a ja tylko westchnęłam. Wyszliśmy z taksówki i po zapłaceniu kierowcy dołączyłam do zdezorientowanej Lary. 
-Co się tu do jasnej cholery dzieje?
-Chcę ci pokazać nowy butik
-Chyba sobie jaja robisz. Tu pośród kilkunastu hangarów wątpię żeby był jakikolwiek sklep. 
-No dobra masz mnie. Nie idziemy na zakupy. Przyprowadziłam cię tu, bo Bruno wpadł na szalony pomysł żebyśmy skoczyli ze spadochronów a dobrze wiesz, że boję się wysokości. Potrzebuję kogoś kto będzie tam ze mną i mnie wesprze. 
-I uważasz, że ja jestem odpowiednią do tego osobą?
-Nie inaczej. 
-Dobra to chodźmy. 
Weszliśmy na teren i kątem oka zauważyłam machających do nas dwóch ludzi. Prawdopodobnie to był Bruno i Kameron. Ruszyłam w ich stronę chwytając Larę za rękę i ciągnąc ją za sobą. Gdy do nich doszliśmy przywitałam się z każdym po kolei. Lara także to zrobiła.
-Po co tu Kameron? -spytała na ucho
-A kto będzie wspierał Bruna? -odpowiedziałam pytaniem.
-Dziwni jesteście. 
-Dzięki.
Przyszli do nas ludzie z ekipy i dali nam specjalne skafandry i jakieś okulary. Jako że był to nasz pierwszy skok musieliśmy skoczyć z osobą, która już to wcześniej robiła. Przebrani weszliśmy do małego samolotu. Gdy pojazd wystartował chwyciłam Bruna za rękę i mocno ją ścisnęłam. 
Spokojnie Sam to zwykły lot samolotem.
Nie, musisz jeszcze skakać.
Ugh, mózgu wyłącz się
-Masz kamerę? -spytałam po cichu Bruna
-Tak
Gdy już dotarliśmy na odpowiednią wysokość pracownicy przymocowali nasze kombinezony i ogólne nas całych do ich ciał. Oni byli trochę bardziej zabezpieczeni, bo mieli jeszcze kaski i plecaki ze spadochronem. 
Jeden z nich otworzył drzwi i nim się obejrzałam Kameron wyskoczył, zaraz po nim zrobiła to Lara, a potem przyszła kolej na Bruna. No i zostałam sama. Stanęłam na krawędzi i spojrzałam w dół. Wszystko wydawało się takie małe. Miałam ochotę się cofnąć już nawet robiłam krok w tył, ale przypomniałam sobie po co tu jestem i postanowiłam się nie poddać tak łatwo. 
-Gotowa?
-Nie, ale skaczmy już.
Nie musiałam długo czekać żeby poczuć powiew wiatru w całym swoim ciele. Przez chwilę straciłam ostrość wzroku, a gdy już ją odzyskałam byłam prawie obok Bruna. Chwyciłam go za rękę i razem poszybowaliśmy w stronę Lary i Kamerona. Lecieli niemalże na równi ze sobą. Po chwili cała nasza czwórka była na tym samym poziomie. Kameron spojrzał się na mnie i widziałam w jego oczach tą nutkę niepewności, ale szybko ją odgoniłam szerokim uśmiechem i skinieniem głowy. Kameron zrozumiał i odpiął kieszeń wyciągając z niej małe pudełeczko. Obróciłam się do Bruna by mu przypomnieć o kamerze, ale pomyślał o tym przede mną i już zaczął nagrywać. Pomimo tego, że wiatr strasznie wiał i nie dało się praktycznie nic powiedzieć Kameron przezwyciężył siłę oporu i wykrzyczał to jedno piękne zdanie.
-Lara zostaniesz moją żoną?
Na jej reakcje długo nie trzeba było czekać. Co prawda nic nie powiedziała, ale jej uśmiech i to że się do niego przybliżyła i pocałowała świadczył o tym, że się zgadza. Z racji tego, że mieliśmy rękawice Kameron nie mógł założyć Larze pierścionka na palec, ale zrobił to zaraz po wylądowaniu. Jeszcze nigdy nie widziałam takiego błysku w jej oczach i szczęścia wymalowanego na twarzy. Chyba długo marzyła o tej chwili. I nie dziwie jej się. Naprawdę z Kameronem się kochają i powinni być do końca życia razem. Bynajmniej takie jest moje zdanie, choć teraz śmiem twierdzić, że ich jest podobne. Jeszcze tylko ślub. Najbardziej upragniona przez Larę chwila. I od dzisiaj przeze mnie też.

####
Siemanko :*
Co tam u was słychać? 
Opowiadajcie.
Mam wam coś do przekazania.
Od 20 lipca wyjeżdżam na wczasy gdzie prawdopodobnie nie będę miała dostępu do internetu, więc nie mam pojęcia kiedy pojawi się kolejny odcinek. Postaram się dodać jeszcze jeden przed wyjazdem, ale nie obiecuję. ;)
A teraz mam do was prośbę
Co roku w mojej miejscowości jest taka imprezka, gdzie występują różni piosenkarze. I chodzi o to, że oni co roku biorą jakiegoś 'discopolowca'. Całe szczęście tym razem mamy możliwość wyboru oraz przedstawienia własnych propozycji. Także jeśli moglibyście wypełnić tą ankietę to byłabym wam bardzo wdzięczna. https://docs.google.com/forms/d/1oxWRRt8ditunM5DBQ-tw3zTy02CSx8YeZa_yrTgRUdk/viewform?c=0&w=1
I teraz podam wam kilka odpowiedzi do pytań tak żebyście przyczynili się do sprowadzenia kogoś fajnego w nasze strony. 
'Jaki gatunek muzyki...?' Zaznaczcie tam proszę 'reggae'
'Jaki zespół preferowałbyś jako gwiazdę wieczoru?' Kamil Bednarek
A co do reszty pytań to możecie udzielić jakąkolwiek odpowiedź :D
Z góry dziękuję za pomoc :D

wtorek, 31 marca 2015

#54

BRUNO

Kurczę. Nie dość, że obściskiwała się z Kellanem to jeszcze całowała się z Joshem. Czy to już nie przegięcie? Nie chodzi mi o jej pocałunki, ale o to że jestem zazdrosny o rzeczy, które działy się przed naszym związkiem. Muszę się trochę z tym ogarnąć. To źle na mnie wpływa. Chodzę cały nabuzowany i bez przerwy klnę. Co ta kobieta robi z moim życiem...
Gdy wyszedłem na scenę po raz kolejny udowodniłem sobie, że droga którą obrałem w życiu jest właściwa. Śpiewając przed tysiącami ludzi czułem, że jestem sobą. Dałem z siebie jak zwykle 100% i publiczność to zauważyła, bo obdarzyłam mnie gromkimi brawami. Prosili o bis, więc po raz ostatni dzisiejszego wieczoru sięgnąłem po mikrofon i zaśpiewałem. Był to utwór 'Long distance', który przypomniał mi o tych kilometrach, które dzielą mnie i Sam...
Na after party oczywiście nie obyło się bez alkoholu i teraz już sam nie wiem czy rozmowa, którą przebyłem z Brandonem była fikcją czy prawdą.
Cały poranek próbowałem pozbyć się bólu głowy, który na całe szczęście około 11 ustał. Wczorajszy koncert był jak na razie ostatnim w USA, bo pod koniec trasy jeszcze dwa będą. Dzisiaj wylatujemy do Niemiec gdzie jutro damy kolejny wspaniały występ.
Po podróży wziąłem długi, ciepły prysznic, by pozbyć się stresu i zmęczenia, które nagromadziło się we mnie przez ostatnie kilka dni. Wmasowując w swoje ciało przepięknie pachnące mydełko hotelowe śpiewałem swoją ulubioną piosenkę Michaela Jacksona 'The way you make me feel'.
Skończywszy prysznic, przepasany ręcznikiem w pasie udałem się do mojego pokoju. Zaskoczony osobą, która się w nim znajdowała przez przypadek opuściłem ręcznik, przez co było widać moje czułe miejsce. Szybko z powrotem okryłem się tkaniną.
-Widzę, że Sam ma na co patrzeć -uśmiechnęła się Lara
-Co ty tutaj robisz? -zbyłem jej komentarz
-Akurat miałam sesję zdjęciową w Niemczech niedaleko stąd, więc postanowiłam Was odwiedzić. Kam powiedział mi gdzie się zatrzymujecie.
-Czemu Sam mi nie wspomniała, że tu jesteś?
-Bo pewnie nie wie. Teraz rzadko się spotykamy przez pracę.
-Um. -wskazałem ręką na łazienkę -Ja pójdę się ubrać
-Nie musisz, mi nie przeszkadza twoja golizna. -uśmiechnąłem się i zniknąłem za drzwiami.
-Chcesz coś do jedzenia? -krzyknęła Lara.
-Nie dziękuje. Nie jestem głodny.
-Możesz się mnie spodziewać za kilka minut. Muszę skoczyć do restauracji na dole, bo mnie głód zżera. -usłyszałem zamykające się drzwi, czyli Lara już wyszła z mojego pokoju.
Jestem ciekaw jak długo Lara siedziała w tym pokoju, bo muszę przyznać, że w łazience byłem co najmniej 30 minut.
Lara wróciła z dwoma talerzykami na których nałożone było ciasto czekoladowe.
-Nie chciałem
-Ale ja chciałam, a głupio mi jeść samej.
-Co Cię tu sprowadza?
-Poza tym, że chcę odwiedzić mojego chłopaka i jego przyjaciół to nic. -teatralnie przewróciła oczami.
-Czemu Ci nie wierzę?
-Bo jesteś durny
-No dobra mów o co chodzi
-Tak naprawdę nikt oprócz Ciebie i Phila nie wie, że tu jestem.
-A przecież Kam Ci powiedział... -nie zdążyłem dokończyć
-Nie. Właśnie przyjechałam tu ze względu na niego. Dzień przed waszym wyjazdem się pokłóciliśmy. Poszło o to, że widział mnie z jakimś facetem jak się obejmuję i twierdzi, że widział jak się całujemy, ale to nie było tak. Spotkałam swojego kuzyna na mieście i się z nim przywitałam. Mam tu na myśli przytuliłam się i dałam buziaka w policzek. Możliwe, że o to mu chodziło. Podczas sprzeczki  nie dał mi dojść do słowa, więc nie wie co się tak naprawdę stało. -zaczęła płakać -Nie odbiera ode mnie telefonów, nie odpisuje na smsy. Martwię się, że Go straciłam.
-Spokojnie wszystko się ułoży.
-Nie Bruno nic się nie ułoży! On mnie w ogóle nie słucha. Nie ma zamiaru się do mnie odezwać i gdyby nie to, że cholernie mi na nim zależy i że kocham Go najmocniej na świecie pewnie dałabym sobie już z tym spokój -podszedłem do niej i ją objąłem.
-Pogadam z nim
-Nie bo będzie, że Cię na niego nasłałam... albo w sumie i tak nie mam nic do stracenia.
Wtem ktoś zapukał do drzwi.
-Ej stary! Otwórz. Musisz iść do Brandona, bo ma Ci coś do powiedzenia. -to był Kam
-O nie! Nie chcę żeby widział mnie w takim stanie.
-To idź do łazienki -wskazałem jej drogę.
-Z kim ty gadasz? -dopytywał się Kam
-Sory, rozmawiałem z Sam -otworzyłem mu drzwi i wpuściłem do środka.
-Brandon jest na dole w restauracji. -Kam spojrzał się na stolik gdzie znajdowały się 2 talerzyki z ciastami -Miałeś gości?
-Nie... -jedynym sposobem żeby pogodzić tych dwóch jest ich wspólna rozmowa w cztery oczy- W sumie to tak.
Wziąłem kluczyk od pokoju, który leżał na stole i udałem się do drzwi.
-Co ty wyprawiasz? -spytał Kam
-Wrócę tu za kilka minut i macie być pogodzeni -Kam spojrzał na mnie nie wiedząc o co chodzi -Jest w łazience. -zamknąłem drzwi na klucz.
To były ostatnie słowa jakie usłyszał ode mnie Kam. Zszedłem na dół, by dowiedzieć się o co chodzi.
-Bruno! -krzyknął Brandon- Tu jestem! -wskazał na swój stolik. Przysiadłem się do niego
-Jestem
-Wiedzę. Słuchaj, nie wiem czy pamiętasz naszą wczorajszą rozmowę
-Mam jakieś przebłyski
-No dobra, więc powtórzę Ci to jeszcze raz. Możesz z Sam spotykać się na legalu. Jak wrócisz będzie po premierze jej filmu, więc jeśli pojawiłyby się w mediach jakieś plotki o Was to będą gadać wszędzie o tobie i o niej co pomoże Wam trochę w karierze.
-Czyli znowu wszystko dla dobra kariery!? Myślicie tylko o tym co będą o Nas mówić, a nie o tym jak my się będziemy czuć w tej sytuacji. Pewnie teraz powinienem skakać z radości, bo znieśliście zakaz. Wiesz co!? Pieprzcie się! Gówno mnie obchodzi już to czy mamy zezwolenie czy nie! -wstałem z krzesła i udałem się w stronę wyjścia
-Tobie się nie dogodzi Hernandez. -usłyszałem za sobą.
Nie chciałem na to odpowiadać.
Wyszedłem na świeże powietrze i wyciągnąłem papierosa z prawiej kieszeni mojej bluzy. Zapaliłem go i przeszłem do rozmyślań na ten temat. Faktycznie nie da się mi dogodzić. Teraz jak patrzę na to to widzę, że popełniłem błąd wydzierając się na Brandona, ale cholernie źle mi z tym, że nasi menadżerowie mają nad nami władzę. W sumie nie musimy być im posłuszni, ale w głębi duszy wiemy, że robią to dla naszego dobra. Poprawka - dla dobra naszych karier.
Gdy rzuciłem na ziemię końcówkę drugiego papierosa przez okno balkonowe zauważyłem dwie znane mi postacie. Była to Lara z Kameronem. Krzyczeli coś do mnie, ale przez ruch uliczny nic nie zrozumiałem. Wszedłem, więc na trzecie piętro i otworzyłem drzwi od mojego pokoju.
-Nareszcie! -krzyknęła Lara. -Już po wszystkim. Dziękuje Ci Bruno.
-Do usług
-To my chyba pójdziemy do mojego pokoju -powiedział Kameron i wymijając mnie dodał po cichu- Dzięki za wszystko
-You're welcome.

####
Jak się podoba odcineczek? 
Dzisiaj wzięła mnie taka wena, że kolejny odcinek będzie (chyba) najdłuższy jaki kiedykolwiek na tym blogu czytaliście. I na dodatek musiałam go robić na dwie części żeby Was nie załamać długością. 
Postaram się Wam wrzucić jeszcze coś do Świąt, więc na razie nie składam Wam życzeń.
Pamiętajcie, że jutro jest 1 kwietnia, czyli Prima Aprilis. Obyście kogoś nabrali i oby nie udało się nikomu Was nabrać. 
Jeśli zdarzy się Wam jakaś śmieszna sytuacja podczas jutrzejszego dnia to możecie się ją ze mną podzielić w komentarzu albo pisząc do mnie na marsik.pm@gmail.com :D

czwartek, 6 listopada 2014

#19

Przez dwa dni nagrywałam sceny do filmu. Na razie nie były one zbyt ciekawe, ale po powrocie się rozkręcą. Przeczytałam scenariusz i jest tam jeszcze kilka scen ze mną, więc się cieszę. Z resztą jeszcze nie było pocałunku. Czekam na niego z niecierpliwością.

-Sam jedziemy już. Wzięłaś wszystko? –Krzyknęła Lara. Wszyscy razem we czwórkę jechaliśmy jednym autem. Wybraliśmy, że pojedziemy nad morze.
-Tak
Wyruszyliśmy w drogę. Jazda nie trwała długo. Zameldowaliśmy się w hotelu przy plaży. Lara z Kameronem wzięli razem pokój a Bruno i ja osobno. Poszliśmy na plażę. Tam oczywiście tłum fanek dobierało się do Bruna, więc odeszliśmy. Internet buczał od plotek, że Lara chodzi z Kameronem, więc nie było żadnych podejrzeń i wścibskich pytań do chłopców o nas. Jedyne co mnie zdziwiło to jak podeszła do mnie garstka nastolatków i poprosiła o autograf.
-Hej. Pani Sam da nam pani autograf?
-Że ja?
-Tak.
-A skąd wy wiecie jak mam na imię?
-Jesteśmy Hooligans i wiemy kto gra w teledyskach naszego idola. Od razu panią rozpoznaliśmy.
-Miło mi. Proszę bardzo –podpisałam wszystkim kartki –Mogę coś jeszcze dla was zrobić?
-Jeśli to niebyły kłopot to chcielibyśmy mieć z panią zdjęcie.
-Oj przestańcie. Nie jestem pani tylko Sam. Z resztą wiecie jak mam na imię to używajcie go proszę. Pani brzmi tak jakoś staro –Lara zrobiła nam wszystkim kilka zdjęć. Przez chwilę jeszcze rozmawialiśmy. Na koniec przytuliłam się ze wszystkimi. Gdy odeszli zobaczyłam, że jedna dziewczynka została. Miała około 7 lat. –Hej. Mogę Ci jakoś pomóc?
-Nie po prostu chciałabym Ci coś powiedzieć
-Co takiego?
-Bardzo chciałabym żebyś była razem z Brunem. Naprawdę Cię lubię. Wiem, że on nie ma szczęścia do dziewczyn, ale chciałabym żebyś to zmieniła.
-Oj. To miło z twojej strony. Obiecuje, że zrobię co w mojej mocy żeby Bruno znalazł sobie fajną dziewczynę i był szczęśliwy.
-Ale ja nie chce innej. Ja chcę ciebie –po tym zdaniu dziewczynka odbiegła.

Ucieszyłam się gdy ci ludzie do mnie podeszli. Poczułam, że mam już swoich pierwszych fanów. Choć może nie chciałabym mieć ich aż tyle co Bruno, ale zawsze marzyłam o grupce osób które mnie uwielbiają. Zaczęła mnie zastanawiać ta pogawędka z dziewczynką. Czemu akurat mnie wybrała żebym była z Brunem? Czemu nie chciała innej dziewczyny?  Poczułam się doceniona. Wiem, że raczej nie spełnię życzenia tej małej dziewczynki i z tego powodu jest mi trochę smutno.
Z zamyśleń wyrwał mnie Kameron i spytał co się stało. Opowiedziałam mu i Larze wszystko. Trochę ich zdziwiła ta cała sytuacja. Po 30 minutach dotarł do nas Bruno. Lara od razu opowiedziała mu o wydarzeniu. Bruno spojrzał się na mnie dość dziwnym wzrokiem. Poczułam się głupio i poszłam do morza. Peter ruszył za mną

-Ej! Czekaj! Co jest?
-Nie nic. Tak po prostu chciałam się wykąpać. -skłamałam
-Możemy porozmawiać?
-Tak, ale mam prośbę. Możemy stąd pójść? Głupio się czuje. Wszystkie twoje fanki się na mnie patrzą.
-Jasne. Choć zabiorę Cię w miejsce gdzie nikt nas nie znajdzie.

Poszłam zabrać swoje rzeczy i powiedzieć Larze, że jadę z Brunem. Ona spojrzała się na mnie figlarnymi oczyma i się uśmiechnęła. Odeszłam. Przez całą drogę rozmawialiśmy o wszystkim. Raz nawet w radiu leciała Bruna piosenka. Było to „Just the way you are”. Zaczęłam ją cichutko podśpiewywać a potem z Brunem śpiewałam na cały głos. Nawet nie pamiętam kiedy dotarliśmy do celu. Była to plaża, ale inna niż taka na której byliśmy. Tu nie było ludzi. Panowała całkowita cisza. Jedyne co ją przerywało to szumiące fale.

-Jak tu ślicznie.
-Tak wiem. Przyjeżdżam tu zawsze kiedy muszę coś przemyśleć.
-Niesamowite
-Możesz mi opowiedzieć jeszcze raz co ta dziewczynka ci powiedziała, bo prawie nic nie zrozumiałem co Lara mówiła.
Zaczęłam mu wszystko opowiadać od początku. Uważnie przyglądałam się jego twarzy. Robił dziwne, ale słodkie miny. Gdy doszłam do najważniejszego momentu w całej historii Bruno słuchał mnie i nie przerywał.
-Naprawdę Ci tak powiedziała?
-Tak. Też w to nie mogę uwierzyć.
Po chwili Bruno zmienił temat, ale widziałam, że dziwnie się czuł przez to co usłyszał. Rozmawialiśmy całkiem długo. Po powrocie do hotelu udaliśmy się do swoich pokoi.

Następny dzień

Słodko sobie spałam, lecz obudził mnie jakiś dziwny dźwięk. Było to pukanie do mojego pokoju. Wstałam. Ubrałam szlafrok i otworzyłam drzwi. Był to Bruno. Wpuściłam go do środka
-Czemu mnie budzisz o tak wczesnej porze?
-Wczesnej? Według mnie 10 to nie jest wczesna godzina.
-Co? Jest już dziesiąta? –Spojrzałam na zegarek. Faktycznie. 10. Poprzerzucałam wszystkie ubrania w walizce by znaleźć odpowiednie do dzisiejszej pogody. Jako, że było bardzo ciepło wzięłam krótkie dżinsowe spodenki z wysokim stanem i jasnofioletową bokserkę.
-Tak. Widzę, że księżniczka zaspała –Zaczął się śmiać.
-Śmieszy Cię to? –powiedziałam trochę zła, że go to bawi.
-Jeśli mam być szczery to tak –Spojrzał się na mnie a ja na niego. Przez kilka sekund wpatrywaliśmy się w siebie i nic nie mówiliśmy. Poczułam się niezręcznie, więc poszłam do łazienki się ubrać i umalować. Zrobiłam sobie czarne kreski nad oczami i jak to u mnie w zwyczaju włożyłam koszulkę w spodenki.
-Już jestem gotowa, ale muszę coś jeszcze zrobić
-Co takiego? –spytał Bruno
-Będzie szybciej jak mi pomożesz.

Bruno podszedł do łóżka przy którym stałam. Nim się zorientował walnęłam go poduszką. Zaczęliśmy się obrzucać wszystkim co mieliśmy pod ręką. Po chwili leżeliśmy koło siebie na podłodze. Czułam się taka wolna. Jakby nikt nie mógł mi nic zrobić. Po prostu jak małe dziecko. Obróciłam twarz w stronę Bruna. Dzieliła nas przerwa może 20 cm.  Spojrzeliśmy sobie głęboko w oczy i zaczęliśmy się śmiać. Peter wstał i pomógł mi ogarnąć w pokoju. Zeszliśmy na dół i zjedliśmy śniadanie. Bynajmniej ja. Bruno wziął sobie jabłko i herbatę.

-Gdzie jest Lara z Kameronem?
-Poszli na plaże. Powiedzieli, że jak się obudzisz to mamy do nich dołączyć.
-To idziemy?
-Jasne
Na plaży wylegiwały się nasze gołąbeczki. Podeszliśmy do nich i rozłożyliśmy swoje rzeczy obok nich. Po chwili Lara spytała się mnie czy idziemy na zakupy. Odparłam, że z wielką chęcią. Chłopacy pilnowali naszych rzeczy a my chodziliśmy po sklepach. Kupiłam sobie nowy strój kąpielowy i śnieżnobiałą zwiewną sukienkę. Doskonale podkreślała moją opaleniznę. Przez cały nasz shopping Lara dość dziwnie się zachowywała. Niby normalnie, ale gdybyście ją znali domyślilibyście się, że coś jej siedzi na sercu.
-Co jest Lara? –spytałam
-A nic –spojrzała na mnie i się lekko uśmiechnęła
-Jak to nic, przecież widzę. Jesteś jakaś taka inna
-Bo wczoraj…
-Co wczoraj? Co się stało?
-Ja i Kameron przeżyliśmy swój pierwszy raz. To było niesamowite. –Jestem w szoku. Nie spodziewałam się tego. Jednak muszę przyznać, że się cieszę. Oni są naprawdę wspaniałą parą.
-Nie wierzę.
-Ja też, ale stało się i tego nie żałuje.
Byłam jeszcze w szoku przez kilka minut. Potem się otrząsnęłam i poszłam z Larą do chłopaków. Zobaczyłam jak Kameron uśmiecha się do Bruna a potem do nas. Lara cmoknęła Kamerona w usta i usiadła koło niego. Ja zaś usiadłam koło Bruna i przyglądałam się Larze. Dała mi nasz znak (owinęła włosy wokół palca).
-Bruno zawieziesz mnie do hotelu?
-Jasne
Gdy wsiedliśmy do auta powiedziałam Brunowi, że Lara dała mi sygnał. On zaś pochwalił się, że wie o tym co zdarzyło się w nocy.
-To co robimy? –spytałam
-Nie wiem. Może pojedziemy gdzieś w jakieś ustronne miejsce. Mam już na dzisiaj dość dawania autografów i robienia sobie zdjęć. Jestem zmęczony.
-No to może chodźmy do hotelu. I tak jest już późno. –Spojrzałam na zegarek była 20:25.
-Okej.

Dojechaliśmy do hotelu. Weszliśmy do mojego pokoju i zaczęliśmy rozmawiać. Zamówiliśmy sobie spaghetti. Było przepyszne. Przypomniało mi się, że zapomniałam kupić sobie kredki do oczu, która właśnie mi się skończyła. Przeprosiłam Bruna i wszyłam z pokoju. Wróciłam po 15 minutach. Gdy weszłam do pokoju zobaczyłam, że Bruno śpi na moim łóżku. Nie wiedziałam co zrobić. Nie chciałam go budzić bo tak słodko wyglądał, ale z kolei jeśli tego nie zrobię to będę musiała spać na kanapie. A co tam. Chociaż raz się poświęcę. Przykryłam go kocem i położyłam się na kanapę. Usnęłam. Około 2 w nocy poczułam jak ktoś mnie lekko szarpię. Otworzyłam oczy. Zobaczyłam Bruna.

-Dlaczego tu śpisz?
-Bo usnąłeś na moim łóżku, a ja nie chciałam Cię budzić.
-Przepraszam. Byłem strasznie zmęczony.
-Nic się nie stało. Idź spać.
-Nie. Idź połóż się na swoje łóżko. Ja pójdę do siebie.
-Weź przestań. Nie będziesz w środku nocy chodził po hotelu. Jeszcze wezmą cię za jakiegoś złodzieja.
-W sumie masz rację.
Nie miałam siły by wstać. Byłam strasznie zaspana. Bruno pomógł mi się przenieść na łóżko. Następnie wrócił na kanapę i na niej usnął. Obudziło mnie łaskotanie po stopie. Gdy otworzyłam oczy ujrzałam Bruna. Uśmiechał się do mnie.
-Czemu mnie budzisz? Daj mi spać! –zakryłam się cała kołdrą.
-Nie ma spania. Czas powrotu do domu. No już. Wstawaj –zabrał mi kołdrę. Nie wierzę, że to zrobił. Bez kołdry jest strasznie zimno.
-O nie! Przegiąłeś panie Mars.
Wstałam i zaczęłam wyrywać mu tą kołdrę. Uparciuch nie chciał mi jej oddać. Bruno pociągnął nieco mocniej, co spowodowało, że wpadłam mu w ramiona. Objął mnie
-I co teraz zrobisz? Jesteś uwięziona.
-Wydostanę się – zaczęłam się szarpać, lecz nic mi to nie dało. – No dobra poddaje się. Co mogę zrobić żebyś mnie wypuścił.
-Poproś
-Proszę
-Ładniej
-Ale jak?
-Nie wiem. Wymyśl coś.
-Bardzo proszę.
-Nadal za mało
-Obiecuję, że pójdę się ubrać.
-Mało no ale niech Ci będzie. Możesz iść, ale prosto do łazienki.

Bruno poszedł do swojego pokoju, a ja gdy się ubrałam zaczęłam się pakować. Poszłam po Larę i Kamerona. Byli już gotowi. Po 5 minutach dołączył do nas Bruno. Wymeldowaliśmy się i ruszyliśmy w drogę. Odwieźli mnie do domu. Podziękowałam im za wspólny wypad i weszłam do mieszkania. Rozpakowałam się i zaczęłam rozmyślać nad całą wyprawą. Nad tym co mi dziewczynka powiedziała. Nad tym, że ktoś mnie rozpoznał i chciał ze mną zdjęcie. Aż w końcu doszłam do wniosku, że czekają mnie 2 miesiące ciężkiej pracy na planie. Strasznie się tego objawiałam. Nie wiedziałam czym dam sobie rade. Zastanawiałam się nad wyborem mojego menadżera. Przed wyjazdem trochę poszperałam w sieci i znalazłam kilka fajnych ofert. Podzwoniłam trochę, ale nie wiedziałam czy byli mną zainteresowani aż do dzisiaj.

****
Huhuhuh :3
Żem się rozpisała :D
Pragnę tylko powiedzieć, że odcinki raczej nie będą takiej długości, chyba że wena mnie jakoś mocno chwyci.
Pamiętajcie, że jest ANKIETA ! Głosujcie !

czwartek, 17 lipca 2014

#HappyBirthday

Dzisiaj urodziny obchodzi nasz ukochany Phil. Ma już 34 (!) lata. Oczywiście nie wygląda na tyle. Dałabym mu max 28. No, ale cóż.
12 lipca miał urodziny Kameron Whalum (nasz bohater). 25 lat. Niezły wiek.
A więc tak moi kochani chciałabym Wam złożyć najserdeczniejsze życzenia. Zdrowia, szczęścia... żeby bardzo dobrze się rozwijała Wasza kariera, żebyście zdobili dużo fanów, abyście do końca byli Hooligans. Pragnę byście byli szczęśliwi i nie zmieniali się. Jesteście niesamowici. Pamiętajcie, że Was kochamy. Hooligans forever.
I na koniec jeszcze takie trochę bardziej samolubne życzenie. Mianowicie życzę Wam abyście przyjechali do Polski. Tutaj też macie dużo fanów. Mam nadzieję, że kiedyś do Nas wpadniecie.
A teraz kilka zdjęć naszych jubilatów.










Świetne są te torty




A na koniec moje ulubione zdjęcia



Jeszcze raz wszystkiego najlepszego
Happy Birthday !