Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kam. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kam. Pokaż wszystkie posty

piątek, 16 stycznia 2015

#35

BRUNO

Tydzień minął bez żadnych niespodzianek. Dopracowywaliśmy „The lazy song”. Nagraliśmy teledysk i teraz tylko czekamy na montaż.
Nie miałem zbytnio czasu żeby spotkać się z Sam, ale rozmawiałem z nią niemal codziennie. Ze dwa razy zawitała w naszym studiu sprawiając, że nie mogłem skupić się na wykonywanych czynnościach. 
Kilka dni temu Kameron miał urodziny, a za 2 dni Phil będzie obchodził swoje, toteż postanowiliśmy z Hooligans i ich dziewczynami, że zrobimy im niespodziankę. Wynajęliśmy salę i zaprosiliśmy kilku ich bliższych znajomych. Moim i Sam zadaniem był wystrój sali, także 2 godziny przed imprezą musieliśmy przybyć na miejsce. Pani z obsługi spytała się czy w czymś nam pomóc, ale my wiedzieliśmy dokładnie co chcemy zrobić. Rozwiesiliśmy serpentyny i balony po całym pomieszczeniu. Rozstawiliśmy stoły i nakryliśmy na nie.  Nie wiemy ile dokładnie będzie osób, ale spodziewamy się około 50. 
-Zostało jakieś 30 minut zanim ludzie się tu zbiorą –mówi- Całe szczęście mamy już wszystko gotowe. Jest tylko jedna sprawa –spojrzałem na nią pytająco –Muszę się gdzieś przebrać 
Baby i ich problemy…
-Przecież wyglądasz ślicznie. 
-Weź przestań –nie wiem skąd ją wzięła, ale rzuciła mnie jakąś ściereczką –Idę poszukać łazienki
-Zaczekaj –złapałem ją w pasie- Nie widzieliśmy się prawie przez tydzień a ty mi uciekasz?
-Przecież odwiedziłam Cię w studiu
-No tak, ale… No wiesz… Tam byli inni ludzie a teraz jesteśmy sami. 
Uśmiechnęła się.
-Zapomnij. –powiedziała
Udałem, że się smucę.
-Chciałem tylko spędzić z tobą czas.
-To poczekaj do jutra, kocie
-Kocie?
Zaśmiała się i odeszła. 
Nawet lubię to przezwisko. 
Mrr…
Wróciła po jakiś 10 minutach i wyglądała nieziemsko. Nie mogłem przestać patrzeć się na jej strój. Chyba jeszcze bardziej się w niej zakochałem.
Podszedłem do niej i wyszeptałem jej do ucha, że wygląda oszałamiająco. Ona na to się zachichotała. Przytuliłem ją do siebie i zacząłem się zastanawiać czy jej nie pocałować. Teraz jej usta jeszcze bardziej mnie kusiły niż wcześniej. Z resztą co ja mówię, nie tylko usta mnie kusiły...
Po chwili poczułem, że Sam się lekko ode mnie odchyla. Miałem okazję. Widziałem jak patrzy się na moje usta, ale byłem jak sparaliżowany. Nie mogłem nic zrobić. Nie wiem czemu tak się stało. Jeszcze przed chwilą sam myślałem o tym żeby ją pocałować, a teraz kiedy ona daje mi znak ja nie mogę się ruszyć. Chyba zrozumiała, że raczej do tego nie dojdzie, bo się odsunęła i jej wzrok przeniósł się na salę. A konkretnie na wielkie wspólne zdjęcie Hooligans - nasz dodatek do prezentu dla chłopców, bo głównym prezentem jest wyjazd do Hiszpanii na Wyspy Kanaryjskie na cały tydzień. Należy im się mały relaks. 
-A ty się nie przebierasz?
-Już jestem gotowy
-Serio w tym idziesz?
-A co? Źle jest?
-Mam być szczera?
-Tak
-Jest okropnie. Idź się przebierz
-Ale ja nie wziąłem innych ubrań
-Całe szczęście ja o tym pomyślałam. -Puściła mi oczko i wyszła z pomieszczenia . Po chwili wróciła z ciuchami -Proszę
Dostałem koszulę w odcieniu jej sukienki i czarna spodnie. Przebrałem się w nie szybko by pokazać się w nich Sam zanim inny przyjdą.
-Idealnie
-No. W końcu wyglądamy jak para
Uśmiechnęła się.
Po chwili zebrali się goście. Przynieśli ze sobą dużo jedzenia, picia, alkoholu... Wystarczyłoby żeby nakarmić 200 osób. No, ale cóż każdy musiał coś ze sobą wziąć. 
30 minut po tym jak wszyscy przyszli, dołączyli do nas najważniejsi goście. Oczywiście schowaliśmy się w ciemności, która panowała w pomieszczeniu i kiedy otworzyły się drzwi wyskoczyliśmy i krzyknęliśmy "niespodzianka". Widziałem ich zaskoczenie na twarzach. Stali jak wryci póki jeden z nich nie podziękował. W między czasie kelnerzy poczęstowali nas trunkiem i wznieśliśmy toast na ich cześć. Potem nastąpiło krótkie śpiewanie "Happy Birthday". Wszyscy rzucili się na solenizantów i zaczęli ich obściskiwać. W końcu nadszedł czas na mnie i Sam. Złożyliśmy im skromne życzenia i daliśmy prezent. Widziałem już kiedyś jak Kameron z Philem się cieszą, ale to co teraz ujrzałem chyba zwie się euforia. Zaczęli podskakiwać i krzyczeć na całego, że jadą do Hiszpanii przy tym całując swoje ukochane. Podeszli z powrotem do nas i nam podziękowali. Zapewniali, że to jest najlepszy prezent jaki kiedykolwiek dostali i że wykorzystają go w 100 %. Mam tylko nadzieję, że nic se tam nie zrobią i wrócą cali do domu. 
W kolejnych godzinach wszyscy weszli na parkiet i tańczyli. Podczas tego dość długiego czasu może ze 2 razy tańczyłem z Sam. Co chwilę ktoś ją porywał. Kiedy widziałem ją przy barze miałem zamiar do niej podejść i ją wyciągnąć na parkiet, ale zanim do niej dotarłem jakaś kobieta mnie zaczepiła i zaprosiła do wspólnego tańca. Co miałem zrobić? Przecież nie mogłem jej odmówić. Więc z nią potańczyłem. I tak mijały kolejne godziny tej wspaniałej imprezy. W pewnym momencie spotkałem się z Sam i zaczęliśmy razem tańczyć. Z początku była dość szybka piosenka, więc wywijaliśmy jak szaleni, lecz później zastąpiła ją jakaś ballada. Sam przytuliła się do mnie i zaczęliśmy bujać się w rytm muzyki. Jej biodra swobodnie przesuwały się pod moimi rękami. Głowę miała opartą o moje ramię. Ta chwila mogłaby trwać w nieskończoność. W pewnym momencie odsunęła głowę od mojego ciała i zaczęła wpatrywać się we mnie. Jej wzrok sprawił, że przeze mnie przeszły ciarki. Poczułem, że to jest ten moment. Ona pragnie tego pocałunku tak samo jak ja. Swoją dłonią delikatnie powędrowałem ku górze dopóki nie doszedłem do jej policzka. Pogłaskałem go, a ona oddała się moim pieszczotą. Przejechałem kciukiem delikatnie po jej wargach po czym zetknąłem je ze swoimi. Ten pocałunek był taki delikatny. Jej usta były najwspanialszą rzeczą jaką kiedykolwiek smakowałem. Odsunąłem twarz na bezpieczną odległość by móc zobaczyć jej reakcję na to co się wydarzyło. Nadal miała zamknięte oczy. Ponownie przejechałem dłonią po jej policzku na co się ocknęła. Otworzyła oczy i spojrzała na mnie tak jakby chciała mnie połknąć w całości. Pragnęła jeszcze jednego pocałunku. Nie dręcząc nas obojga zrobiłem to co mi serce rozkazało. Złączyłem nasze wargi w całość. Ten pocałunek zupełnie różnił się od pierwszego. Był żywszy, bardziej namiętny. Przycisnąłem jej ciało do mojego i niemal czułem jej ciepło na sobie. Brnąłem niżej ze swoją ręką póki nie znalazła się na jej pośladku. Ścisnąłem go mocno. Sam się wzdrygnęła, ale nie przerwała pocałunku. Jej dłonie delikatnie pieściły moje plecy. Cała ta chwila wydawała się być snem. Lecz zorientowałem się, że nim nie jest gdy usłyszałem, że zmienia się piosenka. Czar prysł a chwila po namiętnym pocałunku zniknęła. 

*** 

I jak moi kochani? Podoba się? Muszę przyznać, że choć nie do końca tak sobie wyobrażałam ten pocałunek to jest okej.
Miałam dzisiaj dość nieprzyjemny wypadek. Otóż moja koleżanka przez przypadek walnęła mi kolanem w nos. Całe szczęście nic mi nie jest. Dzięki temu mam zwolnienie ze szkoły na 3 dni i wtedy postaram się napisać jak najwięcej odcinków. 
PS. Pamiętajcie o ankiecie. -  zaznaczcie swoją opinię. 

sobota, 27 grudnia 2014

#29 dla TruePaulaLife :*

BRUNO

Cały dzień zadawałem sobie jedno dręczące mnie pytanie. Czemu ona nie odbiera telefonu? Dzwoniłem do niej chyba z 10 razy. Gdyby telefon jej się rozładował, w nocy na pewno by go naładowała. Mam nadzieje, że nic jej nie jest. Strasznie się martwię i nie wiem co robić. Jestem zbyt daleko żeby pojechać do jej domu i sprawdzić czy z nią wszystko w porządku. Nie wiem co sobie zrobię jak jej się coś stanie.
-Ziemia do Marsa! -Phil machał mi ręką przed oczami- Potrzebujemy Cię tu.
-Wybacz, zamyśliłem się.
-Nie da się nie zauważyć. -wtrącił się Phred
-Więc po co mnie potrzebujecie?
-Musimy przećwiczyć choreografię.
-Przecież znamy ją całą na pamięć
-To nic. Chyba nie zaszkodzi jeśli jeszcze poćwiczymy.
-Okej.
Niechętnie wstałem z wygodnej kanapy i zaczęłam ćwiczyć z chłopakami choreografię. Ciągle myślałem o Sam. Ta sprawa nie dawała mi spokoju.
-Dobra chłopaki. Koniec. Nasz mistrz nie może się skupić. - powiedział Kameron, po czym chłopaki się rozeszli. -Co jest? - w pomieszczeniu zostałem tylko ja i Kam
-Nic, nic -Nie chciałem mu mówić o tym, bo to jest dość głupie. Może zgubiła telefon a ja nie potrzebnie robię aferę.
-Przecież widzę.
-Okej. Dzwoniłem wczoraj i dzisiaj do Sam i nie odbiera. Martwię się o nią. Co jeśli coś się jej stało?
-Stary wyluzuj. Pewnie telefon jej się rozładował.
-Ale chyba by go naładowała? Przecież pracuje. Musi mieć naładowany telefon!
-Może zapomniała -Kam powiedział w to chociaż sam w to nie wierzył.
-Tak, na pewno... - usiadłem na kanapie -Nie wiem co robić. Boję się.
-A dzwoniłeś do Lary? -że ja na to wcześniej nie wpadłem. GŁUPEK!
-Nie
-To ja do niej zadzwonię i zaraz się dowiemy. - Kam wyszedł z pokoju
Zostałem sam z tymi okropnymi myślami. Czy ktoś mógł ją skrzywdzić? A może to ten Kellan? W końcu jak z nią ostatni raz rozmawiałem mówiła, że jest z nim. Nie podaruje mu jeśli coś jej zrobił. Jest jeszcze jedna sprawa. Co jeśli oni wtedy... ? Co jeśli się przespali? Co jeśli Sam jest z nim? Powiedziałaby mi o tym, ale może to świeża sprawa i nie chce zapeszać. Już nie wiem. Mam nadzieję, że tak nie jest. Nie chcę, żeby była z tym człowiekiem. Chcę żeby była ze mną!
Co ty przed chwilą pomyślałeś? Chcesz żeby była z tobą?
Tak. Chcę tego. Pragnę jej jak nikogo innego. Nawet nie wiem kiedy się to stało, że się w niej zakochałem. Nie planowałem tego, ale jakoś tak wyszło. Obawiam się jedynie, że ona nic do mnie nie czuje. Może i mnie kocha, ale jak przyjaciela. Dla mnie to za mało. Boję się, że jeśli wyznam jej mojej uczucia ona mnie wyśmieje albo że przez to popsuję naszą relację. Nie chcę jej stracić, ale jak mam ją zyskać? Przecież nie spytam się jej od tak czy coś do mnie czuję. To by było głupie.
Nie miałem czasu się dłużej zastanawiać, bo zadzwonił do mnie telefon.
Sam.
Odetchnąłem z ulgą.
-Tak?
-Hej Bruno. Przepraszam Cię najmocniej, że nie odbierałam.
-Martwiłem się.
-Nie potrzebnie. Telefon mi się rozładował -a jednak. dobrze, że nie było innego powodu.
-Całe szczęście. Myślałem, że Ci się coś stało.
-Spokojnie. Jestem cała i zdrowa. Dziękuję za troskę
-Nie ma za co.
-Więc jaka była przyczyna twojego telefonowania?
-Po prostu chciałem spytać co u ciebie słychać
-Aha. Nic ciekawego, poza tym, że idę dzisiaj na dyskotekę. Wygrałam zakład z Kellanem. Zapowiada się niezła zabawa. -Grr... Znowu ten Kellan kręci się koło niej
-To życzę udanej imprezki
-Dziękuje. -do pokoju wszedł Kameron -Wiesz co ja muszę kończyć. Do usłyszenia.
-Pa
Rozłączyłem się.
-Wszystko z nią w porządku, ale to chyba już wiesz.
-Tak. Zadzwoniła przed chwilą.
-To czemu nadal jesteś taki smutny? -Powiedzieć mu czy nie? W sumie jest moim przyjacielem. Mogę mu zaufać.
-Bo Sam dzisiaj idzie na imprezę z Kellanem. Jest jej kolegą z planu. -Chwilę potrzebował żeby zrozumieć moje słowa.
-A ty smutny jesteś bo...? -spojrzałem na niego -Czekaj, czekaj. Już wiem. Jesteś zazdrosny!
-Nie chcę żeby on się do niej zbliżał.
-PHIL! Chodź tu! Mamy problem!
-Co jest? -wleciał zadyszany Phil
-Aż tak Cię zmęczyło przebiegnięcie 10 metrów?
-25! -zaprotestował Phil.
-Dobra, dobra. Słuchaj. Nasza gwiazdunia się zakochała.
-Nie prawda -Zaprotestowałem. Kam spojrzał się na mnie z pytaniem na twarzy- No dobra.
-Ojoj. Biedactwo. -Skomentował Phil
-Musimy mu pomóc. Jakiś typ kręci się koło Sam i póki co jeszcze przez 3 dni tak będzie.
-No to cienko.
-Ale ja mam plan który wynagrodzi Sam, że przez tyle czasu Cię nie było i dzięki czemu zakocha się w tobie.
-No to powiedz.
-O nie. Najpierw załatwię to z Larą.
Kameron wyszedł z pokoju i jak mniemam zadzwonił do Lary. Natomiast ja z Philem rozmawialiśmy o Sam. Opowiadałem mu jak mnie ściskało gdy z nią dzisiaj gadałem. Aż do teraz boli mnie brzuch. Powiedziałem mu też, że myślałem o niej już kilka dni bez przerwy. Choć tak naprawdę nie zdawałem sobie z tego sprawy, lecz wiedziałem, że zawsze przed pójściem spać widziałem ją przed oczami.
-Dobra załatwione. Lara nam pomoże. Zanim Wam opowiem Phil musi przysiąc, że nikomu, podkreślam NIKOMU nie powie.
-Okej... A mogę chociaż Urbanie?
-Nie! -krzyknęliśmy oboje
-No dobra.
Kam opowiedział nam o planie. Zapowiada się całkiem nieźle. Muszę przyznać, że pomysłowy to on jest. Phil skwitował Go jednym zdaniem.
-Ty to masz mózg -Roześmialiśmy się
Za równą godzinę rozpoczynaliśmy koncert, więc musieliśmy rozłożyć sprzęt. Nastroić instrumenty. Rozgrzać się, rozśpiewać.
Gdy wyszliśmy na scenę poczuliśmy to miłe ciepło. Biło ono z publiczności. Wszyscy skandowali moje imię (tak w zasadzie pseudonim). Zaczęło się show. Bawiłem się niesamowicie. Dałem z siebie 150 % z resztą jak na każdym koncercie. Potem zrobiłem sobie kilka fotek z fanami i udałem się na after party. Byłem tam może z 2 godziny i padnięty wróciłem do łóżka. Tym razem bez żadnej panienki.

***
Święta, święta i po świętach...
Jak tam wasze brzuszki? Najedzone? Mój aż pęka. Tyle pyszności się w nim mieści.
Dostaliście coś związanego z Brunem pod choinkę? Ja "Doo-Wops & Hooligans" <3
Tak poza tym już nie długo Sylwester! Kto się cieszy? Myślę, że jeszcze dodam co najmniej jednego posta przed tym dniem, także nie będę Wam dzisiaj składać życzeń.
Do kolejnego :*

piątek, 5 grudnia 2014

#25

SAM

To był najwspanialszy dzień w moim życiu. Bruno się o wszystkim dowiedział i mam nadzieję, że pozbył się Kim. Ta kobieta nie zasługiwała na niego w żadnym calu.

-I jak? –spytała Lara, gdy weszłam do jej mieszkania
-Dobrze. Zdążyłam z nim porozmawiać przed odlotem
-I tylko tyle mi powiesz? Szczególiki proszę
-A więc, Bruno jakimś cudem w dzień rozmowy poszedł do biura Kim i usłyszał naszą rozmowę. Dowiedział się wszystkiego i chyba z nią zerwał. Zrozumiał, że źle postąpił obrażając się na mnie i ustaliliśmy, że postaramy się aby wszystko pomiędzy nami było tak jak dawniej.
-No to fajnie. – uśmiechnęła się -Muszę Ci się do czegoś przyznać
-Słucham?
-Bo to tak jakby trochę przeze mnie
-Jak to przez ciebie?
-No bo to ja wysłałam Brunowi sms-a żeby przyjechał do biura. Musiałam sprawić żeby się dowiedział w końcu o tym i żeby Ci wybaczył.
-Dziękuje. Nawet nie wiesz jak mi pomogłaś.
-Nie ma sprawy. Polecam się na przyszłość.
A więc po to kazała do siebie zadzwonić, żeby napisać do Bruna. Chciała nam pomóc. Co za przebiegła lisica. Kocham ją. Jest jak siostra. Bardzo mądra siostra. Pomaga, wspiera… Po prostu jest wspaniała

BRUNO

-Ej stary o czym ty tak myślisz? –spytał Kam
-Nie ważne –uśmiechnąłem się do niego
-No mów –wtrącił się Phil
-Pogodziłem się z Sam
-No w końcu –westchnął Phil
-To dobrze –powiedział Kam
-Bardzo dobrze –odpowiedziałem
-Dlatego widziałem ją na lotnisku –wtrącił Phil
-Tak. Przyjechała, bo wysłałem jej sms a potem nie odebrałem od niej telefonu. Zmartwiła się i przyjechała. Chciała wyjaśnić wszystko co się pomiędzy nami stało.
-Stary. Nic tylko brać, taka kobieta to skarb. Gdyby nie Urbana to pewnie byłaby moja
-Ej! Nie pozwalaj sobie. Ona jest moja –Co? Co ja powiedziałem?
-No chyba śnisz.
-Faktycznie. –zaczął się krótki śmiech Phila
-A gdzie Kim? Nie widziałem jej na lotnisku
-Kim już nie ma
-Jak to?
-Zerwałem z nią. –nie mogłem wykrztusić tego z siebie, ale po jakimś czasie mi się udało –Wykorzystała mnie
-Sory stary. Nie wiedziałem.
-Nic się nie stało

***

SAM

Dzisiaj zaczyna się ostatni tydzień pracy na planie. Bynajmniej dla mnie. Od samego rana chodziłam uśmiechnięta. I chyba wszyscy to zauważyli
-Coś ty taka uchachana od samego rana? –spytał Josh
-A nie ważne –odpowiedziałam delikatnie
-Nie karz nam się błagać –powiedział Kellan
-No dobra. Pogodziłam się z Brunem.
-I to jest ten powód? –spytał Kell. Raczej nie był z tego powodu zadowolony.
-Daj dziewczynie na luz. Pogodziła się z super gościem. Znam go osobiście i naprawdę uważam, że jest spoko. Powinniście być razem.
-Serio tak uważasz? Moim zdaniem on jest palantem skoro w ogóle się na nią gniewał. Na taką kobietę nie powinno się obrażać.
-Oj schlebiasz mi –powiedziałam. Udawałam, że nie usłyszałam, że wyzwał Bruna
-Chyba musisz Go osobiście poznać żeby zrozumieć jaki on jest. Nie oceniaj Go.
-Wybacz. Nie chciałem Go obrazić. Po prostu nie ogarniam jak on mógł wyrządzić taką krzywdę Sam
-Bez przesady. Nic mi nie jest
-Ale było. Myślisz, że nie wiem, że chodziłaś smutna i płakałaś przez niego. Przez telefon też potrafię wyczuć, że coś z tobą nie tak
-No dobra. Może i było coś na rzeczy i faktycznie przez niego płakałam, ale to już przeszłość. Nie wracajmy do tego
-Dobra. Koniec tych pogaduszek. Czas na pracę. – wtrącił się Josh
Musieliśmy iść na plan nagrać scenę. Poszło nam całkiem sprawnie. Po pracy udałam się do domu. Wzięłam gorącą kąpiel i położyłam się do łóżka. W ręku trzymałam telefon z wybranym numerem Bruna. Chciałam zadzwonić, ale nie wiedziałam jak się mam zachować. Mam udawać, że nic się nie wydarzyło i rozmawiać z nim jak z przyjacielem czy lepiej będzie jeśli na razie poudajemy tylko znajomych? Sama już nie wiem. Chciałam już kliknąć na przycisk „dzwoń”, ale zdałam sobie sprawę, że to on powinien zadzwonić. Może ma teraz jakieś ważne spotkanie albo gra koncert. Tego nie wiem.
Wstałam i poszłam do salonu. Włączyłam jakiś film. Gdy już lekko się wciągnęłam, usłyszałam jak dzwoni mi telefon. Dzwonek nadal miałam taki sam – Runaway Baby.
Był to Bruno.
Odebrałam. Zaczęliśmy rozmowę. Zbytnio nie mieliśmy o czym gadać. Widać, że ta rozłąka nas poróżniła. Gdy nie mieliśmy już tematów powiedziałam, że źle się czuję i chce iść spać. Oczywiście skłamałam, ale co miałam ciągnąć tą rozmowę? Nie opłacało się. Tylko zmarnowałabym nam czas. Mam nadzieję, że następnym razem pójdzie nam lepiej.

***

W ciągu ostatnich dni ukończyłam film i zgłosiłam się na kilka castingów. Dzisiaj przyszła mi wiadomość, że zagram w reklamie szamponu do włosów. W sumie fajnie. Chociaż będę miała zajęcie. Zostało jeszcze 2 tygodnie i 3 dni do powrotu Bruna. Czy odliczam? Skądże. Stęskniłam się za nim. Pragnę Go zobaczyć.
Umówiłam się dzisiaj na obiad z Kellanem. Nadal mam zamiar utrzymać kontakt z ludźmi z planu.
-I jak tam Wam idzie praca?
-Całkiem dobrze. Jeszcze półtora miesiąca i powinniśmy skończyć. A ty masz coś na oku? Jakąś nową rólkę?
-Byłam niedawno na castingach. Zobaczymy co z tego wyjdzie. Jak na razie będę reklamować szampon
-Szampon? –nieco się zdziwił
-Tak. A co?
-Nie nic. Myślałem, że stać Cię na więcej –uśmiechnął się do mnie zadziornie
-A powiedz mi co jest złego w reklamowaniu szamponu?
-Nic, nic. Po prostu stać Cię na reklamowanie jakiejś drogiej biżuterii a nie taniego gówna.
-Nie zapominaj, że ja dopiero zaczynam karierę i że początki są zawsze trudne.
-No fakt. Sam kiedyś reklamowałem soczek do picia
-Serio?
-Tak.
-Czemu ja tego nie wiedziałam.
-Oj nie wiem. Przegapiłaś taką fajną reklamę. I raz, dwa, trzy. Gdy ochotę masz wypij sobie smash. Jeden łyk, drugi łyk i cały soczek znikł. –Kellan zaczął śpiewać
-Kruczę to ile ty musiałeś mieć lat jak to nagrywałeś?
-Około 10. –uśmiechnęłam się. Spojrzałam na zegarek. Było już późno. Musiałam wracać do domu.
-Muszę już iść.
-Okej. Kiedy się spotkamy?
-Nie wiem. Zadzwonię do ciebie.
-Dobrze. Już nie mogę się doczekać. –podeszłam do niego i dałam mu buziaka w policzek na pożegnanie.
W drodze do domu strasznie się zamyśliłam i nawet nie zauważyłam kiedy w kogoś weszłam
-Przepraszam –powiedziałam i spojrzałam się na tą osobę. To była Kim. Spojrzała się na mnie jak na wroga i od razu z jej ust zniknął uśmiech
-Uważaj jak chodzisz!
-Dobrze wiesz, że nie zrobiłam tego specjalnie.
-No nie wiem.
-Chciałam Ci powiedzieć, że to nie przeze mnie Bruno wtedy znalazł się w biurze. Choć w sumie dobrze, że tam przyszedł
-Tak jasne nie przez ciebie. Jestem ciekawa wtedy jakim cudem akurat w ten dzień przyszedł do mnie do pracy? A z resztą, nie tłumacz tego i tak Ci nie uwierzę. Wiem, że chciałaś mi go odbić. Wiem, że chciałaś mnie zniszczyć, ale strzeż się bo to ja zniszczę ciebie  -pogroziła mi palcem
-Czy ty mi grozisz?
-Ja? Skądże
-Nie boję się ciebie
-To zacznij. A tak poza tym papiery rezygnacyjne zostawiłam w biurze -odeszła
-Tylko, że to ja ciebie zwolniłam! –krzyknęłam, ale chyba mnie nie usłyszała
Nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć. Ona naprawdę mi groziła, czy tylko tak powiedziała żebym zaczęła się jej bać?



*** 

Krótki, bo brak weny i z resztą strasznie mi się nie podoba, ale muszę Wam coś wstawić bo już dawno nie było tu nowiusieńkiego odcinka.
Zdradzę Wam sekret: Teraz będzie już tylko lepiej. 
Nasza para w końcu się pogodziła i chyba coś z tego wyjdzie...
Z resztą sami zobaczycie. Wystarczy tylko, że będziecie czytać i komentować :D

wtorek, 14 października 2014

#14

-Halo! Sam słyszysz mnie? Halo!
Zamknęłam jeszcze na chwilę oczy. Nie wiedziałam co się dzieje.
-Halo! Sam! Słyszysz mnie? – mówił jakiś facet.
-Tak –powiedziałam resztkami sił.
-Dobrze. Jesteś w szpitalu a ja jestem doktor Luke.
-Co się stało? –powiedziałam przerażona
-Nic po prostu zemdlałaś. A teraz leż spokojnie. Nic nie mów. Nie możesz się przemęczać.
Po chwili lekarz wyszedł z sali. Następnie weszła do niej Lara.
-Hej! Nic Ci nie jest? Strasznie mnie wystraszyłaś.
-Wszystko jest okej. Nie rozumiem dlaczego tu jestem.
-Bruno mówił, że szłaś w stronę domu i zemdlałaś. Tak się biedaczek przejął, że od razu zawiózł Cię do szpitala. Gdy już tu byliście dopiero zadzwonił do Kamerona i mu o wszystkim powiedział.
-Dziękuje, że przyjechałaś.
-Nie ma sprawy. –Uśmiechnęła się do mnie a ja do niej.
-Przepraszam, że przeszkadzam, ale czy mogę wejść? –spytał się Bruno. Pokiwałam do Lary, że nie, lecz ona go wpuściła a sama wyszła z tego pokoju.
-Bruno, ja… -przerwał mi
-Sam przepraszam, że przeze mnie zemdlałaś. Powinienem był Cię odprowadzić. Przepraszam
-Nic się nie stało. –I poleciała mi łza. Przypominało mi się „Przecież nie jesteśmy parą i nigdy nie byliśmy a nawet wątpię w to żebyśmy kiedyś byli”.
-Czemu płaczesz? –Wyraźnie się przejął. Nigdy nie widziałam Go takiego smutnego.
-Coś mi wleciało do oka. –Nie chciałam mu się tłumaczyć.
-Czy aby na pewno wszystko okej?
-Jasne.
Po tych słowach Bruno opuścił mój pokój. Zostałam sama. Wszystko sobie przemyślałam. W sumie ma racje nigdy nie będziemy razem. Za mało się znamy. Jesteśmy z dwóch różnych światów.
Po nocy przespanej w szpitalu wypuścili mnie do domu. Kazali leżeć przez cały dzień i się nie przemęczać. Tak też zrobiłam.

4 dni później

To już dzisiaj moje urodziny. 24 lata. Jaka ja stara. Żartuję. Młoda jestem.
Od czasu kiedy zemdlałam nie rozmawiałam z Kameronem, Brunem a co najgorsze z Larą. Nie wiem co się z nią stało. Próbowałam dzwonić, ale nie odbierała. Czuje, że to będą nudne urodziny.
Ktoś puka do drzwi. Idę otworzyć.
-Wszystkiego najlepszego kochana! –Krzyknęła Lara. Trzymała w dłoniach tort i małe pudełeczko.
-Dziękuje. Wejdź do środka. –Wskazałam ręką moje mieszkanie.
- A więc tak. Nie lubię składać życzeń no, ale tobie muszę. Życzę Ci wszystkiego najlepszego, ogromnej kariery aktorskiej, dużo pieniędzy, wiele szczęścia no i Bruna. – Uśmiechnęłam się. Bruna! Chciałabym, lecz on mnie nie chce.
-Dziękuje Ci. Kochana jesteś.
-To nie wszystko. Proszę. Tu jest twój prezent.
Lara podała mi pudełeczko. Otworzyłam je. W środku znajdowała się bransoletka z grawerem „Best friends”. Nie wiedziałam co powiedzieć. To takie miłe.
-Dziękuje. A ten tort to dla kogo?
-Dla ciebie głuptasku.
-Ale nie sądzisz, że jest trochę za duży?
-Nie! A ty chyba nie sądzisz, że będziemy same?
-W sumie tak myślałam.
- To się pomyliłaś. –Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi. –To oni
-Jacy oni?
-No Kameron i Bruno. –Naprawdę? To miłe, że przyszli.
Otworzyłam drzwi. Najpierw ujrzałam Kamerona. Złożył mi życzenia i dał bukiet róż. Następnie przyszedł Bruno. Z Natalie. Tak z tą Natalie. Jak on ma czelność ją tu przyprowadzać, przecież dobrze wiedział, że się nie lubimy. W trakcie kręcenia teledysku dało się wykryć napięcie pomiędzy nami.
-Wszystkiego najlepszego –powiedziała dziewczyna Bruna.
-Dziękuje. –Uśmiechnęłam się choć nie było mi do śmiechu.
-Kochanie możesz nas zostawić? Chciałbym porozmawiać z Sam –rzekł Bruno.
-Jasne. –Nagle zniknął z jej twarzy uśmieszek. Przechodząc obok mnie miała minę jakby ujrzała swojego największego wroga.
-Wszystkiego najlepszego Sam. –Powiedział Bruno z wielkim uśmiechem. Wręczył mi bukiet róż i pudełko. Otworzyłam je w środku był złoty naszyjnik z napisem „Hooligan”.
-Dziękuje –bardzo ucieszyłam się z prezentu.
-A co do naszego zakładu to czuje, że wygram.
-Naprawdę? Ja myślę, że oni już są parą, ale jeszcze nam nic nie powiedzieli
-W sumie może to być prawdą.
-Podpytam dzisiaj Larę to się przekonamy.
Wróciłam z Brunem do salonu. Wszyscy świetnie się bawili i ja też. Musze przyznać, że była bardzo fajna atmosfera. Czułam się przy nich jak przy rodzinie, może z wyjątkiem Natalie, ale jakoś ją zniosłam. Wydała się być fajna, ale nie potrafię jej polubić. Ciągle zwracała się do Bruna kochanie, małpko, misiu itp. Było aż za słodko.
Po 3 godzinach skończyła się imprezka. Razem z Larą sprzątałyśmy bałagan. W między czasie podpytałam ją o Kamerona.
-Jaki on jest?
-Słodki, przystojny, zabawny…
-Dobra wystarczy. Całowałaś się z nim?
-Wiesz ty co, o takie rzeczy pytać –nagle jej mina spoważniała po czym znowu się uśmiechnęła. –Żartowałam. Jeszcze nie, ale bardzo bym chciała.
-Czyli że chcesz z nim być?
-Oczywiście. Naprawdę bardzo go lubię. Jest taki uroczy. Dobra koniec tematu bo nie wykończysz. Jak tam z Brunem?
-Całkiem dobrze
-Wyczuwam romans.
-Lara! On ma dziewczynę
-No i co z tego? Jesteś od niej o wiele lepsza.
-Nie przesadzaj.
-No, ale taka jest prawda. Jakoś jej nie polubiłam. Jak byliście w kuchni to ciągle mówiła o Brunie jaki to on wspaniały i że ma super willę i tyle kasy, że mógłby jej kupić co sobie zażyczy a później pokazała nam swoją bransoletkę.
-O kurcze. Co za babsko. Myślałam, że tylko ja jej nie lubię, ale ja ty też, to naprawdę jest z nią cos nie tak. Z resztą po tym co powiedziałaś wydaje mi się, że leci na jego kasę.
-Mi też. Na twoim miejscu powiedziałabym to Brunowi.
-No, ale ja go nie chcę zranić.
-A pomyśl sobie co by go bardziej zabolało to jak mówisz mu prawdę czy to jak się pobierają a potem ona go zdradza bo jest z nim tylko dla pieniędzy.
-No to drugie.
-No właśnie. To musisz mu to uświadomić. Może nie tak od razu bo nie jesteśmy tego pewne na 100%, ale za jakiś czas jeśli sytuacja się nie zmieni.
-Okej

***

Krótki, ale ważne, że jest.
Wena do mnie powróciła
Szykuje się mnóstwo nowych rozdziałów
Całe szczęście, że miałam kilka w zanadrzu.
Czas nadrobić zaległości
A więc, do kolejnego wpisu :*

niedziela, 5 października 2014

#13

Ostatnie porządki skończone. Za chwilę przyjadą do mnie moi rodzice. Ciasto pokrojone, cukierki w misce. Teraz tylko czekać aż dotrą.

-Mamo! Tato!- Krzycząc wybiegłam na zewnątrz.- Jak ja się za wami stęskniłam.
-My za tobą też córuś. – Powiedziała mama po czym wszyscy się przytuliliśmy.
-Jak ja was dawno nie widziałam
-Bo nas nie odwiedzałaś- powiedział tata
-Tak wiem. Wybaczcie mi nie miałam czasu.
-Nic nie szkodzi- odparła mama
-Wejdźcie do środka.

Wszyscy udali się w stronę mieszkania. Po wejściu do kuchni zaparzyłam trzy herbaty. Kładąc je na stół spytałam co się u nich działo przez ten czas. Mama zaczęła wszystko opowiadać. Czasami tacie udało się coś wtrącić. Później temat spadł na mnie. Opowiedziałam im o koncercie, teledysku, lecz nic nie wspomniałam o Liam’ie. Gdy się o niego zapytali opowiedziałam „po prostu nie wyszło”. Źle się czułam z faktem, że muszę ich okłamywać, lecz nie chciałam ich martwić.

-Kochanie mamy dla ciebie niespodziankę- powiedział tata- nie wiem czy jeszcze będziesz to chciała, ale… -przerwałam tacie bo dopiero teraz do mnie dotarło. NIESPODZIANKA ! Uwielbiam niespodzianki
-Jaka niespodzianka?
-Chcieliśmy spełnić twoje marzenie, choć może już nim nie jest. Ach! Sam już nie wiem. Długo ze sobą nie rozmawialiśmy...
-No tato zlituj się powiedz co to jest.- bałam się co znowu wymyślili, ale bardzo mnie to ciekawiło.
-Dobrze- odparł –Wiesz mam kilka naprawdę bardzo fajnych kolegów i jeden z nich będzie nagrywał film, wiec podsunąłem mu pomysł żeby ciebie zatrudnił. Powiedział, że się zgadza, bo nie raz widział jak brałaś udział w przedstawieniach i już jak byłaś malutką dziewczynką mówił, że masz talent. Na razie to będzie mała drugoplanowa rólka, ale mam nadzieje, że dzięki temu filmowi zdobędziesz nowe zlecenia.
-Tato jesteś niesamowity. –chciało mi się płakać ze szczęścia. Ja w filmie. Najlepszy prezent jaki kiedykolwiek dostałam.
-Oj nie przesadzaj. Podałem mu twój numer i powiedział, że w ciągu miesiąca do ciebie zadzwoni.
- Dziękuje –Podeszłam i pocałowałam w policzek tatę i mamę.

Siedzieli jeszcze u mnie około 2 godzin. Ciągle rozmawialiśmy o życiu i innych takich. Tata jak zwykle opowiadał różne kawały. Gdybyście nas widzieli. Tyle śmiechu. Będę za nimi tęsknić. Wiem, że nieprędko się z nimi zobaczę. Tak bardzo ich kocham. Na pożegnanie dałam im trochę ciasta, które sama upiekłam. Ucałowałam ich a oni odjechali. Gdy widziałam jak się oddalają łezka spłynęła mi po policzku. Weszłam do domu. Zobaczyłam 3 nieodebrane połączenia. Szybko oddzwoniłam na ten numer.
-Halo? Dzień dobry
-Cześć Sam.- To był on. To był Bruno i nawet nie pomylił mojego imienia.- Wybacz, że przeszkadzam, lecz miałem zadzwonić. Masz może ochotę gdzieś pójść dziś wieczorem.
-Z ogromną chęcią, lecz wolałabym żebyś przyjechał do mnie. Chciałabym żebyś poznał moją przyjaciółkę.
-No dobra. To o której?
-Może o 18. Co ty na to?
-Jasne. Będę punktualnie.
Powiadomiłam o wszystkim Larę. Bardzo się ucieszyła, że pozna Bruna. Tak wiem, była ze mną na koncercie, ale to nie to samo. Teraz pozna go osobiście. Nastała godzina 18. Lara była gotowa. Przyszła do mnie godzinę wcześniej żeby pomóc w przygotowaniach. Usłyszałyśmy dzwonek do drzwi. Poszłam otworzyć. Ujrzałam Bruna i kogoś jeszcze. Od razu go nie rozpoznałam, ale gdy mu się bliżej przyjrzałam wiedziałam kto to był.  To był Kameron.
-Hej! Wejdźcie
Przywitałam się z Brunem i zapoznałam z Kameronem. Następnie przedstawiłam im Larę. Nie chce nic mówić, ale Lara wpadała w oko Kameronowi. Zaprosiłam ich do salonu, następnie poszłam do kuchni. Kilka minut później dołączył do mnie Bruno.
-Zupełnie nie jestem im tam potrzebny. Rozmawiają tyko ze sobą.
-Właśnie zauważyłam. Chyba się zakochali. –Spojrzałam jeszcze raz na nich. Wyglądali jakby byli starymi znajomymi, którzy spotkali się po latach.
-Oby. Nawet fajnie by razem wyglądali.
Nastała krótka cisza. Lara z Kameronem rozmawiali w salonie a ja z Brunem nie miałam tematów. Nagle Bruno się odezwał.
-Sorry, że nie uprzedziłem cię, że przyjdę z Kamem.
-Nic się nie stało. Nawet dobrze wyszło. Zobacz na nich. Mogłabym się założyć, że w ciągu tygodnia zostaną parą
-Okej. Przyjmuję zakład. Jeśli wygram to zaśpiewasz dla mnie piosenkę.
-Ale ja nie mam głosu. Nie umiem tak ładnie śpiewać
-To nic.
-No dobra, ale jeśli ja wygram to zabierzesz mnie do kina.
-Okej.

Poszliśmy do salonu. Postawiłam herbaty na stoliku i uprzedziłam, że za 30 min. będzie zapiekanka. Uśmiechnęłam się do Lary a ona dała mi sygnał. Tak mamy swoje sygnały. Drapanie się za ucho- ten gościu jest okropny, zabierz mnie stąd. Podnoszenie brwi- Super facet. I ten który pokazała czyli owijanie włosów wokół palca – zostaw nas samych. Nie miałam wyjścia. Musiałam wyciągnąć gdzieś Bruna. Zdziwiło mnie, że tak szybko wykonała ten znak, no ale cóż może to miłość od pierwszego wejrzenia. Mam nadzieję, bynajmniej zapomni o Paul'u.
-Bruno mam do ciebie prośbę. Podwieziesz mnie do sklepu. Zapomniałam coś kupić. –wymyśliłam coś na szybko żeby tylko zostawić ich samych.
-Jasne.
Udałam się z Brunem do drzwi. Po drodze zaczepiła mnie Lara i cichutko powiedziała „dziękuje”. W głębi duszy pomyślałam „to ja dziękuje”. Tak bardzo pragnęłam wyjść gdzieś z Brunem.
-To do jakiego sklepu jedziemy?
-Bruno nie jedziemy do żadnego sklepu.
-Jak to?- powiedział zaskoczony
-Lara chciała z nim zostać sama to musiałam cie gdzieś wyciągnąć.
-Jasne.- powiedział niedowierzając.- Ja wiem swoje.
-Ciekawe co?
-Wiem, że ty chciałaś zostać sama ze mną.
-Wcale, że nie. –zaprzeczyłam choć taka też była prawda
-Oj nie zaprzeczaj widzę to w twoich oczach.
-Ciekawe co jeszcze w nich widzisz? –zaczęłam z nim flirtować.
-Hm… To bardzo interesujące
-Co takiego?
-Widzę, że marzysz o wspólnej kolacji.
-Hm…
-Lecz niestety to nie może być randka –trochę posmutniałam. Zaczęłam się zastanawiać co chce mi przez to powiedzieć.
-Dlaczego?
-Ponieważ mam dziewczynę. –Aż mi się słabo zrobiło. Serce mi zamarło. Bruno ma dziewczynę. A już myślałam, że jest szansa byśmy byli razem. Głupie marzenia.
-Dla… dlaczego nic nie mówiłeś?- Nie wiedziałam co powiedzieć. Ciągle byłam w poważnym szoku.
-Nie pytałaś. –no fakt nie pytałam, ale czy takich rzeczy się nie mówi? –A pamiętasz Natalie? Tą modelkę co grała w teledysku? –błagam tylko nie mów, że to ona. Najbardziej jej nie lubiłam z całej trójki- To właśnie ona.
-Powiem ci szczerze, że jestem w szoku. Jeśli mogę wiedzieć to ile to trwa?
-Trzy miesiące –Trzy miesiące? Co to ma być? Ona z nim? Nie wierzę
-Kochasz ją? –Beznadziejne pytanie, ale cóż chciałam to od niego usłyszeć.
-Tak – Wiem, że nie powinnam o to pytać, ale to zrobiłam. Jest mi strasznie słabo. Już nie mam ochoty na spotkanie z Brunem. Muszę jakoś uciec.
-No to szczęścia. –Uśmiechnęłam się dość nieudanie. Cóż poradzić, to mnie totalnie zdołowało. W sumie to nie wiem czemu tak zareagowałam. Może po prostu za dużo sobie obiecywałam. –Przepraszam Cię Bruno, ale źle się czuje. Lepiej będzie jak sobie pójdę.
-Coś zrobiłem nie tak? – Tak! Zakochałeś się w niej!
-Nie. Po prostu głowa mnie zaczęła boleć. Muszę iść. Przepraszam.
-Odprowadzić Cię?
-Nie dziękuje. Lepiej jedź do Natalie. Na pewno na ciebie czeka. – Po tych słowach wysiadłam z samochodu.
-A więc o to Ci chodzi. Jesteś zazdrosna czy co?
-Nie. – Tak jestem!
-Przecież nie jesteśmy parą i nigdy nie byliśmy a nawet wątpię w to żebyśmy kiedyś byli. – Cios. Jak gwóźdź do trumny. Odeszłam trochę dalej od auta. Stanęłam tyłem do Bruna i wtedy nie wytrzymałam. Łza poleciała mi po policzku a za nią kolejna
- Dobrze wiedzieć. –Powiedziałam i odeszłam. Nagle poczułam jak upadam. Nic więcej nie pamiętam.

***
Mam nadzieję, że podoba wam się co pisze. Jeśli macie jakieś uwagi/pomysły to śmiało walcie.
Już za 3 dni nasz Bruno ma urodziny.
29 lat !
Oczywiście pojawi się specjalny post :D
Więc do 08. 10

piątek, 20 czerwca 2014

Postacie

Główni bohaterzy:

Samanta Carter

Samanta Carter ma 23 lata. Mieszka w Nowym Jorku. Wszyscy zwracają się do niej Sam, gdyż jak twierdzi główna bohaterka Samanta brzmi tak uroczyście i nudno. Interesuje się aktorstwem. Od małego występuje w różnych przedstawieniach. Nie którzy twierdzą, że ma wielki talent. Sam nie ma stałej pracy, ale stara się jak najbardziej może by ją zdobyć. Jest jedną z największych fanek Bruno Marsa. Zawsze marzyła by pojechać na jego koncert, lecz niestety nie było ją na to stać. Nie wywodzi się ona z bogatej rodziny. Mama z tatą pracują, lecz te zarobki nie są ogromne. Ma chłopaka Liam'a. Jej najlepszą przyjaciółką jest Lara. Dziewczyny są dla siebie jak siostry. Sam jest dość niska. Mierzy zaledwie 1,63 m. Ma długie, śliczne blond włosy i duże, brązowe oczy. Z wyglądu przypomina Jessice Albę. 

Lara Look

Lara Look ma 23 lata. Mieszka w Nowym Jorku. Interesuje się fotografią. Zawsze marzyła by pracować dla Billboardu. Ma ogromne doświadczenie w tym co robi, gdyż od małego robiła zdjęcia. Brała udział w kilku konkursach z których często wychodziła zwycięsko. Kocha fotografować ludzi wokół siebie. Gdyby mogła to wszędzie chodziłaby z aparatem i wszystkim robiła zdjęcia. Sam jest jej jedną z głównych modelek. Często robi jej zdjęcia w dziwnych pozach. Lubią się z tego śmiać. Lara jako jedyna wie jak rozśmieszyć Sam. Jest jej najlepszą przyjaciółką, która (jak ona twierdzi) zna Sam lepiej niż ona sama siebie. Lara jest dość wysoką kobietą. Mierzy około 1,75 m. Często dokucza Sam, że jest taka niska. Lara ma długie, falowane, ciemne włosy i zielone oczy. Z wyglądu przypomina Mile Kunis. 

Liam Damon

Liam Damon ma 25 lat. Mieszka w Nowym Jorku. Nie ma hobby. Od małego było wiadomo, że przejmie interes po rodzicach, więc postanowił niczym szczególnie się nie interesować. Aktualnie pomaga rodzicom w firmie, lecz za kilka lat ją odziedziczy. Chodzi z Sam. Jest jego pierwszą dziewczyną z którą wytrzymał rok. Wszystkie inne rzucał po miesiącu ewentualnie dwóch. Co Go do niej przyciąga? Nikt tego nie wie. Wydawać by się mogło, że są parą idealną. Lecz w rzeczywistości tak naprawdę nie jest. Ona Go kocha ponad życie a on ją niekoniecznie. Ma opinię babiarza. Dziewczyny są już uodpornione na jego urok. Tylko biedna Sam się w nim zakochała. Liam mierzy około 1,7 m. Jest o troszkę wyższy od swojej dziewczyny. Ma niebieskie oczy i blond włosy. Wyglądem przypomina Bradley'a Coopera.

Kameron Whalum

Kameron Whalum ma 23 lata. Nie ma stałego miejsca zamieszkania, gdyż często podróżuje, lecz jak nie jest w trakcie trasy koncertowej zamieszkuje Nowy Jork i Chicago. Uwielbia grać na puzonie i świetnie mu to wychodzi. Jest członkiem zespołu Bruno Marsa. Poza grą na instrumencie lubi sobie pośpiewać. Nie zajmuje się tym zawodowo, ponieważ jest to tylko jego hobby. Kam jest wysokim mężczyzną. Ma brązowe oczy i ciemne włosy. 

Bruno Mars

Bruno Mars a tak naprawdę Peter Hernandez ma 25 lat. Często koncertuje co sprawia, że nie ma go zbyt często w swojej willi. Jego pasją jest muzyka. Uwielbia śpiewać. Już od małego występował na scenie. Jego idolami są Michael Jackson i Elvis Presley. To ich w młodości naśladował Bruno. Został nawet nazwany małym Elvisem. Peter choć tak naprawdę dopiero rozpoczyna swoją karierę zdążył już podbić serca dziewczyn. Jego najlepszym przyjaciółmi są Phil i Kam. Bruno mierzy zaledwie 1,65 m. Ma ciemne włosy obcięte na tzw. "Whomp" i brązowe (czekoladowe) oczy. Wiele dziewczyn uważa go za najładniejszego mężczyznę na ziemi.


Czy związek z Liam'em może przetrwać wszystko? Czy tzw. miłość Sam i Liam'a nie wygaśnie przez jedną wpadkę? Czy uda się Sam stać się przyjaciółmi z Brunem? Czy pomiędzy nimi może coś zaiskrzyć? Czy uda się przezwyciężyć zauroczenie do Bruna i poznać prawdziwego Petera? Czy Lara poczuje coś do Kamerona? Czy Kameron zakocha się w Larze? Czy wszystko co się rozpocznie będzie miało szczęśliwe zakończenie? Czy prawdziwa miłość jest w stanie przetrwać wszystko? 

Odpowiedzi na te pytania poznacie czytając tego bloga

Pierwszy odcinek już 27 czerwca

Liczę na motywujące komentarze